Strona główna | Handball Polska | Danuta Kuś-Załęska, bramkarka z pasją

Danuta Kuś-Załęska, bramkarka z pasją

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 06/98/2015
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > zbiory Danuty Kuś-Załęskiej, Bożeny Karkut i autora

Była silnym punktem każdej drużyny. Rzetelność, dyscyplina treningowa doprowadziły ją do kadry. Ufała trenerom, którzy z nią współpracowali i którzy w nią wierzyli. O tym, że kochała piłkę ręczną świadczą lata spędzone między słupkami, a było ich aż 42 – tak wielokrotną reprezentantkę Polski i Austrii wspomina jedna z jej koleżanek z boiska. Jako jedna z niewielu polskich piłkarek może poszczycić się zdobyciem klubowego Pucharu Europy.

Zaczęło się w „podstawówce”

Od początku ciągnęło ją do bramki. W roku 1966, po jednym z turniejów szkół podstawowych we Wrocławiu, szukający młodych talentów Mieczysław Netreba zaprosił na prawdziwy trening właśnie dwie bramkarki, w dodatku noszące takie samo imię Danuta. Obok Żukowskiej, znanej potem pod nazwiskiem Darmstetter, wyróżnienie to spotkałouczennicę Szkoły Podstawowej nr 36 Dankę Załęską. W następnym roku obydwie znalazły się już w drużynie juniorek wrocławskiego AZS, którą z ogromnym powodzeniem prowadził trener Jerzy Dyrkacz. I choć później, będąc w klasie sportowej II LO dużo grała w siatkówkę, fascynacja piłką ręczną zadecydowała o wyborze tej właśnie dyscypliny.

Poświęciła handballowi całe swoje dorosłe życie, występując na parkiecie przez 42 lata. Ostatni mecz rozegrała w wieku 56 lat!

Z wrocławskimi akademiczkami po pierwsze trofeum

Przychodząc do AZS Wrocław, jeszcze w latach juniorskich spotkała tu znakomite towarzystwo w osobach Urszuli Krzykawskiej, Haliny Moroz i Eleonory Wąsowicz, przyszłych wielokrotnych reprezentantek Polski. Drużynę uzupełniały takie piłkarki jak: Lucyna Wańkowska, Maria Balcer czy wspomniana już Danuta Żukowska. W tym pierwszym okresie Danka Załęska dużo czasu poświęcała na trening specjalistyczny, który serwował jej Jerzy Dyrkacz. Była “walczakiem”, który nie odpuszcza i nigdy nie ma za dużo treningu. Wielką nagrodą za włożoną pracę był dla niej tytuł mistrza Polski juniorek z roku 1971. Ale droga do drużyny seniorek nie była usłana różami. Pierwszą „siódemkę” AZS ciągle tworzyło nieco starsze pokolenie zawodniczek z Lucją Jaworską i Małgorzatą Bogucką w bramce, w polu zaś brylowały: Elżbieta Naglak, Barbara Mochniej czy Zofia Boratyn (Łowczyńska), dzięki którym wrocławianki dwukrotnie zdobywały mistrzostwo kraju, a raz reprezentowały Polskę w rozgrywkach o Puchar Europy. Danuta Załęska cierpliwie czekała na swoją szansę.

AZS Wrocław – juniorki (1971); 1 rząd od lewej: M. Balcer, L. Wańkowska, U. Pudło, M. Balcerzak, J. Cichocka, 2 rząd od lewej: M. Szyngiera, I. Kot, D. Żukowska, D. Załęska, U. Krzykawska, trener J. Dyrkacz

