Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Emocje do końca. Łomża Vive wróciła na fotel lidera

LM: Emocje do końca. Łomża Vive wróciła na fotel lidera

 

W zaległym meczu 10.kolejki Ligi Mistrzów Łomża Vive Kielce wygrała z FC Porto 32:30 (19:14). Mistrzowie Polski po tym zwycięstwie wrócili na fotel lidera grupy A, zmieniając na tej pozycji SG Flensburg-Hendewitt.

Alex Dujszebjew rzucił 10 bramek Fot. Anna Benicewicz-Miazga / PressFocus

29 października ub.r. zespół Talanta Dujszebajewa z Porto wrócił z remisem 32:32. Tym razem nie było wątpliwości, która drużyna jest lepsza, choć zdekoncentrowani gospodarze doprowadzili do nerwowej końcówki. Co prawda Miguel Martins otworzył wynik spotkania, ale potem zdecydowanie częściej trafiali gospodarze. Wśród nich wyróżniała się trójka Igor Karacić, Arkadiusz Moryto i Alex Dujszebajew. Ten ostatni do meczu przystąpił nie w pełni zdrowy, ale takiego meczu nie mógł opuścić. Hiszpan uskarżał się na kontuzję  rzucającej lewej ręki, której doznał podczas niedawnych mistrzostw świata w Egipcie. Z czternastki kielczan, która wystąpiła na mundialu zabrakło tyko Angela Fernandeza. To z kolei umożliwiło jemu zastępcy, czyli Cezaremu Surgielowi, zdobycie drugiej bramki w elitarnych rozgrywkach.

Portugalczycy na początku często stosowali swój ulubiony wariant gry w ataku – siedmiu na sześciu. Pusta bramka zachęcała gospodarzy do rzutów z własnej połowy. To często im się udawało, co przy bardzo słabej dyspozycji Alfredo Quintany (przepuścił jedenaście pierwszych rzutów i został zmieniony) pozwoliło kielczanom szybko wypracować przewagę 5-6 trafień. Później gra się wyrównała. Andreas Wolff wielokrotnie miał okazje do prezentowania swoich wysokich umiejętności. Było to efektem lepszej, a co istotne, skuteczniejszej gry gości.

Arkadiusz Moryto Fot. Foto Anna Benicewicz-Miazga / PressFocus

Po przerwie dalej długo utrzymywała się różnica bramkowa z pierwszej połowy. Starszy z braci Dujszebajew, na zmianę z Karaciciem, najwięcej pracowali na dorobek bramkowy drużyny. Gospodarze najwięcej problemów mieli z Rui Silvą, który nie tylko zdobywał golę, ale dobrze asystował. Tymczasem Portugalczycy, mający w składzie także uczestników egipskiego mundialu, na początku ostatniego kwadransa zniwelowali straty do dwóch goli. To udanie kontrę wykończył Antonio Areia. A w następnej akcji goście trafili w słupek.

Na finałowe osiem minut między słupkami pojawił się Mateusz Kornecki, który szybko zaliczył ważną interwencję. Końcówka meczu pełna była emocji, gdyż goście zbliżyli się na jedno trafienie. Sytuację ponownie uratował Kornecki.  

Michał Olejniczak ustalił wynik meczu Fot. Foto Anna Benicewicz-Miazga / PressFocus

W czwartek Łomże Vive czeka kolejne starcie w Champions League. Do zdobycia będą punkty na wyjeździe z Mieszkowem Brześć.

Liga Mistrzów / Grupa A / 10. kolejka:

Łomża Vive Kielce – FC Porto 32:30 (19:14)

Łomża Vive Kielce: Wolff, Kornecki – Vujović 4, Olejniczak 1, Sićko 1, A. Dujszebajew 10, Tournat, Karacić 6, Kulesz, Moryto 3, Surgiel 1, Kaczor, D. Dujszebajew 1, Gębala 1, Karaliok 2, Gudjonsson 2. Kary 4 min.

FC Porto: Quintana, Mitrevski – Iturriza 6, Spath, Martins Soares 2, Mbengue 3, Silva Sousa 5, Salina Amador 1, Slisković, Fernandes 2, Branquinho 2, Borges, Areia 4, Gomes 3, Alves, Magalhaes 2. Kary 4 min.

Sędziowali: Vaidas Mazeika, Mindaugas Gatelis (Litwa).