Strona główna | Handball Polska | Halina Moroz (Rac) – Obrotowa 90-lecia polskiej piłki ręcznej

Halina Moroz (Rac) – Obrotowa 90-lecia polskiej piłki ręcznej

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 05/121/2017)
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > zbiory Haliny Rac, Danuty Kuś-Załęskiej i autora

Halina Moroz (Rac) była zawodniczką prezentującą wyjątkowe umiejętności w grze obronnej i niekonwencjonalne zagrania umożliwiające wypracowanie czystych pozycji rzutowych. Dysponowała bardzo dobrym chwytem piłki i skutecznym rzutem z półobrotu, potrafiła wyjść obronną ręką niemalże z każdej opresji. Poważna kontuzja przyczyniła się do zakończenie wspaniałej kariery w wieku 29 lat.

Talent jakich mało

Była uczennicą Szkoły Podstawowej nr 83 przy ulicy Boya-Żeleńskiego we Wrocławiu, która zdobywała tytuły mistrza Polski w dyscyplinach sprawnościowych. W wieku 13-14 lat powierzono jej funkcję kapitana ogólnoszkolnej reprezentacji, a ta dwukrotnie zwyciężała na szczeblu centralnym. Halina była talentem pierwszej wody. Zaczynała od gimnastyki sportowej, w której została mistrzynią Dolnego Śląska, ale uprawiała także i inne dyscypliny, bijąc na głowę swoje rówieśniczki.

W czwórboju sprawnościowym (bieg na 60 m, skok w dal, skok wzwyż, rzut piłeczką palantową) wygrywała z samą Grażyną Rabsztyn, która właśnie wtedy startowała do wielkiej międzynarodowej kariery.

Ku zaskoczeniu wszystkich nauczycielka wychowania fizycznego, Hanna Lityńska, czy to ze względu na delikatną psychikę czy też na perspektywę wyczerpującego treningu, odciągnęła swoją podopieczną od sportów indywidualnych, kierując wprost na boisko do piłki ręcznej.

Irena Pacek i Halina Moroz

Pod skrzydłami Jerzego Dyrkacza

Halina trafiła do grupy trenera Dyrkacza, który słynął z tego, że szlifowane przez niego diamenty stawały się brylantami. W sumie wychował 56 zawodniczek na poziomie ekstraklasy i 12 reprezentantek kraju, co jest rekordem trudnym do pobicia. Nie inaczej było z Haliną Moroz. Po zapoznaniu się z arkanami piłki ręcznej, pod czujnym okiem trenera, nastolatka ogrywała się w drużynie juniorek AZS Wrocław, czyniąc niebywałe postępy. Ze względu na bardzo dobry wyskok występowała wówczas na lewym rozegraniu i zdobywała wiele bramek, dzięki którym w roku 1971 wywalczyła dla Wrocławia tytuł mistrza Polski juniorek. Był to zresztą pierwszy taki sukces w historii dolnośląskiej piłki ręcznej. Nigdy wcześniej bowiem w tej kategorii wiekowej nie było takich wyników. Obok Haliny Moroz w składzie wrocławskich akademiczek występowały: Danuta Załęska i Danuta Żukowska w bramce oraz zawodniczki w polu – Eleonora Wąsowicz, Urszula Krzykawska, Lucyna Wańkowska, Maria Balcer, Iwona Kot, Maria Szyngiera, Janina Cichocka, Urszula Pudło i Maria Balcerzak. W grupie eliminacyjnej AZS pokonał MKS Jeżyce Poznań 15:4 i Start Łódź 22:5 oraz zremisował z MKS MDK Tarnów 6:6. W finale wrocławianki odprawiły chorzowski Ruch 12:8, a jedną z bramek zdobyła Halina Moroz. Nagrodą za zwycięstwo był piękny puchar ZPRP.