Siedem sezonów w polskiej lidze

Czas Danki Załęskiej w AZS-ie zaczął się tak naprawdę w roku 1976. Poza nią bramki broniła wówczas także Danuta Darmstetter, na skrzydłach grały Ewa Pater i Stanisława Gotówko, na kole Halina Moroz, a trio rozgrywających tworzyły od lewej strony: Irena Pacek, Urszula Krzykawska i Eleonora Wąsowicz. Wartościowymi zmienniczkami na rozegraniu były też Maria Balcer i Lucyna Wańkowska, a na skrzydłach dobrze spisywały się: Renata Dyś i Paulina Ulicka. Aż siedem piłkarek z tej dwunastki, to wychowanki trenera Jerzego Dyrkacza. I to właśnie ta drużyna z Załęską w składzie, po siedmiu latach przerwy, wywalczyła dla stolicy Dolnego Śląska trzeci tytuł mistrza Polski. W kolejnych dwóch sezonach wrocławianki musiały wprawdzie uznać wyższość i Ruchu Chorzów i Skry Warszawy, ale w roku 1979 znów odzyskały krajowy prymat. Drużynę prowadził już wtedy duet Bogdan Cybulski i Jan Milewski, cieszący się dużym uznaniem i niezwykłą charyzmą popartą znakomitym warsztatem trenerskim. W ciągu siedmiu sezonów rozegranych w ekstraklasie Danuta Załęska zdobyła łącznie 10 medali mistrzostw Polski: 2 złote (1976, 1979), 5 srebrnych (1973-1975, 1980, 1982) i 3 brązowe (1977, 1978, 1981). Ponadto 3-krotnie triumfowała w Pucharze Polski (1978, 1980, 1982).

Z orłem na koszulce (MŚ 1978)

W roku 1973 dość niespodziewanie powołana została do kadry młodzieżowej na Puchar Śląska, gdzie o miejsce w bramce rywalizowała ze swoją imienniczką Danutą Żukowską. Na przygodę z pierwszą reprezentacją musiała trochę poczekać. Do 1975 roku w naszej kadrze grały bowiem jej bramkarskie idolki – Czesława Potyka (Machowska) i Gabriela Pielot (Deda). Zadebiutowała więc dopiero 10 czerwca 1976 roku w Lublinie, w wygranym 20:13 spotkaniu z Kanadą. O miejsce w drużynie nie było jednak wcale łatwo. Wystarczy powiedzieć, że tylko w roku 1976 obok Załęskiej trener Zygmunt Jakubik wypróbował w kadrze aż osiem bramkarek (D. Darmstetter, I. Witek, K. Kamińska, K. Wyrobiec, M. Bogucka, T. Pecold, J. Adamska, Z. Kiełpińska). Po kolejnych sprawdzianach na turniejach w Daniłowgradzie, Chebie, Warnie, Szegedzie i Katowicach, to właśnie Danuta Załęska znalazła się w ekipie Mieczysława Kiegiela na mistrzostwa świata w Czechosłowacji (1978). Wystąpiła w dwóch zwycięskich meczach z Kanadą (28:16) i RFN (16:15) oraz w ostatnim spotkaniu z drużyną ZSRR. Dla Polek konfrontacja z Rosjankami nie miała już może tak wielkiego znaczenia, gdyż bez względu na wynik nasz zespół zajmował wysokie, 6. miejsce w turnieju, natomiast rywalki walcząc o złoto musiały wygrać jak największą różnicą bramek, bowiem bilans punktowy ZSRR i NRD był identyczny (8:2). W hali, w której zasiadło 5 tysięcy widzów spodziewano się, że Polki grając o przysłowiową „pietruszkę” oddadzą ten mecz bez walki. Na początku więc trybuny nie były naszym sprzymierzeńcem. Tymczasem Danuta Załęska, która tym razem wyszła w pierwszym składzie, broniła rewelacyjnie. Po 15 minutach gry było zaledwie 2:1, a do przerwy 7:1 dla Rosjanek. Wyczuwało się zmianę atmosfery wśród kibiców, którzy przy każdej okazji nagradzali naszą bramkarkę burzą oklasków. Danka grała jak w transie, wszystko jej w tym meczu wychodziło, a i pozostałe dziewczyny wspaniale walczyły w obronie. Wprawdzie i tak Polki przegrały ten mecz dość wysoko (5:17), ale dzięki znakomitej postawie Załęskiej Rosjankom zabrakło 4 bramek, by zrównać się w tabeli z drużyną NRD i zdobyć mistrzowski tytuł. W bezpośrednim starciu lepszymi okazały się bowiem Rosjanki, wygrywając 14:12. Turniej w Czechosłowacji oglądał m.in. Gunnar Prokop z Hypobank Suedstadt, który doskonale zapamiętał występ Danuty Załęskiej. Kilka lat później zadecydowało to o dalszym przebiegu jej kariery sportowej.

