Strona główna | Handball Polska | Józef Cieślak – Nestor polskiej „siódemki”

Józef Cieślak – Nestor polskiej „siódemki”

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 03/107/2016
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > z zasobów ZPRP, autora i Wikipedia

Jako zawodnik imponował dużą szybkością, którą wykorzystywał grając na lewym skrzydle. Dysponował bardzo silnym rzutem, zdobywając wiele bramek, zarówno w klubie jak i w reprezentacji. Pozostał wierny jednemu klubowi – Sparcie Katowice, z którą osiągnął wspaniale sukcesy.

Ze wsi do miasta

Urodził się w Józefowie (ówcześnie powiat iłżecki, obecnie powiat lipski) w południowo-wschodniej części województwa mazowieckiego i wychowywał w środowisku wiejskim, poznając lepsze i gorsze strony lokalnego życia. Rodzice prowadzili wielohektarowe gospodarstwo rolne, dzięki czemu znalazły się pieniądze, by po ukończeniu Szkoły Powszechnej w Długowoli i Gimnazjum w Siennie, wysłać uzdolnionego syna na Śląsk w celu zdobycia konkretnego zawodu. Józef Cieślak trafił do Technikum Budowlanego w Bytomiu i ukończył je z wyróżnieniem w roku 1953.

Niezwykły talent

Był młodym, silnym chłopakiem garnącym się do sportu. Natura nie obdarzyła go dużym wzrostem (175 cm), ale dysponował wrodzoną szybkością, motoryką i sprawnością ogólną, której pozazdrościło mu wielu kolegów. Posiadał cechy predysponujące go do uprawiania sportu na wysokim poziomie. Zadziwiał wszechstronnością. W roku 1953, podczas ogólnopolskiej Spartakiady Szkół Średnich Zawodowych we Wrocławiu był członkiem bytomskich drużyn, które zdecydowanie zwyciężyły w turniejach siatkówki, piłki ręcznej i koszykówki, a w konkurencji rzutu granatem zajął 2. miejsce.

Wybrał piłkę ręczną

Pierwszy tytuł mistrza Polski

Był przysłowiowym oczkiem w głowie bytomskich wuefistów. Mgr Adam Sagański, jego pierwszy nauczyciel i wychowawca, wielki sympatyk szczypiorniaka, zrobił wszystko, by młodego adepta sportu przekonać do piłki ręcznej. Czynił tak duże postępy, że po paru miesiącach treningu nie było już mowy o zmianie dyscypliny. Można nawet powiedzieć, że w przypadku Józefa Cieślaka to nie on wybierał, to piłka ręczna pochłonęła go bez reszty. Po zajęciach szkolnych trzy razy w tygodniu pędził na treningi z Bytomia do Katowic i wracał wieczorami, a w soboty i niedziele wyjeżdżał na zawody. Potrafił pogodzić naukę ze sportem, co w tamtych czasach było niezwykle trudne. Kiedy jako siedemnastolatek za namową kolegów, Jana Kowalczyka i Zbigniewa Stalmacha, wstępował do katowickiej Spójni w roku 1950 uprawiano tam jeszcze głównie piłkę ręczną jedenastoosobową, a w „siódemkę” grano tylko dla rozrywki. W poprzednim sezonie ówczesnej drużynie seniorów pod wodzą trenera Tomosza udało się nawet zająć 4. miejsce na mistrzostwach Polski. Józef Cieślak był jednym z tych, którzy już wkrótce mieli zmieniać oblicze klubu i prowadzić go do mistrzostwa.