Awans do pierwszej „siódemki” AZS i kolejne trofea

Z drużyny, która w roku 1969 zdobywała krajowy czempionat wśród seniorek pozostały jeszcze Zofia i Maria Łowczyńskie, Barbara Mochniej, Elżbieta Naglak, Danuta Zielińska i kapitan Krystyna Kawzowicz oraz bramkarki Małgorzata Bogucka i Łucja Jaworska. Nadchodziła już jednak nowa fala. Przed kolejnym sezonem trener Józef Zając odważnie wprowadzał do zespołu juniorki Jerzego Dyrkacza. Jedną z pierwszych była rozgrywająca Halina Moroz, którą z powodu absencji Emilii Prudaczuk przesunięto na koło. Debiut na nowej pozycji miał miejsce podczas meczu z Otmętem Krapkowice i wypadł doskonale, łupem młodej wrocławianki padły cztery bramki. Odtąd Halina Moroz miała pewne miejsce w pierwszej „siódemce”, a z czasem stała się zawodniczką podstawową, jedną z liderek drużyny. Na medal mistrzostw Polski w gronie seniorek musiała jednak poczekać do sezonu 1971/1972, kiedy to akademiczki wywalczyły brąz z niewielką stratą punktową do Sośnicy Gliwice i Otmętu Krapkowice. W pełni udanym rewanżem dla AZS Wrocław były finały Pucharu Polski. Wrocławianki kolejno zwyciężały Sośnicę Gliwice 14:12, Otmęt Krapkowice 15:11 i AKS Chorzów 15:12, zdobywając po raz trzeci to cenne trofeum. Na koncie Haliny Moroz były cztery gole i kilka asyst.

AZS Wrocław 1976: stoją od lewej: E. Wąsowicz, R. Dyś, P. Ulicka, S. Gotówko, L. Wańkowska, U. Krzykawska; klęczą od lewej: B. Piętuch, D. Darmstetter, D. Załęska, H. Moroz, I. Pacek, I. Wilke

Trzy razy srebro i pierwszy triumf w MP

Mimo ubytku Krystyny Kawzowicz i Marii Łowczyńskiej (Spiechowicz), które zakończyły sportowe kariery, zespół Józefa Zająca spisywał się całkiem dobrze, zwłaszcza po przyjściu Ireny Pacek, Elżbiety Klempel i Stanisławy Gotówko. W przedostatniej rundzie wrocławianki dwukrotnie pokonały obrońcę mistrzowskiego tytułu Sośnicę Gliwice 26:18 i 21:15 (osiem bramek Haliny Moroz), a na koniec rozbiły Wandę Nowa Huta 23:14 i 25:18 (siedem trafień) pewnie finiszując na 2. miejscu zaledwie o jeden punkt za Ruchem Chorzów. W kolejnym sezonie piłkarki AZS Wrocław znowu wywalczyły srebro, ale tym razem Ruch zapewnił sobie mistrzostwo już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Także w sezonie 1974/1975 Ruch nie dał sobie wydrzeć mistrzowskiego tytułu. Halina Moroz wraz z koleżankami po raz trzeci z rzędu zdobyła srebrny medal ze stratą trzech punktów do zwycięzcy. Akademiczki wyprzedziły z kolei warszawską Skrę o dziewięć „oczek”. Przed nowym sezonem w zespole AZS nie nastąpiły większe zmiany. Trener Józef Zając i kierownik drużyny Andrzej Darmstetter dysponowali stabilnym składem z Haliną Moroz, Eleonorą Wąsowicz, Urszulą Krzykawską, Ireną Pacek, Lucyną Wańkowską, Stanisławą Gotówko, Anną Wodzińską, Marią Balcer, Danutą Azman-Zielińską i Ewą Pater grającymi w polu oraz bramkarkami Danuta Załęską i Danutą Darmstetter. Pierwszą rundę rozgrywek wrocławianki ukończyły bez straty punktu, zwyciężając po dramatycznym spotkaniu Ruch Chorzów 10:9. Dopiero w jedenastej kolejce AZS nie zdołał wygrać meczu, remisując na wyjeździe z AKS Chorzów 20:20. Łącznie akademiczki z Wrocławia w 18 spotkaniach straciły tylko trzy punkty i bezapelacyjnie wywalczyły koronę mistrza Polski, dystansując Ruch Chorzów o siedem „oczek”. Na miejscu trzecim ukończyła rozgrywki Skra Warszawa ze stratą 11 punktów. Był to piękny prezent na 30-lecie wrocławskiej AWF. W hali przy ulicy Witelona rozległo się głośne „100 lat”. Przy aplauzie kibiców Halina Moroz świętowała swój pierwszy tytuł mistrzyni Polski. Dla klubu był to już trzeci krajowy prymat.

