Strona główna | Seniorzy | Michał Olejniczak: Piąć się na wyżyny

Michał Olejniczak: Piąć się na wyżyny

 

Michał Olejniczak to jedna z największych nadziei polskiej piłki ręcznej w ostatnim okresie. 19-letni rozgrywający, absolwent SMS ZPRP Gdańsk, związał się z drużyną mistrza Polski, PGE Vive Kielce trzyletnim kontraktem. Umowa obowiązywać będzie od najbliższego sezonu 2020/21.

Michał Olejniczak ma już za sobą debiut na ME (Fot. N.Barczyk / PressFocus)

Czym dla Ciebie były tegoroczne mistrzostwa Europy?
To było dla mnie wielkie pole doświadczeń. Niezapomniane emocje. Fajnie było zobaczyć jak wygląda wielka europejska piłka ręczna od kuchni.

No właśnie jak wygląda?
Na pewno jest to organizacja na najwyższym poziomie – pełen profesjonalizm w każdym detalu. Wszystko jest zaplanowane co do minuty. Dosłownie wszystko na EURO chodzi jak w zegarku.

A na których zawodnikach chciałbyś się wzorować, coś od nich podpatrzeć?
Myślę, że na tym poziomie od każdego mogę coś skorzystać. Są to zawodnicy występujący w najlepszych reprezentacjach Europy. Na pewno taką osobą jest Szwajcar Andy Schmid.

A co w Twoim życiu zmieniło się od styczniowych EURO?
Chyba tylko to, że zacząłem się bardziej skupiać na maturze. Oczywiście doszły sprawy zmiany barw klubowych, ale one nie miały za dużego wpływu na moje życie. Dalej skupiałem się na nauce i trenowaniu i wytrwaniu do matury.

Tegoroczny egzamin dojrzałości to w Twoim przypadku język polski i język angielski oraz matematyka.
Zgadza się z tym, że angielski i matematyka w wersji rozszerzonej. Nie znam jeszcze wyników. Mają zostać ogłoszone do 11 sierpnia. Jestem dobrej myśli, zwłaszcza jeśli chodzi o język obcy i matematykę. Nie należę do humanistów. Bardziej wolę coś policzyć. Na pewno matematyka jest wśród przedmiotów, które nie sprawiają mi żadnego problemu.

Kadrowicze po dłuższej przerwie spotkali się na zgrupowaniu w COS OPO Cetniewo (Fot. P.Matusewicz / PressFocus)

Jak funkcjonowałeś na początku pandemii koronawirusa? Rozgrywki ligowe zostały nagle zakończone, z czasem rząd ogłaszał coraz więcej obostrzeń, które teraz stopniowo są łagodzone. To zdarzyło się po raz pierwszy za naszego życia. Można się z tym pogodzić czy raczej w inny sposób trzeba do tego podchodzić?
Nie należy się z tym godzić. Wiele na tym byśmy stracili. Starałem się dostosować do warunków jakie mieliśmy. Fajnie, że mieliśmy przygotowane treningi przez szkoleniowców z SMS-u Gdańsk. Cały marzec i kwiecień realizowałem je praktycznie codziennie. W maju siłą rzeczy więcej czasu poświęcałem na naukę, ale nie zaprzestałem aktywności fizycznej. W czasie pandemii przebywałem w rodzinnym domu, w Gorzowie Wlkp. W tym czasie mieliśmy lekcje on-line. Najwięcej zajęć było z angielskiego. Z matematyki dostawiliśmy ćwiczenia do rozwiązania np. testy z matur. Później były konsultacje z nauczycielami. Poprawiliśmy błędy. To naprawdę dla nas, młodych ludzi, był trudny okres. Trzeba było ostro wziąć się za siebie i zdać sobie sprawę, że matura jest tuż, tuż. Zdalne nauczanie okazało się bardzo pomocne, ale po prostu trzeba było chcieć. Tak się dobrze złożyło, że moja dziewczyna też zdawała maturę więc wspólnie rozwiązywaliśmy zadania.

Rozumiem, że treningi w domu pomogły Ci łatwiej, po dłuższej przerwie, podołać zadaniom wyznaczonym przez sztab szkoleniowy podczas zgrupowania kadry w Cetniewie.
Oczywiście, że dzięki tym wcześniejszym ćwiczeniom łatwiej znosiłem obciążenia. Nie miałem problemów mięśniowych. Na początku obozu zrobiliśmy testy wydolnościowe, które wykazały jednak, że czas koronawirusa swoje zabrał. Wytrzymałość na pewno delikatnie spadła. Przyznam, iż spodziewałem się, że będzie gorzej.

“Fajnie zaczyna to wyglądać, ale podkreślam, że jeszcze dużo pracy przede mną. Każda, nawet mała, ale udana akcja sprawia wiele radości. Wówczas pewność i automatyzm wzrasta.

A jako grupa, drużyna szybko wspólnie się odnaleźliście? Zgrupowanie było Wam bardzo potrzebne?
Myślę, że tak. Bardzo brakowało nam tego straconego czasu. Fajnie jest spotkać się z kolegami, porozmawiać, a najlepiej razem potrenować.  

Nie jesteś już zupełnym nowicjuszem jeśli chodzi o staż w kadrze. Pojawił się np. debiutant Paweł Krawczyk.
Dalej należę do grona najmłodszych zawodników i mam z tego tytułu swoje obowiązki. Np. zbieranie piłek po treningu. Doświadczenie zebrane podczas mistrzostw Europy, gdzieś tam, zaczyna powolutku procentować. Zdaje sobie sprawę, że przede mną bardzo dużo pracy, aby piąć się na wyżyny.  

A jak oceniasz wyniki losowania grup kwalifikacyjnych EHF EURO 2022? Znowu przyjdzie Wam grać ze Słowenią.
To topowy zespół, europejska czołówka. Na pewno będziemy musieli dać z siebie 110 procent, żeby z nim wygrać. Nie można mówić, że któraś drużyna jest najsłabsza. W każdym meczu będzie ciężko o punkty. Nawet z Holandią czy Turcją.


Czy w trakcie zgrupowania trener Patryk Rombel rozmawiał z Tobą na temat pozycji na boisku?
Nie było takiej rozmowy. Aczkolwiek dalej trenuję na środku rozegrania i powoli się tam zadomawiam. Sądzę, że będzie to moja docelowa pozycja. Coraz więcej rozumiem z zagrywek, w obronie zaczynam grać na dwójce. Fajnie zaczyna to wyglądać, ale podkreślam, że jeszcze dużo pracy przede mną. Każda, nawet mała, ale udana akcja sprawia wiele radości. Wówczas pewność i automatyzm wzrasta.

Marek Skorupski