W starciu z hegemonem

Za takiego uchodził niepokonany zespół AKS Chorzów z braćmi Tilami, braćmi Tomanami, Szuasem, Faberem i Sołowskim, kolekcjonujący tytuły mistrza Polski już od roku 1947. I oto w sezonie 1952 podczas mistrzostw Śląska ten wielki faworyt znajduje pogromcę w młodej i obiecującej drużynie Spójni Katowice, przegrywając dwukrotnie: 4:11 i 10:11. Obok Józefa Cieślaka w Spójni występowali wówczas późniejsi  reprezentanci kraju – Stanisław Świetliński i Kazimierz Dauksza oraz Aleksander Gmyrek, Andrzej Limanowski, Edward Hałup, Ludwik Małolepszy, Lucjan Otręba, Karol Kieloch, Jan Kowalczyk, Zbigniew Kozłowski i Zbigniew Stalmach. W grupie półfinałowej mistrzostw Polski katowiczanie odprawili z kwitkiem silne zespoły z Łodzi, Poznania i Bochni, ale  w finałach nie było już tak dobrze. Młodzi i gniewni zadowolić się musieli piątą lokatą, choć tylko dwóch punktów zabrakło do srebrnego medalu. „Wielki” AKS zdołał się obronić, dorzucając kolejny tytuł mistrzowski. Dwa lata później Spójnia raz jeszcze udanie zaprezentowała się w MP „jedenastek”, zajmując dobre 5. miejsce za ekipami: Stali Kuźnia Raciborska, AKS Chorzów, AZS Katowice i Budowlanych Groszowice. Gracze Spójni, a od grudnia 1954 roku (po połączeniu z KS Ogniwo) Sparty Katowice myślami już byli przy rywalizacji „siódemek”. Od pewnego czasu to właśnie ta odmiana piłki ręcznej zdobywała coraz większą popularność i liczne rzesze kibiców. W następnym sezonie postanowiono zainaugurować mistrzostwa Polski „siódemek”.

Pierwszy tytuł mistrzowski dla Cieślaka i Sparty

Historyczne, pierwsze finały MP rozegrano w dniach 25-27 lutego 1955 roku w Warszawie. Katowicka Sparta z Józefem Cieślakiem w składzie najpierw zwyciężyła stołeczny AZS AWF 6:5, by dość niespodziewanie ulec AZS Wrocław 8:10. W starciu „na szczycie” katowiczanie wysoko ograli jednak Zryw Gdańsk 11:4 i lepszą różnicą bramek zapewnili sobie ten pierwszy tytuł mistrzowski. Zwycięska „siódemka” grała w następującym zestawieniu: Jan Kalinowski, Andrzej Limanowski – Józef Cieślak, Leszek Foksiński, Karol Gawliczek, Aleksander Gmyrek (grający trener), Stanisław Piszczek, Jerzy Ryszka, Jan Sidełko, Jan Suski, Stanisław Świetliński, Mieczysław Tabaka, Emanuel Tomecki i Janusz Wójcik.

Drugi tytuł mistrza Polski

Znakomita passa katowickiej drużyny

Kolejne finały mistrzostw Polski w „siódemce” przeprowadzono na Śląsku w roku 1956. Sparta Katowice z Cieślakiem, Świetlińskim i Suskim w rolach głównych nie dała wielu szans rywalom, wygrywając kolejno z Gwardią Gdańsk 7:5, Stalą Kuźnia Raciborska 14:8 i AZS Wrocław 15:6. Także następny sezon był popisem katowiczan, którzy podczas finałowych zawodów w Opolu wysoko pokonali szczypiornistów z Gdańska, Kuźni Raciborskiej i Krakowa. Trzy tytuły mistrza Polski z rzędu uśpiły chyba czujność zawodników Sparty, bowiem występując w roli faworyta, w roku 1958 ulegli oni w hali gospodarzowi finałowego turnieju, Śląskowi Wrocław z Frąszczakiem, Warzechą, Kulikiem i Gąsiorem w składzie. Porażka 21:22 kosztowała Spartę utratę krajowego prymatu. Na szczęście dla graczy z Katowic, akurat w tym sezonie, mistrzostwo kraju w „siódemce” można było zdobyć także na otwartych boiskach w ramach ligi z udziałem ośmiu drużyn. I tu ekipa Józefa Cieślaka bezapelacyjnie zwyciężyła przed Wybrzeżem Gdańsk i Zwierzynieckim Kraków. Jedyny punkt katowiczanie stracili w spotkaniu z olsztyńskim AZS, które zakończyło się remisem 13:13. W ostatnim spotkaniu Sparta „rozbiła” lokalnego rywala, AZS Katowice 28:16. Józef Cieślak i Ryszard Zawadziński zdobyli po 8 bramek, a 5 goli zapisał na swoim koncie Jan Suski. Mistrzowska passa Sparty Katowice została zatem podtrzymana.

