Strona główna | Seniorki | Towarzyski remis z Czeszkami

Towarzyski remis z Czeszkami

 

Rewanżowy mecz towarzyski kobiet, Polska – Czechy w Wałbrzychu,  zakończył się remisem 28:28 (11:12). Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana Marketa Jerabkova. Dzień wcześniej Biało-Czerwone wygrały 24:21.

Forma Karoliny Kudłacz-Gloc napawa optymizmem Photo Pawel Andrachiewicz / PressFocus

To był już 1127 oficjalny mecz międzypaństwowy naszej reprezentacji i 81 remis. A historia występów narodowej siódemki rozpoczęła się 2 grudnia 1956 niedaleko Wałbrzycha – we Wrocławiu od potyczki z …Czechosłowacją. Zespoły do rewanżu przystąpiły niemal w identycznych składach co dzień wcześniej. Jedną zmianą był brak jednej z trzech czeskich bramkarek. Wynik otworzyła kapitan Biało-Czerwonych. Karolina Kudłacz-Gloc niczym w slalomie narciarskim, wyminęła dwie rywalki i trafiła do siatki. Swojego debiutanckiego gola w reprezentacji rzuciła Natalia Janas, która zagrała w wyjściowej siódemce. Gra skrzydłowych długo nie była jednak naszym atutem w tym spotkaniu.

Po trzecim z rzędu golu rywalek, dającym im remis, trener Arne Senstad poprosił o czas. Spotkanie było wyrównane, żadnej z drużyn nie udało się wypracować znaczącej przewagi. Pięć z pierwszych ośmiu bramek Czeszek zdobyła rozgrywająca Marketa Jerabkova, występująca na co dzień w Bundeslidze. Dzięki niej drużyna Jana Basny’ego objęła prowadzenie na początku drugiego kwadransa. Wystarczyły jednak dwie akcje, w ciągu 20 sekund, zakończone przez Oktawię Płomińską, aby tablica wskazała remis. Nasza skrzydłowa wykorzystała dalekie podanie od Barbary Zimy. Młodej bramkarce kilka razy nie dopisało szczęście. Do obronionych przez nią piłek doskakiwały rywali i z dobitek powiększały swój dorobek.

Oktawia Płomińska zdobyła z Polek najwięcej (6) bramek Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Na drugą połowę między słupkami polskiej bramki stanęła Adrianna Płaczek. Podobnie jak dzień wcześniej trener Basny został upomniany przez sędziów żółtą kartką. Tymczasem Czeszki rzuciły trzy gole z rzędu i solidnie umocniły się na prowadzeniu. Duża w tym zasługa Veroniki Mala, która błyskawicznie przemieszczała się do kontr. Celownik wyregulowała Natalia Nosek. Jej piękne gole z dystansu przechyliły lekko szale zwycięstwa na polska stronę. Do końca rewanżu pozostawał kwadrans i wiele mogło się zdarzyć. Płomińska kolejnymi trafieniami (6/6) potwierdziła, że może liczyć na ponowne powołania do kadry. A za miesiąc reprezentację Polski czeka rywalizacja w play-offs do MŚ 2021.

W finałowych minutach zespoły zdobywały bramki na przemian. Rezultat oscylował wokół remisu. Każdy błąd mógł mieć poważne konsekwencje. Na 20 sekund przed końcową syreną trener Arne Senstad poprosił o czas. Zdjął z boiska bramkarkę kosztem drugiej obrotowej. Kudłacz-Gloc wywalczyła rzut karny. Hana Muckova obroniła próbę 7 metrów Adrianny Górnej.

Arne Senstad objaśnia ostatnią akcje meczu Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Już w poniedziałek poznamy rywala, z którym przyjdzie Biało-Czerwonym walczyć o mundial w Hiszpanii.    

Polska – Czechy 28:28 (11:12)
Polska:
Płaczek, Zima, Maliczkiewicz – Płomińska 6, Janas 1, Łabuda 2, Gęga 3, Kudłacz-Gloc 4, Górna 1, Drabik 2, Rosiak, Niewiadomska, Nosek 4, Zawistowska, Kochaniak 2, Szarawaga 3, Świerżewska, Nocuń. Kary 6 min.
Czechy: Rezacova, Muckova – Konecna 1, Polaskova 1, Kordovska, Kubalkova, Mikulaskova, Hurychova, Ticha 2, Marcikova 2, Kasparkova, J. Frankova, A. Frankova 4, Kovarova 4, Jerabkova 9, Mala 5, Prikrylova. Kary 4 min.
Sędziowali: Michał Fabryczny, Jakub Rawicki (Polska).