Drugi tytuł mistrzowski i Puchar Polski

od lewej: H. Moroz, M. Cieśla, A. Wodzińska, J. Szczepaniak, I. Pacek z trenerem B. Cybulskim

Kolejne sezony zdominował chorzowski Ruch, który z ogromną przewagą punktową wyprzedził warszawską Skrę i wrocławski AZS. Haliny Moroz po krótkim urlopie macierzyńskim z ochotą wróciła na parkiet i tak jak poprzednio była jednym z filarów drużyny. Dwa lata pracy nowego trenera wrocławianek, Bogdana Cybulskiego, wreszcie zaowocowały zwyżką formy zespołu. W sezonie 1978/1979 akademiczki z Haliną Moroz (Rac) w składzie stoczyły pasjonującą rywalizację z wielokrotnym mistrzem kraju i obrońcą mistrzowskiego tytułu, Ruchem Chorzów. Na mecie rozgrywek lepszą o jeden punkt okazała się „siódemka” AZS. Kolejne w tabeli drużyny Skry Warszawa, Cracovii i Startu Elbląg traciły 20 i więcej punktów. Obok Haliny trzon zespołu stanowiły: bramkarki Danuta Załęska, Danuta Darmstetter i Elżbieta Stachacz oraz zawodniczki w polu – Emilia Alkśnin, Małgorzata Brewiak, Maria Cieśla, Irena Gubała, Jolanta Heltman, Marzena Kołba, Barbara Kołodziej, Irena Pacek i Anna Wodzińska. Jak gdyby po drodze – w roku 1978 – łupem wrocławianek padł również Puchar Polski. W pokonanym polu zostały akademickie zespoły z Katowic i Warszawy oraz AKS Chorzów. Halina Moroz (Rac) powiększyła jeszcze swój medalowy dorobek o srebro i brąz MP wywalczone w latach 1980 i 1981, gdy koronę mistrza Polski zdobywały drużyny z Chorzowa – Ruch i AKS.

Łącznie Halina zdobyła 10 medali mistrzostw Polski: 2 złote (1976, 1979), 4 srebrne (1973-1975, 1980) i 4 brązowe (1972, 1977, 1978, 1981), a ponadto dwukrotnie triumfowała w Pucharze Polski.

W europejskich pucharach

W klubowym Pucharze Europy wystąpiła już w wieku 17 lat, kiedy AZS Wrocław zadebiutował w tych rozgrywkach po zdobyciu pierwszego tytułu mistrza kraju w roku 1969. Na mecze z FC Valur Reykjavik Halinę wypożyczono z drużyny juniorek do seniorskiej kadry Józefa Zająca. Akademiczki odniosły wtedy dwa przekonujące zwycięstwa 19:12 i 13:11. Później przyszło sromotne lanie w spotkaniach z mistrzem Związku Radzieckiego – Spartakiem Kijów 12:24 i 12:25. Drużyna z ZSRR była wówczas poza konkurencją i raz po raz wygrywała Puchar Europy. W kolejnych sezonach kijowianki eliminowały z rozgrywek także inne polskie zespoły: Otmęt Krapkowice i Ruch Chorzów (trzykrotnie). W sezonie 1976/1977 ze Spartakiem Kijów ponownie musiał się zmierzyć AZS Wrocław z Haliną Moroz w składzie. Losy dwumeczu rozstrzygnęły się już w pierwszym spotkaniu w Kijowie, gdzie Spartak zwyciężył 25:11. Rewanż odbył się w hali WKS Śląsk Wrocław przy ulicy Saperów i cieszył się dużym zainteresowaniem kibiców. Wrocławianki zaprezentowały się z bardzo dobrej strony i w starciu z tak renomowanym przeciwnikiem walczyły jak równy z równym. Honorowa porażka 15:18 wynikała z braku doświadczenia i nieco niższej skuteczności, co mogło wynikać z braku Eleonory Wąsowicz. Bramki dla AZS zdobywały: Pater – 5, Pacek – 4, Krzykawska – 2 oraz Gotówko, Moroz, Dyś i Balcer po jednej. Drużynę Spartaka Kijów tworzyły tak znakomite piłkarki jak: Zinaida Turczina, Larysa Karłowa, Tatiana Makarec, Ludmiła Pańczuk czy Ludmiła Bobrus. Dwa lata później AZS Wrocław reprezentował Polskę także w Pucharze Zdobywców Pucharów, ale uległ jedną bramką w dwumeczu z Dymitrowem Sofia 18:16 i 14:17. Halina Moroz mogła raz jeszcze wystąpić w europejskich pucharach po triumfie AZS w MP 1979, jednak nasza drużyna nie została zgłoszona do tych prestiżowych rozgrywek.