Cieślak, Suski i Świetliński kontra Wybrzeże Gdańsk

W sezonie 1958/1959 rywalizacja o mistrzostwo Polski rozgrzała kibiców do czerwoności. Liga liczyła 10 drużyn, z których osiem było tylko tłem dla najlepszych – Sparty Katowice i Wybrzeża Gdańsk. Można powiedzieć, że oba zespoły ukończyły rozgrywki nie tylko z identycznym dorobkiem punktowym (po 30), ale także i bramkowym. Różnica zdobytych i straconych bramek po stronie Sparty wynosiła +151, zaś po stronie Wybrzeża +150, co i tak nie miało większego znaczenia, gdyż o tytule mistrzowskim miał zadecydować dodatkowy mecz obu liderów. Zanim jednak do niego doszło, dla wyrównania bilansu punktowego, w ostatniej kolejce Sparta musiała wygrać w stolicy z Varsovią i zrobiła to w stosunku 16:13. Od początku niemiłosiernie faulowany Józef Cieślak odpłacił gospodarzom pięknym za nadobne, zdobywając siedem bramek. Rozstrzygająca potyczka Sparty z Wybrzeżem odbyła się na obiekcie AKS Chorzów. Spotkanie miało niezwykle wyrównany przebieg i w normalnym czasie zakończyło się wynikiem remisowym 13:13 (4:4), a wyrównujące trafienie dla katowiczan padło po rzucie Jana Suskiego. Zarządzono dogrywkę, w której sędziowie  mieli pełne ręce roboty. Drużyna Sparty dosłownie znokautowała swego rywala, zdobywając sześć bramek i nie tracąc ani jednej. Autorem pięciu goli był lewoskrzydłowy Józef Cieślak, prawdziwy bohater tego spotkania. Wybrzeże Gdańsk mające w swoich szeregach tak dobrych graczy jak: Rozwadowski, Jagodziński, Reichel czy Wiechuła także i tym razem zadowolić się musiało tytułem wicemistrzowskim, podczas gdy Sparta triumfowała już po raz piąty. Okazały puchar odbierał kapitan drużyny i reżyser gry Stanisław Świetliński.

W walce o kolejne medale mistrzostw Polski

Jeszcze tylko w roku 1960 szczypiornistom Sparty Katowice udało się obronić tytuł mistrza kraju. Wprawdzie drużyna Cieślaka z niemałym trudem odparła w lidze atak gdańskiego Wybrzeża, ale postarała się o kolejne cenne trofeum, jakim był Puchar Polski. W kolejnych latach do rywalizacji między Spartą a Wybrzeżem skutecznie włączyły się „siódemki” WKS Śląsk Wrocław i AZS Katowice. „Wojskowi” prowadzeni przez charyzmatycznego Kazimierza Frąszczaka stopniowo przenosili stolicę polskiej piłki ręcznej do Wrocławia. Po odejściu z zespołu dwóch filarów – Suskiego i Świetlińskiego, katowicka Sparta mogła już tylko walczyć o miejsca na niższym stopniu podium. Ciągle wierny swemu macierzystemu klubowi Józef Cieślak, do wywalczonych wcześniej sześciu tytułów mistrza Polski, dorzucił jeszcze dwa srebrne medale (1961, 1962) i jeden medal brązowy (1963). Był też zdobywcą wspomnianego   Pucharu Polski w roku 1960. Dorobek ten stawia go w szeregu najbardziej utytułowanych zawodników tamtego okresu w naszym kraju.