Z reprezentacją Polski na MŚ w Katowicach (1983)

POLSKA (1983); 1 rząd od lewej: B. Karkut, B. Enkelman, M. Brewiak, Bożena Kamińska,
D. Załęska, T. Żurowska, B. Gniedziuk, Barbara Kamińska, U. Żurawska; 2 rząd od
lewej: I trener B. Cybulski, L. Siodłak, II trener T. Pecold, B. Golik, M. Kozłowska,
M. Mierzejewska, D. Darmstetter, B. Daszek, Z. Cieślikowska, A. Kamionka

W kolejnych sezonach 1979-1981 Danuta Załęska była zawsze do dyspozycji trenerów kadry, najpierw Kiegiela i Milewskiego, a następnie Wadycha i Cebularza, choć nie miała okazji do występu na imprezie rangi mistrzowskiej. Kiedy zatem nowy szkoleniowiec reprezentacji, Bogdan Cybulski, powołał ją na zgrupowanie przed mistrzostwami świata w Katowicach, nie mogła odmówić. Grała już wtedy w austriackim Hypo, gdzie namawiano ją do zmiany barw narodowych, ale w tamtym czasie nie podejmowała tego tematu. Po zwycięstwach nad Czechosłowacją (26:25), Norwegią (23:20) i Holandią (22:18) zainteresowanie katowickim turniejem przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Śląska publiczność żywiołowo dopingowała polskie piłkarki, którym przyszło się teraz zmierzyć z Austrią. W drużynie naszych rywalek wystąpiła  była reprezentantka Polski Teresa Zielewicz-Lottspeich, a w polskiej bramce stała Danuta Załęska, na co dzień piłkarka Hypobanku, która stanęła naprzeciw 11 swoich koleżanek klubowych! Mimo dobrej postawy Gabriele Gebauer i Mileny Foltynovej, to jednak Polki zwyciężyły 27:21, zaś Teresa Zielewicz musiała się zadowolić tylko jednym trafieniem. Danuta Załęska schodziła z boiska z wysoko podniesioną głową. Mecz o 1. miejsce i kwalifikację olimpijską do Los Angeles po raz pierwszy od pamiętnych MŚ w hokeju na lodzie (1976) zgromadził w „Spodku” komplet publiczności. Po sromotnych porażkach w Neubrandenburgu 23:34 i Burgas 15:30 przed paroma miesiącami tylko najwięksi optymiści mogli oczekiwać wyrównanej walki z doskonałą drużyną NRD. A tymczasem Biało-Czerwone rozgrywały wielki mecz, jedno z najlepszych spotkań w dotychczasowej historii polskiej piłki ręcznej. Do bardzo dobrej gry Mirelli Mierzejewskiej, Bożeny Karkut oraz Barbary i Bożeny Kamińskich dostroiła się w bramce Danuta Załęska, która grała wprost fantastycznie, broniąc zarówno silne rzuty z dystansu jak i wygrywając w sytuacjach sam na sam. Do przerwy utrzymywał się remis 8:8. Po trzech kwadransach zrobiło się 14:18, ale przy szalonym dopingu katowickiej widowni Polki znów doprowadziły do remisu 18:18 w 56 minucie gry. Niestety, nie wykorzystana sytuacja sam na sam i przekroczenie linii pozbawiły nas jakże ważnych bramek. Zespół NRD objął prowadzenie 20:18, podczas gdy Polki zdążyły już tylko odpowiedzieć jednym trafieniem. Schodziły z boiska ze łzami w oczach przy ogłuszającej owacji kibiców, dumnych z postawy naszych reprezentantek. Po wielu latach wzruszona wspomnieniami Danuta Załęska twierdzi, iż nie pamięta by kiedykolwiek tak z koleżankami płakała, jak po tym meczu. Awans olimpijski był przecież tak blisko, właściwie na wyciągnięcie ręki…, choć – jak się później okazało – bojkot igrzysk przez kraje obozu socjalistycznego uniemożliwił wyjazd piłkarkom NRD na tę olimpiadę. W ich miejsce do Los Angeles pojechała Austria, w której to ekipie mogła się znaleźć Załęska, ale odmówiła. Bezpowrotnie straciła tym samym swoją olimpijską szansę, nigdy jednak nie żałowała podjętej decyzji.