Powołanie do kadry narodowej

Halina Moroz i Zofia Łowczyńska

Nigdy nie zagrała w reprezentacji juniorek czy młodzieżowej. W wieku 19 lat dostała powołanie od razu do kadry seniorek prowadzonej przez trenera Leona Nosilę. W połowie listopada 1971 roku wystąpiła na turnieju o Puchar Śląska. Zadebiutowała w zwycięskim 14:11 meczu z Bułgarią, zdobywając dwie bramki. Trzon drużyny narodowej stanowiły wówczas m.in.: Gabriela Pielot w bramce oraz Anna Dreszer, Barbara Jeż, Stanisława Gotówko, Urszula Krzykawska, Wanda Chilicka, Lidia Walczyk, Eugenia Rzążewska, Maria Jabłońska i Cecylia Paterok, a więc aż siedem dziewczyn z Otmętu Krapkowice prowadzonego przez Nosilę. Halina Moroz i młodsza o rok Urszula Krzykawska we dwie reprezentowały AZS Wrocław. W roku 1972 trenerem kadry narodowej został Zygmunt Jakubik i dał szanse gry kilku nowym zawodniczkom, ale miejsce Haliny Moroz na kole było niezagrożone. Wprawdzie udział Biało-Czerwonych w silnie obsadzonym turnieju w Neubrandenburgu nie wypadł najlepiej, to jednak sukcesem zakończył się dwumecz z Holandią w ramach kwalfikacji do mistrzostw świata. Polki wygrały zarówno w Mielcu (16:9) jak i w Utrechcie (11:10), zapewniając sobie paszporty do Jugosławii. Moroz należała do wyróżniających się postaci, a w rewanżu zdobyła dwie bramki.

O krok od medalu na MŚ w Jugosławii (1973)