Na europejskich parkietach

W roku 1957 zainaugurowano rozgrywki o klubowy Puchar Europy zorganizowane z inicjatywy francuskiego pisma l’Equipe, przy czym w jego pierwszej edycji występowały reprezentacje miast. Formalnie Polskę reprezentował Chorzów, ale w istocie najwięcej zawodników było z katowickiej Sparty, bądź co bądź najlepszej drużyny w kraju. Niestety, polski zespół trafił na ekipę Kopenhagi, a Duńczycy należeli w tym czasie do europejskiej czołówki. Stąd przegrana 12:22 nie była jakimś wielkim zaskoczeniem. Józef Cieślak i jego koledzy z drużyny musieli przełknąć gorycz tej  porażki. Trzy lata później rywalem Sparty było Dinamo Bukareszt naszpikowane wieloma reprezentantami Rumunii. Mimo to katowiczanie dzielnie powalczyli, remisując u siebie po dogrywce 13:13 i przegrywając na wyjeździe 11:14. Trzeba pamiętać, że w latach 50. polskie drużyny klubowe bardzo rzadko otrzymywały zgodę na wyjazd za granicę, zwłaszcza do krajów zachodnich. Sparta Katowice była jedną z pierwszych, która mogła skorzystać z zaproszenia do Republiki Federalnej Niemiec. W sezonie 1957/1958 katowiczanie najpierw ze zmiennym szczęściem walczyli w Hassloch, by kilka miesięcy później dotrzeć aż do finału w noworocznym turnieju we Freiburgu. Po zwycięstwach nad francuską Mulhouse 9:2, duńskim Aarhus 7:4 i niemieckim Freiburgiem 11:7 w decydującym meczu ulegli zdobywcy Pucharu Europy, Dukli Praga 7:9. Na tle Suskiego, Cieślaka, Zawadzińskiego czy Solika dość blado wypadły uznane gwiazdy czechosłowackiego handballu – Trojan, Eret i Spacil. W kolejnym sezonie Sparta odbyła zwycięskie tournée w RFN, na Węgrzech i w Czechosłowacji, godnie reprezentując polską piłkę ręczną.

Debiut w reprezentacji i 5. miejsce na świecie

MŚ 1958; stoją od lewej: J. Cieślak, H. Gąsior, R. Pyjos, P. Malaka, M. Rozwadowski, K. Dauksza, J. Suski, E. Hyła, K. Frąszczak, J. Rutkowski, S. Świetliński