Meczem z NRD Danuta Załęska zakończyła występy  w reprezentacji Polski. W latach 1976-1983 rozegrała ogółem 94 spotkania i zagrała na trzech turniejach rangi mistrzostw świata.

Wyjazd do Austrii

Stan wojenny i niejasna sytuacja polityczna w naszym kraju zapewne nie sprzyjały zagranicznym transferom, jednak dość niespodziewanie pojawiła się perspektywa wyjazdu do Austrii i szansa gry w renomowanym klubie. W październiku 1982 roku Małgorzata Bogucka, dotychczas występująca w bramce BV Hypobank Suedstadt, urodziła syna i szef klubu Gunnar Prokop pilnie poszukiwał dobrej, doświadczonej bramkarki. Kiedy wskazano mu Załęską, szybko przypomniał sobie jej znakomitą grę podczas MŚ w Czechosłowacji i nie zawahał się. Danka wyjechała na oficjalny dwuletni kontrakt sportowy, który w tych czasach był możliwy po ukończeniu 29 roku życia. Małgorzata Bogucka i Eleonora Wąsowicz (Lech), z którymi grała wcześniej we wrocławskim AZS oraz Teresa Zielewicz, także podstawowa zawodniczka Hypobanku, bardzo ułatwiły jej aklimatyzację w nowym zespole. Supremacja Hypo w pierwszej lidze austriackiej była tak ogromna, że Załęska mogła kolekcjonować tytuły mistrza tego kraju. Zdobyła ich w sumie aż siedem w latach 1983-1988 i 1990. Tworzyła w tym czasie świetnie uzupełniający się „tandem bramkarski” z byłą Jugosłowianką, wicemistrzynią olimpijską z Moskwy, Vesną Radović. W prasie austriackiej ukazał  się nawet specjalny artykuł na ten temat. Danka zawsze akceptowała fakt, że Vesna jest pierwszą bramkarką, potrafiła szczerze cieszyć się z jej dobrej gry, ale też w pełni ją zastąpić, gdy ta miała słabszy dzień. Ich świetny kontakt i przyjaźń utrzymały się do dzisiaj, mimo, że Vesnę los rzucił aż do USA.

Triumfy w Pucharze Europy

Konsekwencją wieloletniej hegemonii Hypobanku w Austrii były liczne starty w rozgrywkach europejskich, a konkretnie w Pucharze Europy. W latach 1987 i 1988 drużyna Hypobank Suedstadt z Danutą Załęską w składzie trafiała w finale na mistrza ZSRR – Spartaka Kijów (13-krotnego zdobywcę tego trofeum) i dwukrotnie musiała uznać wyższość rywala, przegrywając odpowiednio 17:25 i 14:16. W finale roku 1988, w Kijowie, w bramce Hypo mecz rozpoczęła Vesna Radović, ale już po paru minutach zeszła z boiska. Załęska godnie ją wtedy zastąpiła mimo dwubramkowej porażki. W kolejnym sezonie 1988/1989 mistrzynie Austrii wzięły już jednak srogi rewanż, zwyciężając Spartaka 16:14 (10:8). Po raz pierwszy zatem Danka Załęska, dziewczyna z Wrocławia, dotarła na szczyt europejskiego handballu. Rok później BV Hypobank Suedstadt powtórzył to wielkie osiągnięcie, wygrywając w finale z inną drużyną ze Związku Radzieckiego, Kubaniem Krasnodar 29:24. Obok Załęskiej w składzie Hypo widniało również nazwisko eksreprezentantki Polski, Teresy Żurowskiej. A oto pełen skład zdobywcy klubowego Pucharu Europy: bramkarki – Vesna Radović, Marianne Racz i Danuta Załęska, podstawowe zawodniczki z pola – Teresa Żurowska, Jasna Kolar-Merdan, Jadranka Jeż, Maja Labayova, Marianne Godor i Stanka Bożovic. Zespół uzupełniały: Martina Neubauer, Karin Prokop, Susi Unger i Iris Morhammer. Trenerem był w tym czasie Węgier Janos Csik, a funkcję doradczą pełnił Vinko Kandija, wspaniały człowiek i trener oddany bez reszty piłce ręcznej.