Przygotowania do Mistrzostw Świata w Jugosławii (8-15 grudnia 1973) stały się zadaniem numer 1 dla naszej reprezentacji. W tym celu zorganizowano zgrupowanie kadry w Katowicach poświęcone sprawom techniczno-taktycznym. Polki w okresie bezpośrednio poprzedzającym wyjazd na turniej mistrzowski rozegrały jeszcze kilka spotkań kontrolnych z silnymi drużynami Węgier, RFN i Czechosłowacji. Sprawdziany te pozwalały na umiarkowany optymizm. Obok Haliny Moroz w drużynie znalazły się jeszcze trzy inne wrocławianki – Stanisława Gotówko, Urszula Krzykawska i Eleonora Wąsowicz, aż siedem piłkarek Ruchu Chorzów z Anną Dreszer, Cecylią Potyką i kapitanem Jutą Kostorz, dwie zawodniczki Sośnicy Gliwice (Gabriela Pielot, Danuta Litwin) oraz Maria Piotrowska (Pogoń Szczecin) i Teresa Zielewicz (Skra Warszawa). Po fatalnym losowaniu Polki trafiły do bardzo silnej grupy z obrończyniami mistrzowskiego tytułu, drużyną NRD oraz z drugim potentatem, ekipą Związku Radzieckiego. Na inaugurację po niezwykle zaciętym i wyrównanym spotkaniu w Sibeniku nasza drużyna uległa ZSRR 6:8, niewiele ustępując faworyzowanym rywalkom ze znakomitą Zinaidą Turcziną. Jeszcze lepiej zagrały Polki w meczu z NRD, gdzie ku wielkiemu zaskoczeniu obserwatorów padł remis 11:11. Na 40 sekund przed końcem przegrywaliśmy jednym punktem, ale znakomite podanie Anny Dreszer umożliwiło Elżbiecie Czarnasiak zdobycie wyrównującej bramki. Przez ostatnie 30 sekund nasze dziewczyny skutecznie się broniły, utrzymując korzystny dla siebie wynik. Autorką jednej bramki była Halina Moroz. Wobec zwycięstwa zespołu Związku Radzieckiego nad NRD 7:4 dotychczas zdobyte punkty zapewniły Biało-Czerwonym awans do dalszej rundy turnieju. Teraz, w pierwszym spotkaniu półfinałowym Polki pokonały Jugosławię 9:8, dzięki sześciu bramkom Anny Dreszer i znakomitej postawie całej drużyny. Pałające żądzą zwycięstwa gospodynie turnieju doprowadzone zostały do furii. Przed decydującą rundą spotkań sytuacja w tabeli naszej grupy wskazywała, że w przypadku zwycięstwa Polek nad Dunkami różnicą trzech i więcej bramek, to Biało-Czerwone, a nie Jugosłowianki zajmą pierwsze miejsce i staną do walki o złoty medal. Niestety, wyznaczeni do prowadzenia zawodów sędziowie z RFN postanowili pomóc gospodarzom i w niewybredny sposób wypaczyli przebieg meczu Polska – Dania, dwukrotnie wykluczając Annę Dreszer, odgwizdując problematyczne faule i nie uznając prawidłowo zdobytych goli. Na 30 sekund przed końcem, przy stanie 12:11 dla Polski przyznali Dunkom rzut karny i mecz zakończył się remisem 12:12 mimo, iż Polki były zespołem wyraźnie lepszym. Jedną z bohaterek spotkania była Halina Moroz, która zdobyła trzy bramki. Nasze dziewczyny opuszczały boisko ze łzami w oczach, bo wynik ten oznaczał, że nie wejdą do strefy medalowej i będą walczyć tylko o 5. miejsce z Czechosłowacją. Dwa dni później Polki znów spisały się znakomicie, wygrywając ostatecznie 15:13. Piąta lokata naszej drużyny była niezwykle miłą niespodzianką i przez 40 lat pozostawała największym polskim osiągnięciem w historii żeńskiego szczypiorniaka. A przecież przy uczciwym sędziowaniu powinien być medal i to nie z byle jakiego kruszcu. Dla Haliny Moroz były to pamiętne mistrzostwa, a medal był na wyciągnięcie ręki. Po powrocie do kraju wraz z koleżankami z drużyny odbierała zasłużone gratulacje oraz nagrody z rąk szefa GKKFiT i Prezesa ZPRP.

Jej drugi czempionat i tytuł Miss Turnieju

Zaledwie kilka miesięcy po MŚ w Jugosławii czołowe drużyny europejskie spotkały się na zawodach w Neubrandenburgu. Mimo kilku porażek z najlepszymi polski zespół spisał się bardzo dobrze, a w świetnej formie była Halina Moroz, która rzuciła dziewięć bramek, z tego cztery w meczu z aktualnymi mistrzyniami świata, Jugosłowiankami, a kolejne trzy w spotkaniu z Czechosłowacją. Piłkarka AZS Wrocław od dłuższego czasu była etatową reprezentantką kraju, powoływaną na najważniejsze turnieje. Zagrała również w zwycięskim (18:15, 21:15) dwumeczu ze Szwedkami, dającym kwalifikację do mistrzostw świata w Związku Radzieckim (1975). Wydawało się, że co najmniej powtórzenie 5. miejsca leży w zasięgu możliwości naszych szczypiornistek. Tymczasem rzeczywistość nie była tak łaskawa, mimo iż trener Zygmunt Jakubik zabrał do Kijowa aż dziewięć zawodniczek z poprzedniego składu. Halina Moroz, tak jak przed dwoma laty, wystąpiła na kole na zmianę z Elżbietą Czarnasiak. Polki zostały rozlosowane do grupy eliminacyjnej rozgrywającej swoje mecze w Kijowie. Zaczęły najgorzej jak to było możliwe, bo od „wpadki” 6:24 z NRD.