Turniej w Zagrzebiu (21-24 lipca 1957) rozpoczął historię międzypaństwowych spotkań naszej męskiej „siódemki”. W inauguracyjnych meczach polskiej reprezentacji zadebiutował również Józef Cieślak, który wraz z czterema innymi graczami Sparty, Warwasem, Suskim, Świetlińskim i Foksińskim, znalazł uznanie trenera Jerzego Tila. Polska zwyciężyła wówczas Jugosławię „B” 21:13 i Austrię 12:9, a w trzecim meczu uległa pierwszej ekipie gospodarzy 5:7, zajmując w turnieju 2. miejsce. Józef Cieślak należał do wyróżniających się zawodników, zdobył tam zresztą swoje pierwsze bramki. Turniej w Jugosławii był w pewnym sensie przetarciem przed III Mistrzostwami Świata zaplanowanymi na przełom lutego i marca 1958 roku na terenie Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Wobec braku odpowiednich sparingpartnerów głównym punktem przygotowań było dwunastodniowe zgrupowanie w Warszawie. Józef Cieślak był jednym z „pewniaków” trenera Tadeusza Breguły na te zawody, obok Suskiego, Świetlińskiego, Gąsiora, Frąszczaka, Daukszy, Pyjosa, Hyli i  Rozwadowskiego. Inni mieli być zmiennikami tych najlepszych. Polski zespół znalazł się w grupie A rozgrywającej swoje mecze w Erfurcie razem z Finlandią, Hiszpanią i obrońcą tytułu mistrza świata – Szwecją. Pierwszym rywalem Polaków byli dość wysoko notowani Finowie. Na minutę przed końcem przy stanie 14:13 Polacy nie wykorzystali rzutu karnego, co zemściło się utratą bramki i mecz zakończył się remisem 14:14. Józef Cieślak był autorem jednej z bramek. W kolejnym spotkaniu niezła gra i ambitna postawa nie wystarczyła na faworyzowanych Szwedów, którzy wygrali 19:14. O awansie do dalszej fazy turnieju miał zadecydować mecz z Hiszpanią. Polacy wyszli na parkiet niezwykle zmotywowani i zwyciężyli 25:11. Siedem bramek zdobył nasz obrotowy, Kazimierz Frąszczak, swoje trzy gole dołożył także Józef Cieślak. Biało-Czerwoni awansowali tym samym do czołowej „ósemki” świata i zostali nazwani „czarnym koniem” turnieju. W pierwszym meczu grupy półfinałowej z Danią Polacy przeszli drogę z nieba do piekła, od prowadzenia 12:7 do porażki 15:22, przy znakomitej postawie „króla strzelców” Mogensa Olsena i niemałym udziale sędziego z RFN Junga. W naszym zespole najczęściej trafiali: Stanisław Świetliński – 6 i Józef Cieślak – 3 razy. Ten ostatni doskonale spisał się również w kolejnym starciu z Jugosławią zakończonym naszym zwycięstwem 9:7, kiedy to trzykrotnie umieszczał piłkę w bramce Manestara. Czynił to w newralgicznych fragmentach spotkania. Zwycięstwo nad Jugosławią zapewniło Polakom prawo gry o 5. miejsce w turnieju. Teraz w Berlinie, na oczach pięciotysięcznej widowni, polska drużyna fantastycznie walczyła z Norwegią i ostatecznie wygrała 20:18 dzięki siedmiu bramkom Kazimierza Frąszczaka i pięciu golom Józefa Cieślaka. Piąte miejsce na świecie za Szwecją, Czechosłowacją, Niemcami (NRD i RFN) oraz Danią przez 16 lat pozostawało największym osiągnięciem w historii polskiego handballu. Wydarzenie to, co zrozumiałe, stanowi również najpiękniejszą kartę w sportowej karierze Józefa Cieślaka.

MŚ 1958, mecz Polska-Jugosławia, szatnia: od lewej Marian Rozwadowski, Roman Pyjos, Józef Cieślak

Odznaczenie i nagrody

Niewątpliwy sukces odniesiony na boiskach NRD skłonił władze Głównego Komitetu Kultury Fizycznej do uhonorowania naszych najlepszych zawodników Brązowym Medalem „Za wybitne osiągnięcia sportowe”. Wśród siedmiu wyróżnionych znalazł się również Józef Cieślak. Nie licząc kieszonkowego (dwa dolary dziennie na osobę) jedynym oficjalnym honorarium dla zawodników i sztabu trenerskiego był zwrot utraconych zarobków w macierzystych zakładach pracy. Na szczęście pojawiły się jeszcze nagrody dodatkowe. Każdy z naszych szczypiornistów otrzymał indywidualną nagrodę pieniężną oraz nagrodę rzeczową w postaci tranzystorowego radioodbiornika marki „Szarotka”. Czasy były trudne i ludzie musieli sobie jakoś radzić. Nie jest więc tajemnicą, że niejedna „Szarotka” powędrowała do Jugosławii, gdzie można było za nią uzyskać aż 10-krotne „przebicie”. Na co dzień  jednak o takich nagrodach można było tylko pomarzyć. Do rangi symbolu urastał  uścisk dłoni prezesa, który kiedyś jakże często był jedyną formą podziękowania za włożony trud i osiągnięcia sportowe.