Hypobank Sudstadt; 1 rząd od lewej: U. Popp, S. Steinbauer, D. Załęska, M. Sykora,S. Jones,
U. Huber, M. Neubauer, S. Unger; 2 rząd od lewej: G. Prokop, G. Gebauer, K. Prokop, J. Kolar, V. Radović, T. Zielewicz, K. Hillinger, M. Foltynova, trener L. Lorenz

W reprezentacji Austrii

W latach 80. trzon reprezentacji Austrii stanowiła drużyna Hypobanku uzupełniana sporadycznie zawodniczkami z innych klubów. Po odmowie gry w reprezentacji Austrii w roku 1983, ponownie Danuta Załęska otrzymała taką propozycję pod koniec 1985 roku. I wtedy zgodziła się, uznając iż w wieku 32 lat nie otrzyma już powołania do kadry Biało-Czerwonych, a ponadto chciała wspomóc koleżanki z zespołu Hypo, będące jednocześnie reprezentantkami Austrii. W okresie 1985-1990 zanotowała 117 występów w drużynie Austrii, najczęściej będąc zmienniczką Vesny Radović. Grała na MŚ grupy A w Holandii (1986), gdzie Austria zajęła 12. miejsce, ponadto trzykrotnie uczestniczyła w MŚ grupy B w RFN (1985), Bułgarii (1987) i Danii (1989). Podczas tego ostatniego turnieju zdarzyło się jej wystąpić przeciwko Polsce. Austria wygrała ten mecz 24:23 i w końcowej klasyfikacji uplasowała się na 5. miejscu, tuż przed Polską. Warto w tym miejscu nadmienić, że w tamtym czasie wartościowymi reprezentantkami Austrii były także inne polskie piłkarki: Teresa Zielewicz i Teresa Żurowska, a nieco później Renata Sobowiec (Cieloch).

Kolejne sezony nad pięknym Dunajem

Mimo upływających lat Danuta Załęska wciąż prezentowała poziom gwarantujący jej grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Oczywiście Hypobank był poza zasięgiem rywali, ale za jego plecami trwała walka o medale mistrzostw kraju. Drużyna Union Admira Landhaus Wiedeń, dokąd w roku 1990 przeniosła się Danuta Załęska, trzykrotnie ukończyła ligę na 3. miejscu (1992, 1994, 1995). Pod nieobecność Hypobanku zespół ten zdobył również Puchar Austrii (1995), a w innym finale uległ swemu odwiecznemu rywalowi. Załęska miała również okazję bronić bramki Unionu w Pucharze Zdobywców Pucharów. W sędziwym, jak na piłkarkę ręczną, wieku postanowiła jeszcze kontynuować karierę w Wiener-Neustadt. W sezonie 1999/2000, w kończącym rozgrywki meczu o 3 miejsce, przyszło Danucie zagrać z Hypobankiem II, składającym się z jej wychowanek z internatu w Suedstadt. Miała w związku z tym dodatkową motywację i spisała się rewelacyjnie, pognębiając  niemiłosiernie swoje młode podopieczne. Kolejny brąz 47-letniej Danuty Załęskiej w mistrzostwach Austrii powiększył i tak już imponujący bilans jej osiągnięć do 12. medali (7 złotych, 1 srebrny, 4 brązowe).