Nasze dziewczyny zagrały bez wiary we własne siły i nie nawiązały z Niemkami równorzędnej walki. Dwie bramki dla Polski zdobyła Halina Moroz, po jednym trafieniu zanotowały: Bonemberg, Morawiak, Węgrzyn i Zielewicz. W drugim spotkaniu nasz zespół łatwo rozprawił się z Amerykankami 21:6. Obok najskuteczniejszej Eleonory Wąsowicz (pięć bramek) kolejne dwa trafienia zaliczyła Moroz. Niestety w meczu decydującym o wyjściu z grupy przyszło nam się zmierzyć z gospodarzem zawodów, drużyną ZSRR. Polki przegrały to spotkanie 8:15, nie wykorzystując kilku rzutów karnych i sytuacji sam na sam. Porażka była tym bardziej przykra, że odbierała szansę gry na igrzyskach olimpijskich w Montrealu. W finale „B” w Wilnie Polki zagrały już bardzo dobrze i zwyciężyły zarówno Norwegię 14:11 jak i Danię 16:9, częściowo rehabilitując się za niepowodzenia w Kijowie. Nasza reprezentacja zajęła ostatecznie 7. miejsce, a więc nieco poniżej możliwości. Niezwykle miła niespodzianka czekała na Halinę Moroz. Otóż pod koniec zawodów, głosami  akredytowanych dziennikarzy  i organizatorów MŚ w Kijowie, wybrana została Miss tego turnieju. Udzieliła w związku z tym wiele wywiadów i odpowiadała na pytania zainteresowanych. I jako Polka i jako kobieta odczuła wtedy wielką satysfakcję. Tytuł Miss nie łączył się jednak z żadną gratyfikacją.

6. miejsce na MŚ w Czechosłowacji (1978)

Polska – 1978:  
1 rząd od lewej: A. Górecka, lekarz S. Kopocz, E. Alkśnin, L. Galus, Z. Pniak, B. Krefft
2 rząd od lewej: masażystka B. Śmieszek, H. Rac, U. Żurawska, A. Janecka, M. Brewiak, E. Rzążewska
3 rząd od lewej: M. Trafalska, L. Siodłak, Z. Łowczyńska, U. Falba, D. Załęska, G. Deda
najwyżej: II trener J. Milewski, kierownik ekipy I. Demiańczuk, I trener M. Kiegiel

W życiu Haliny Moroz nastąpiły ważne zmiany. Wyszła za mąż za dżudokę Andrzeja Raca i urodziła córkę Magdę. Nie mogła zatem być brana pod uwagę przy ustalaniu składu na MŚ grupy „B” w RFN (1977). Starała się jednak szybko wrócić na parkiet. Za zgodą działaczy AZS Wrocław jedenastomiesięczne dziecko towarzyszyło jej na obozach klubowych, by harmonijnie i przez przeszkód łączyć obowiązki macierzyńskie z wyczynowym handballem. Także w reprezentacji Polski wiele się zmieniło. Nowy trener Mieczysław Kiegiel powołał do kadry kilka nowych zawodniczek, w tym bramkarkę Danutę Załęską, ale miejsce dla obrotowej Haliny Moroz było zapewnione.