Rozstanie z kadrą

Po pamiętnych mistrzostwach świata w NRD Józef Cieślak nie grał zbyt długo w kadrze narodowej. W grudniu 1958 roku wystąpił w Szczecinie w zwycięskim meczu z Francją 22:11, gdzie obok Jana Suskiego (9 goli) zdobył najwięcej bramek dla polskiej drużyny – 4. Ponadto w roku 1959 zagrał jeszcze w spotkaniach z drużynami Danii, Czechosłowacji i Szwecji, którym zespół polski wyraźnie ustępował. W tamtych latach reprezentacyjna „siódemka”  rozgrywała rocznie zaledwie kilka spotkań, a trener kadry oczekiwał dużej dyspozycyjności poszczególnych graczy, zwłaszcza udziału w długich zgrupowaniach. Tymczasem Józef Cieślak wkraczał w decydującą fazę studiów politechnicznych, a wkrótce stanął przed szansą rozpoczęcia błyskotliwej kariery zawodowej. Nowe wyzwania życiowe wzięły górę, choć jeszcze przez parę lat lewoskrzydłowy Sparty był na ustach śląskich kibiców podczas zawodów rangi krajowej i międzynarodowej. Nieraz udowadniał, że nie jest gorszy od kadrowiczów Breguły. Kiedy w marcu 1960 roku nasza reprezentacja przegrała w Łodzi z Duńczykami 16:18, śląscy działacze zorganizowali kilka dni później mecz Śląsk – Dania w Gliwicach zakończony sensacyjnym zwycięstwem gospodarzy 19:16, a Józef Cieślak należał do najlepszych na boisku.

Józef Cieślak łącznie  w latach 1957-1959 rozegrał on w reprezentacji Polski 13 spotkań i zdobył 26 bramek. Wcześniej kilka razy grał w kadrze narodowej, występującej pod szyldami miast: Warszawy, Katowic i Krakowa.

Srebrny medal III Międzynarodowych Igrzysk Młodzieży w Wiedniu (1959)

Sparta Katowice 1959 (pierwszy z prawej stoi J. Cieślak

Euforia po sukcesie męskiej „siódemki” nie trwała zbyt długo, bowiem nasi piłkarze ręczni przegrywali kolejne potyczki na arenie międzynarodowej, zacierając nieco obraz zapisany w pamięci kibiców po świetnych występach na MŚ w NRD. Trochę niezauważonym i niedocenionym pozostał występ Polaków na III Międzynarodowych Igrzyskach Młodzieży w Wiedniu (26 lipca – 4 sierpnia 1959 roku). Oficjalnie ZPRP nie wysłał tam wprawdzie narodowej drużyny, ale nasz kraj reprezentowany był przez Zrzeszenie Sportowe Związków Zawodowych, a konkretnie przez zespół wielokrotnego mistrza Polski, Spartę Katowice. Katowiczanie występowali z orłem na koszulkach i w pięknym stylu wywalczyli srebrny medal, ulegając tylko drużynie Dukli Praga 12:15. W składzie Sparty znajdujemy nazwiska: Hieronima Mańki, Juliana Kantorskiego, Józefa Cieślaka, Aleksandra Gmyrka, Henryka Solika, Stanisława Piszczka, Henryka Sporysza, Henryka Ciszka, Jana Śledzikowskiego, Edwarda Hałupa oraz Ryszarda i Sławomira  Zawadzińskich. Józef Cieślak pełniący tam funkcję kapitana drużyny należał do najskuteczniejszych.

Kariera zawodowa w resorcie budownictwa

J. Cieślak i S. Świetliński (2005)

Po ukończeniu Państwowej Szkoły Budowlanej w Bytomiu (1953) Józef Cieślak został absolwentem wydziału inżynierii sanitarnej na Politechnice Śląskiej w Gliwicach (1962), uzyskując tytuł magistra inżyniera urządzeń sanitarnych. W pracy zawodowej związany był zawsze z resortem budownictwa. Zaczynał w roku 1963 na stanowisku kierownika budowy, a później kierownika grupy robót, by w 1971 roku zostać zastępcą naczelnego inżyniera. Po czterech latach Zjednoczenie Budownictwa Przemysłowego i Kopalnictwa Rud powołało go na stanowisko zastępcy dyrektora ds. technicznych z oddelegowaniem do pracy przy budowie Huty Katowice. Wreszcie w latach 1982-1986, decyzją Ministerstwa Hutnictwa  i Przemysłu Maszynowego, pełnił funkcję dyrektora naczelnego Przedsiębiorstwa Budownictwa Montażowego Hutnictwa z siedzibą w Gliwicach. Od roku 1986  prowadził własną działalność gospodarczą w zakresie budownictwa, a od ponad 20 lat przebywa na zasłużonej emeryturze. Za całokształt pracy zawodowej uhonorowany został wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi.