Rekordy długowieczności

Wszystkim wtajemniczonym i samej zawodniczce wydawało się, że był to ostatni już mecz w jej długiej karierze, ale oto zdarzyła się rzecz niesłychana. 3,5 roku później, przed meczem Wiener-Neustadt z Rapidem Bukareszt w Pucharze EHF, w związku z chorobą i kontuzją dwóch podstawowych bramkarek austriackiej drużyny, w dniu meczu poproszono Danutę Załęską o występ w tym spotkaniu. Wprawdzie mecz zakończył się porażką 29:34, ale Załęska zagrała bardzo poprawnie mimo skrajnego wyczerpania fizycznego. Miała wówczas 50 lat. Jakby tego było mało zaczęła wtedy trenować raz w tygodniu i grać dla zabawy w lidze regionalnej. Przez pierwsze dwa lata robiła to z innymi gwiazdami ligi austriackiej, Jasną Kolar i Teresą Żurowską. Definitywnie zakończyła sportową karierę dopiero po kontuzji barku w roku 2009, w wieku 56 lat! Spędziła na boisku 42 lata.

Danuta Kuś-Załęska, to zawodniczka dysponująca bardzo dobrym refleksem, broniąca z dużą intuicją, imponująca wielką wolą walki i determinacją w grze, niezwykle pracowita, za zgodą trenerów aplikująca sobie dodatkowe ćwiczenia i całe jednostki treningowe. Integrująca zespół i motywująca do osiągania najwyższych celów, wypróbowana przyjaciółka i wspaniała kumpelka.  Najpierw zapisała piękną kartę w historii polskiej piłki ręcznej, a później wznosiła się na wyżyny europejskiego handballu. Jako jedna z niewielu polskich piłkarek może poszczycić się zdobyciem klubowego Pucharu Europy. Uprawianie sportu sprawiało jej przyjemność. Od samego początku piłka ręczna była jej największą pasją i wielką spełnioną miłością, ale znakomicie grała również w siatkówkę, a w roku 1982 została indywidualną mistrzynią Polski w ringo. A oto wypowiedzi osób będących bardzo blisko Danuty Załęskiej i wiele dla niej znaczących.

Jerzy Dyrkacz – trener i wychowawca w AZS AWF Wrocław:

Sport był jej pasją. Była odważna, sumienna, pracowita i koleżeńska.  Mogłem nie zwracać uwagi jak trenuje i zajmować się drużyną. I tak można ją było wykręcać z potu. Stosowała niebanalne interwencje np. typową dla mężczyzn robinsonadę do piłek górnych. Była wręcz wzorową zawodniczką w relacjach z trenerem, bezkonfliktową, tryskającą optymizmem. Do dzisiaj jest główną animatorką spotkań drużyny po latach.

Stanisława Gotówko, wielokrotna reprezentantka Polski (1971-1975), 3-krotna mistrzyni i 4-krotna wicemistrzyni kraju:

Nie ma jednakowych zawodniczek, każda jest na swój sposób charakterystyczna. Dana Załęska znana była z niebywałej pracowitości, wynikającej z prawdziwego zaangażowania w to, co robiła. Była waleczną bramkarką. Miała charakter. Nie poddawała się w sytuacjach, kiedy wynik był niekorzystny dla zespołu. Była silnym punktem każdej drużyny, dla której grała. Rzetelność, dyscyplina treningowa doprowadziły ją do kadry. Ufała trenerom, którzy z nią współpracowali i którzy w nią wierzyli. O tym, że kochała piłkę ręczną świadczą lata spędzone między słupkami, a było ich aż 42. Dziś mówi się o profesjonalizmie w sporcie. Dana Załęska była autentyczną profesjonalistką już w latach 70. Tylko, czy ona o tym wiedziała?

