Strona główna | Slider | Zmarł Wiktor Garcorz

Zmarł Wiktor Garcorz

 

Dotarła do nas smutna wiadomość, iż w dniu 7 maja 2020, w wieku 91 lat zmarł Wiktor Garcorz. 

W latach 1955-1958 wystąpił 18 razy w 11-osobowej reprezentacji kraju w piłce ręcznej, zdobywając 22 bramki.

Reprezentując barwy AZS-u Katowice w 1955 roku, wywalczył – jako jeden z najskuteczniejszych zawodników – tytuł Mistrza Polski w 11-osobowej piłce ręcznej.

Wyróżniony tytułem Mistrza  Sportu, był honorowym członkiem Akademickiego Związku Sportowego, cenionym inżynierem, generalnym projektantem krajowych i zagranicznych elektrowni węglowych. Miejscem wiecznego spoczynku, zasłużonego dla naszej dyscypliny zawodnika, jest nekropolia przy ul. Francuskiej w Katowicach.

Wspomnienie Zygfryda Nowaka o Wiktorze Garcorzu:

Wiktor Garcorz – legendarna postać 11-osobowej piłki ręcznej odszedł na „Wieczną Sportową Wartę”. Uprawiał piłkę ręczną w latach 40-tych i 50-tych ubiegłego stulecia w AZS-ie Katowice oraz w reprezentacji Polski. 

„Wujcio” – jak Go nazywaliśmy z uwagi na Jego bardzo ciepłe usposobienie – wielokrotnie konkurował z równie znanym Pawłem Tilem z AKS Chorzów o tytuł „Króla Strzelców” w ówczesnej Lidze Piłki Ręcznej.

Urodzony w Bogucicach-Zawodziu (dzielnicy Katowic)  w 1929 roku, przeszedł wojenne czasy jak większość Ślązaków i ukończył po wojnie w 1949 roku najstarsze katowickie gimnazjum znane dzisiaj jako „Mickiewicz”. To właśnie tej szkole zawdzięczamy swoją karierę sportową, gdyż tam spotkaliśmy znakomitego nauczyciela wychowania fizycznego profesora Grzbielę, o którym tak później Wiktor napisał w publikacji mu poświęconej:

„Profesora Grzbielę spotkałem po raz pierwszy w połowie 1945 roku, kiedy rozpocząłem naukę w „Mickiewiczu“. Byłem wtedy – jak większość młodzieży – wielbicielem piłki nożnej. Natomiast prof. Grzbiela, którego bardzo lubiliśmy zachęcił nas do „gry rękami” a więc koszykówki i siatkówki i piłki ręcznej. I tę dyscyplinę wybrałem kiedy wstąpiłem do AZS Katowice w 1948 roku. Dzięki znakomitemu przygotowaniu do sportu w szkole szybko awansowałem i stałem się zawodnikiem kadry narodowej i reprezentowałem przez wiele lat Polskę jako zawodnik narodowej drużyny oraz wraz z kolegami – w większości również wychowankami prof. Grzbieli – zdobyliśmy mistrzostwo Polski, wielokrotnie ocierając się o ten tytuł. Przekonał nas że nie tylko można „piłkę kopać” ale również „grać rękami” i to z dużym powodzeniem i Jemu zawdzięczamy nasze zawodnicze kariery ale również zaangażowanie w życiu pozasportowym”

Można powiedzieć – odnosząc to do dzisiejszych czasów – że prof. Grzbiela był prekursorem Szkół Mistrzostwa Sportowego, gdyż wychował kilku przyszłych mistrzów i reprezentantów Polski w różnych dziedzinach sportu.

„Mickiewicza” Wiktor ukończył w 1949 roku i podjął studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Śląskiej. Po studiach, wyróżniający się absolwent został zatrudniony jako asystent na tym wydziale. Po kilku latach ciągłych dojazdów do Gliwic podejmuje pracę w katowickim „Energoprojekcie”, który staje się Jego zakładem pracy na całe zawodowe życie.

O pozytywnej ocenie Jego pracy w Politechnice Śląskiej świadczy wyróżnienie Medalem Profesora Stanisława Ochęduszki w 1999 roku.

W „Energoprojekcie” przechodzi przez wszystkie szczeble projektowania i dzięki swoim zdolnościom zostaje powołany na Generalnego Projektanta Elektrowni i Elektrociepłowni Zawodowych. Razem z zespołami Energoprojektu projektuje kilka elektrowni w kraju i zagranicą m. innymi Elektrociepłownię „Kraków-Łęg” oraz „Prunerzow” w Czechosłowacji. Jego fachowość i koncyliacyjność wykorzystano również w późniejszym okresie powierzając funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej Energoprojektu.

W przyjaznym środowisku katowickiego AZS-u znajduje również partnerką swojego życia – Bożenę – zawodniczkę żeńskiej drużyny piłki ręcznej, z którą wspólnie przeżyli 60 małżeńskich lat.

Empatyczne usposobienie uczyniło z Niego wrażliwego szkolnego kolegę i przyjaciela, znakomitego zawodnika, dobrego małżonka i ojca rodziny oraz aktywnego uczestnika życia sportowego akademików – w ostatnich latach w Klubie Seniora AZS.

Sylwetka godna naśladowania w dzisiejszym „zagonionym świecie”.