Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Łomża Vive po raz drugi lepsze od Vardaru

LM: Łomża Vive po raz drugi lepsze od Vardaru

 

Łomża Vive Kielce rundę rewanżową Ligi Mistrzów rozpoczęło od zwycięstwa. Była to  druga wygrana mistrzów Polski nad HC Vardarem 1961 na przestrzeni tygodnia. Kielczanie w Hali Legionów pokonali aktualnego klubowego mistrza Europy 36:29.  

Fot: Rafal Rusek / PressFocus

– Chcemy znów ich pokonać! – mówił Alex Dujszebajew. Hiszpan wespół z kolegami z drużyny zapowiedzi wcielił w czyn. To było już drugie spotkanie obu drużyn rozegrane w krótkim przedziale czasowym. Poprzednim razem mistrzowie Polski w ubiegły czwartek wygrali z Vardarem w Skopje 33:29.

Kielczanie wystąpili bez podstawowego rozgrywającego, kontuzjowanego – podobno na szczęście niegroźnie – Igora Karacicia. Goście na parkiet Hali Legionów wybiegli w identycznym składzie co w meczu u siebie. W przeciwnym obozie niespodzianką był za to występ od początku starcia, Mateusza Korneckiego. Reprezentacyjnego bramkarza w ogóle nie było w składzie, który wystąpił niedawno w Macedonii.

Pierwsze minuty spotkania były powtórką sprzed tygodnia. Mistrz Macedonii objął prowadzenie 5:2. Kielczanie stosunkowo szybko doprowadzili do remisu, a po raz drugi Borko Ristovskiego, z rzutu karnego, pokonał Arek Moryto. Tymczasem drugi kwadrans rozpoczął się od rosnącej przewagi gospodarzy. Mistrzowie Polski wyprowadzali dużo udanych kontr. Kornecki złapał właściwy rytm i w pewnym momencie jego skuteczność przekraczała 44 procent. Dla porównania bramkarze rywala (Ristovski i Robin Cantegrel) w pierwszej połowie odbili tylko dwie piłki na 20 rzutów. Z kolei w tym okresie 100 procentową normą w ataku (7/7) wykazał się Moryto. Prawoskrzydłowy grał ze świadomością, że tym razem nie będzie mógł liczyć na pomoc zmiennika, niedysponowanego Islandczyka Sigvaldiego Gudjonssona.

Po zmianie stron zaprezentowali się kolejni reprezentanci Polski. Szymon Sićko w swoim stylu, z wyskoku po długim nabiegu, powiększył konta bramkowe Łomża Vive. Z kolei Patryk Walczak, obrotowy Vardaru, długo czekał, aby zrewanżować się tym samym. Przyjezdni próbowali wariantu gry bez bramkarza. Taktyka częściowa się opłaciła, gdyż straty Macedończyków zaczęły maleć, ale tylko do stanu -4. Później licznik bramkowy kielczan znów szybciej pracował od tego przynależnego Vardarowi. Tomasz Gębala zaczął niemiłosiernie udanie bombardować bramkę przeciwnika. Debiutanckiego gola (popartego szybko kolejnym) w elicie zaliczył również Michał Olejniczak.

Starcie określane jako Meczem Tygodnia Ligi Mistrzów trochę rozczarowało, gdyż zabrakło w nim emocji. Na to złożyła się przede wszystkim postawa urzędującego mistrza Europy. Łomża Vive potwierdziło pozycję lidera w grupie A. Kolejnym rywalem kielczan, 3 grudnia, będzie Paris Saint Germain.

Liga Mistrzów / Grupa A / 8. kolejka:

Łomża Vive Kielce – HC Vardar 1961 36:29 (18:12)

Łomża Vive: 
Kornecki, Wolff –Tournat 5, Lijewski 1,  D. Dujszebajew 1, Gębala 4, Karalek 3, Kulesz 2, Fernandez 2, A. Dujszebajew 7, Moryto 7, Vujović, Sićko 2, Olejniczak 2, Surgiel. Kary 8 min.

Vardar: Ristovski, Cantegrel – Vuijn 1, Cupić 4, Dibirow 7 , Georgievski, Kałarasz 1, Walczak 1, Dissingier 4, Taleski, Gadża 1, Dimitrioski, Vekić, Mishevski, Jotić 6, Stoiłow 4. Kary 4 min.

Sędziowali: Arthur Brunner, Morad Salah (Szwajcaria). Widzów: bez publiczności.