Z mężem Andrzejem Racem

Przygotowując się do występu na mistrzostwach świata w Czechosłowacji (30 listopada –12 grudnia 1978) Biało-Czerwone odniosły cenne zwycięstwa w Chebie nad Rumunią 20:19, w Stege nad Danią 16:11, w Namsos nad Norwegią 20:11 czy wreszcie w Katowicach nad Czechosłowacją 20:14, ale nie uniknęły też kilku porażek. W kadrze zabrakło już Anny Dreszer (Kostowskiej), która przez wiele lat była jednym z filarów reprezentacji. Polki rozpoczęły od zwycięstwa nad Kanadą 28:16, a następnie dość szczęśliwie pokonały zespół RFN, zdobywając rozstrzygającą bramkę na dwie minuty przed końcem gry. Porażka w trzecim meczu z Węgierkami 14:21, liczyła się już w tabeli grupy półfinałowej. W dalszej fazie turnieju, rozgrywanego w Bratysławie, polskie szczypiornistki stoczyły tylko jedno w miarę wyrównane, choć przegrane 14:18, spotkanie z Jugosławią. Dobra gra Haliny Rac i jej dwie bramki nie mogły odwrócić losów meczu. Surowe lekcje otrzymane od piłkarek NRD, Czechosłowacji i ZSRR nie pozwoliły na przeskoczenie któregoś z rywali. Polska uplasowała się na 6. miejscu, podczas gdy tylko pięć zespołów uzyskiwało bezpośrednią kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Moskwie. Taki był wtedy układ sił i na tyle było stać ówczesną reprezentację. Dla Haliny Moroz (Rac) były to trzecie kolejne mistrzostwa świata grupy „A”. Miejsca piąte, siódme i szóste z perspektywy minionych lat są godnymi podkreślenia, bo przecież dla kilku następnych generacji zawodniczek rezultaty takie były wręcz nieosiągalnymi. Halina kończyła turniejem w Czechosłowacji swą reprezentacyjną przygodę. W latach 1971-1978 rozegrała w kadrze 79 spotkań i zdobyła 69 bramek. Jeśli uwzględnimy także mecze z drugimi i młodzieżowymi reprezentacjami innych krajów bilans Haliny Moroz (Rac) przekroczy liczbę stu spotkań z orłem na koszulce. W przypadku Haliny istotniejszym od „czystej” statystyki pozostaje fakt, że w każdym momencie swej reprezentacyjnej kariery była zawodniczką pierwszoplanową, jedną z liderek drużyny.

Inne turnieje międzynarodowe

Poza startami w europejskich pucharach wrocławski AZS często wyjeżdżał na turnieje do Republiki Federalnej Niemiec (Urach, Greven) i Holandii (Utrecht), gdzie oprócz gospodarzy występowały klasowe drużyny z Węgier, Austrii, Francji, Danii czy Norwegii i Szwecji. Polska drużyna niejednokrotnie stawała na podium. Wrocławskie akademiczki zaglądały także do pobliskiego Guben i zdarzało się, że wygrywały z czołowymi zespołami NRD. W roku 1972 pokonały na przykład  mistrza tego kraju i triumfatora klubowego Pucharu Europy, SC Lipsk. Turnieje te były również udziałem Haliny, która zwykle stanowiła o sile zespołu. We wrześniu 1981 roku, podczas jednej z takich imprez na terenie RFN, Halina Rac odniosła poważną kontuzję w postaci zerwania trzech więzadeł stawu kolanowegolewej nogi. Mimo upływających tygodni brakowało w kraju właściwego zdiagnozowania i koncepcji leczenia. W tej sytuacji, nie zważając na stan wojenny w Polsce, w połowie grudnia 1981 roku Halina na własny koszt udała się z wizytą do znanego profesora w wiedeńskiej klinice i tam poddała się operacji kolana. Po rocznej rehabilitacji nie zdecydowała się już na kontynuowanie kariery.

Lewa rozgrywająca, a później obrotowa AZS Wrocław spędziła na parkiecie 15 lat. Pozostała wierną jednemu klubowi, co nawet w tamtym czasie nie było tak powszechnym zjawiskiem.