Pozasportowe pasje

Józef Cieślak był wiodącą postacią drużyny, której znakomity wynik (5. miejsce) przeszedł do historii polskiej piłki ręcznej. Jako zawodnik imponował dużą szybkością, którą wykorzystywał grając na lewym skrzydle. Dysponował bardzo silnym i celnym rzutem, zdobywając wiele bramek zarówno w klubie jak i w reprezentacji. Pod koniec sportowej kariery występował również na rozegraniu. Pozostał wierny jednemu klubowi – Sparcie Katowice, z którą osiągnął wspaniałe sukcesy. Mimo sędziwego wieku na bieżąco śledzi to, co dzieje się w polskim handballu. Z zapartym tchem obserwował EURO 2016 i z optymizmem patrzy w przyszłość naszej dyscypliny. Docenia to, że powołano go do grona zasłużonych reprezentantów Polski w piłce ręcznej i uhonorowano Diamentową Odznaką ZPRP. Na co dzień jest człowiekiem o bardzo szerokich zainteresowaniach, także pozasportowych. To czołowy działacz akademicki, aktywny społecznik oddany pracy na rzecz innych, członek koła łowieckiego, zapalony numizmatyk i pasjonat muzyki. Dla wtajemniczonych pozostaje jednym z nestorów polskiej „siódemki”, wypróbowanym przyjacielem i kolegą.

Józef CIEŚLAK, ur. 2.04.1933, Józefów, obecnie woj. mazowieckie; skrzydłowy, rozgrywający; klub: Sparta Katowice (1950-1963); uczestnik MŚ w „7” (1958), gdzie polska drużyna wywalczyła wysokie 5 miejsce; 13-krotny reprezentant kraju (1957-1959), zdobywca 26 bramek; srebrny medalista III Międzynarodowych Igrzysk Młodzieży w Wiedniu (1959), kapitan naszego zespołu; 6-krotny mistrz Polski w „7” (1955-1957, 1958 – boisko, 1959, 1960), 3-krotny wicemistrz kraju (1958 – hala, 1961, 1962); zdobywca Pucharu Polski (1960); brązowy medalista MP w „11” (1957); instruktor oraz sędzia piłki ręcznej, także instruktor siatkówki; działacz sportowy, wiceprezes Piasta Gliwice; odznaczony Krzyżem Kawalerskim OOP (1974), Złotą Odznaką Zasłużonego w rozwoju woj. katowickiego (1973), Złotą Odznaką Zasłużonego dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych (1975) oraz Odznaką Budowniczego Huty „Katowice” (1976); Zasłużony Mistrz Sportu (1973), odznaczony Brązowym Medalem „Za wybitne osiągnięcia sportowe” (1958); uhonorowany Diamentową Odznaką ZPRP (2012), Złotą Odznaką AZS i Złotą Odznaką Honorową KS Sparta Katowice (1963); absolwent Państwowej Szkoły Budowlanej w Bytomiu (1953) i wydziału inżynierii sanitarnej na Politechnice Śląskiej w Gliwicach (1962); w pracy zawodowej związany z resortem budownictwa, zaczynał w roku 1963 na stanowisku kierownika budowy, a kończył w roku 1986 jako dyrektor naczelny Przedsiębiorstwa Budowlano-Montażowego Hutnictwa w Gliwicach, później  prowadził własną działalność gospodarczą w zakresie budownictwa, radny Miejskiej Rady Narodowej w Gliwicach w latach 1988-1992; od 1998 roku przebywa na emeryturze, mieszka w Gliwicach; pseudonim sportowy „Dziurkacz”.
MŚ: 1958 – 5;