Strona główna | Seniorki | Polki walczyły, ale pierwsze rozdanie dla Skandynawek

Polki walczyły, ale pierwsze rozdanie dla Skandynawek

 

W pierwszym z dwóch towarzyskich spotkań kobiecych reprezentacji Szwecja w Lund pokonała Polskę 21:19 (10:9). Rewanż zaplanowano na sobotę w Ystad. Obie ekipy przygotowują się do grudniowych mistrzostw Europy.

Fot Adam Starszynski / PressFocus

Dla obu drużyn był to pierwszy mecz w tym roku. Wszystkiemu winna pandemia COVID-19, która na długo zastopowała nie tylko wydarzenia sportowe.

Polski rozpoczęły w składzie z Płaczek, Grzyb, Szarawaga, Gęgą, Świerżewską, Kobylińską i Łabudą. Monika Kobylińskiej pod nieobecność kontuzjowanej Karoliny Kudłacz-Gloc i młodej mamy Kingi Achruk została nowym kapitanem zespołu narodowego. Absencja wielokrotnych reprezentantek wiązała się też z tym, że często grą ze środka kierowała Patrycja Świerżewska. Bardzo dobry początek zanotowała Adrianna Płaczek. Dzięki jej interwencjom Polki cały czas były w grze, a po dobitce Kingi Grzyb objęły prowadzenie 5:3. Szkoda, że Biało-Czerwone nie wykorzystały gry w przewadze. To zemściło się utratą dwóch bramek z rzędu.

Zdarzało się, że zespoły popełniały proste błędy np. strata piłki, niecelne rzuty, ale trzeba to tłumaczyć długim rozbratem z grą. Trener Anre Senstad sukcesywnie na boisko wprowadzał kolejne zawodniczki. Na środku rozegrania testowa była m.in. Emilia Galińska.  

Szwedki, w składzie których ponownie zagrała utytułowana rekonwalescentka Isabella Gullden, w finałowych minutach pierwszej połowy bardzo dobrze rozgrywały atak pozycyjny. Pozwoliło to im wypracować minimalną przewagę Tempo meczu, odbywającego się bez publiczności, nie było imponujące, stąd wynik nie był zbyt wysoki. W ostatniej akcji przed przerwą Polki, w miejsce wycofanej bramkarki, wprowadziły siódmą zawodniczkę pola, ale ten manewr nie zakończył się nawet oddaniem rzutu.

Po zmianie stron w reprezentacji Polski, na środku linii rozegrania, zadebiutowała Julia Niewiadomska. Polki zamiast odrabiać straty straciły kolejne dwa gole. Sześć minut bez trafienia zmusiły trenera Senstada do wzięcia czasu na żądanie. Strzelecką niemoc, po indywidualnej akcji, przerwała Gęga. Bramkę kontaktową zaliczyła Kobylińska. A remis (13:13) tablica wskazała po wykorzystaniu przez Kingę Grzyb trzeciego karnego. Po zespołowej akcji, skutecznie zakończonej przez Joannę Drabik, Biało-Czerwone odzyskały prowadzenie. Gdy dodamy do tego błyskawiczną kontrę Adrianny Górnej to ręce same składały się do braw. Udane wejście zaliczyła druga z naszych bramkarek, Weronika Gawlik.   

Szwedki wykorzystały 2-minutową karę Drabik co miało przełożenie na ich cztery trafienia z rzędu. Słabszy fragment polskiego zespołu miał duży wpływ na końcowy rezultat. Była szansa na remis. Biało-Czerwone dochodziły do dogodnych sytuacji, ale brak skuteczności to zaprzepaścił. To pierwsza porażka Arne Senstada w roli selekcjonera reprezentacji Polski.

SZWECJA – POLSKA 21:19 (10:9)

SZWECJA: Idehn, Bundsen, Ryde –  Fernis 2,  Stroemberg 3, Blohm 2, Forsberg, Westberg 2, Rask 2, Dano 1, Lagerquist 2, Gullden, Blomstrand 1, Hagman 2, Thorleifsdóttir 2, Rosell 2. Kary 10 min.

POLSKA: Płaczek, Gawlik – Górna 3, Galińska, Łabuda 1, Kobylińska 2, Gęga 3, Grzyb 4, Drabik 4, Rosiak, Niewiadomska, Wołoszyk, Nosek 1, Szarawaga 1, Świerżewska, Nocuń.  Kary 6 min.