Grono przyjaciół i plany na przyszłość

Swoje życie tak bardzo związała z piłką ręczną, że największe przyjaźnie rodziły się na boisku. Jeszcze od czasów juniorek przyjaźni się z Lucyną Wańkowską-Michalec, Ulą Krzykawską (Wittkampf), Iwoną Kot, Majką Balcer (Karpińską), Mariolą  Gędziorowską (Maćkowiak). Prawie cała drużyna Stanisławy Gotówko i Bogdana Cybulskiego z końca lat 70. spotyka się regularnie już od wielu lat. Z młodszego pokolenia zawodniczek grono przyjaciół powiększyła Bożena Karkut, a z dużo młodszego Renata Sobowiec (Cieloch). W Austrii Danuta przyjaźni się również z byłymi reprezentantami Polski Katarzyną i Zbigniewem Tomaszewskimi, od paru lat wspólne zainteresowania turystyczno-fotograficzne zbliżyły ja ponownie z Urszulą Morawiak (Lietke), która dołączyła również do tej AZS-owskiej grupy. Danuta Kuś-Załęska ma ponadto wiele kontaktów bezpośrednich i emailowych z wieloma naszymi piłkarkami osiadłymi na terenie Niemiec i Austrii. Kiedy w 2008 roku zbierane były informacje do publikacji na 90-lecie polskiej piłki ręcznej, Danka „postawiła na nogi” pół Europy, by maksymalnie pomóc i uzyskać brakujące dane. Przed przejściem na emeryturę kilka lat temu pracowała jako wychowawca w internacie Szkoły Sportu Wyczynowego im. Liese Prokop w Suedstadt. Znajduje czas na podróże, fotografowanie i spotkania z przyjaciółmi. Oczywiście, kibicuje też polskim piłkarkom ręcznym, życząc im wielu sukcesów. Poza handballem chętnie ogląda siatkówkę, lekkoatletykę i skoki narciarskie. Bardzo lubi psy. Liczy na to, że wreszcie znajdzie czas na wychowanie sobie psa od szczeniaka. Będzie to wymagający border collie. Danuta Kuś-Załęska serdecznie pozdrawia wszystkich entuzjastów piłki ręcznej w naszym kraju.

Władysław Zieleśkiewicz

Danuta, ZAŁĘSKA (STAMPFEL, KUŚ-ZAŁĘSKA) ur. 11.09.1953, Wrocław; bramkarka – 173 cm, 66 kg; kluby: AZS Wrocław (1967-1972), AZS AWF Wrocław (1972-1982), Austria – Hypobank Südstadt (1982-1990), Union Admira Landhaus Wiedeń (1990-1997), Wiener-Neustadt (1997-2000, 2004); 8-krotna uczestniczka MŚ gr. A, B i C w barwach Polski i Austrii; 94-krotna reprezentantka Polski (1976-1983); 2-krotna mistrzyni Polski (1976, 1979), 5-krotna wicemistrzyni kraju (1973-1975, 1980, 1982) i 3-krotna brązowa medalistka MP (1977, 1978, 1981);  mistrzyni Polski juniorek (1971); 3-krotna zdobywczyni Pucharu Polski (1978, 1980, 1982); 117-krotna reprezentantka Austrii (1985-1990), uczestniczka MŚ gr. A w Holandii (1986 – 12 miejsce); 7-krotna mistrzyni Austrii (1983-1988, 1990), wicemistrzyni tego kraju (1989); zdobywczyni Pucharu Austrii (1995); 2-krotna zdobywczyni klubowego Pucharu Europy (1989, 1990), finalistka tych rozgrywek (1987, 1988); najlepsza bramkarka turnieju o Puchar Śląska (1980); wychowanka trenera J.Dyrkacza; odznaczona Srebrną Odznaką ZPRP (1996); absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu, ukończyła pedagogikę na Uniwersytecie Wrocławskim (1977) i wrocławską AWF, otrzymując dyplom nauczyciela wf i trenera piłki ręcznej (1983), następnie uzyskała nostryfikację dyplomów ukończonych studiów na Uniwersytecie Wiedeńskim; pracuje w Austriackim Centrum Sportu Wyczynowego (ÖLSZ Südstadt); mieszka w Wiener Neudorf pod Wiedniem, coraz częściej jednak przebywa we Wrocławiu, gdzie chce zamieszkać po przejściu na emeryturę; pseudonim sportowy „Harpagon”.
MŚ gr. A: 1978 – 6, 1986 – 12; MŚ: gr. B: 1977 – 2, 1983 – 2, 1985 – 11, 1987 – 4, 1989 – 5; MŚ gr. C: 1986 – 1;