Nie skusiły jej oferty z Gdańska, Chorzowa czy Warszawy ani propozycja gry w Hypo. Wrocław był dla niej wszystkim. Najbardziej liczyła się rodzina, którą miała na miejscu, dostała też ciekawą pracę. Wspomniana kontuzja sprawiła, że rozstała się z handballem w wieku 29 lat, choć z pewnością mogła pograć dłużej. Halina Moroz (Rac) była zawodniczką prezentującą wyjątkowe umiejętności w grze obronnej i niekonwencjonalne zagrania umożliwiające wypracowanie czystych pozycji rzutowych. Dysponowała bardzo dobrym chwytem piłki i skutecznym rzutem z półobrotu, potrafiła wyjść obronną ręką niemalże z każdej opresji.

Plebiscyt 90-lecia

W plebiscycie katowickiego „Sportu” na najlepsze polskie piłkarki ręczne okresu 1945-1985 uznano ją najlepszą obrotową (wraz z Elżbietą Czarnasiak-Skupin) i – co warto podkreślić – wybrano do „siódemki” 90-lecia polskiej piłki ręcznej (2008). Przez wiele lat była jedną z liderek AZS Wrocław i czołową postacią polskiej reprezentacji.

Wśród najbliższych i znajomych uchodziła za rozsądną i piękną dziewczynę, a później wspaniałą żonę i matkę. Nadal pozostaje osobą niezwykle ciepłą i koleżeńską. Lepiej zorientowani twierdzą, że czas jakby się dla niej zatrzymał. Wciąż bowiem jest szalenie powabną i atrakcyjną kobietą, bardzo związaną ze środowiskiem piłki ręcznej, której poświęciła dużą część swego życia. Halina Rac jest aktywnym członkiem Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski.  

Gala 95-lecia polskiej piłki ręcznej

Także na co dzień korzysta z uroków sportu. Siłownia i basen pozwalają jej utrzymywać dobrą formę  fizyczną, są też wspaniałą odskocznią od bieżących problemów.

Wraz z mężem od szeregu lat odwiedza działkę i domek nad Jeziorem Sławskim, gdzie w okresie letnim można solidnie wypocząć i „doładować akumulatory”. Zimą też nie próżnuje, bo od niedawna korzysta z „białego szaleństwa”. Wolny czas, którego nie ma zbyt wiele, bez reszty pochłania dwójka wnucząt.

Halina i Andrzej Rac od wielu lat mieszkają w rodzinnym domu na wrocławskich Krzykach. Po latach aktywności w sporcie i biznesie pełni on dziś funkcję życiowej przystani, do której zawsze chętnie się wraca, nawet z najpiękniejszych zakątków świata.

Sport pozostaje ich wielką pasją, budzi zainteresowanie i rozgrzewa emocje. Ze zrozumiałych względów piłka ręczna jest im najbliższa, dlatego życzą Biało-Czerwonym wytrwałości w osiąganiu wyznaczonych celów, zwłaszcza tych olimpijskich. Serdecznie pozdrawiają czytelników „Handball Polska”.

MOROZ (RAC) Halina, ur. 19.06.1952, Włosień koło Henrykowa; obrotowa – 174 cm; klub: AZS Wrocław (1969-1981); 4-krotna uczestniczka MŚ gr. A; 79-krotna reprezentantka kraju (1971-1978), zdobywczyni 69 bramek; 2-krotna mistrzyni Polski (1976, 1979), 4-krotna wicemistrzyni kraju (1973-1975, 1980), 4-krotna brązowa medalistka MP (1972, 1977, 1978, 1981); 2-krotna zdobywczyni Pucharu Polski (1978, 1980); mistrzyni Polski juniorek (1971); wychowanka trenera Jerzego Dyrkacza; w plebiscycie katowickiego „Sportu” na najlepsze polskie piłkarki ręczne okresu 1945-1985 uznana najlepszą obrotową (wraz z E. Czarnasiak-Skupin), wybrana do „siódemki” 90-lecia polskiej piłki ręcznej (2008) na pozycji obrotowej; miss turnieju o MŚ w Kijowie (1975); Mistrzyni Sportu (1976); absolwentka wrocławskiej AWF (1977) z dyplomem trenera drugiej klasy piłki ręcznej; przez pewien czas pracowała w Studium Wychowania Fizycznego Akademii Medycznej; mieszka we Wrocławiu.
MŚ gr. A: 1973 – 5, 1975 – 7, 1978 – 6;