29 kwietnia 2021

Bierzemy to – Biało-Czerwoni wyszarpali wygraną!

Polska zwyciężyła Słowenię 27:26 (12:10) w kwalifikacyjnym meczu grupy 5 mistrzostw Europy. Dwa punkty zdobyte w Opolu znacznie przybliżyły Biało-Czerwonych do awansu. Gola na wagę zwycięstwa tuż przed końcem meczu zdobył Michał Daszek.

Fot: Norbert Barczyk / PressFocus

Chcemy wygrać oba mecze – trener Patryk Rombel mówił przed potyczką ze Słowenią i czekającym Biało-Czerwonych za kilka dni tarciu z Holandią. Bałkański zespół do Polski przyleciał czarterem wprost z Turcji. Tam ekipa Ljubomira Vranjesa rozegrała zaległe, które okazało się dla niej zwycięskie, starcie. Słoweńcy okazali się mieszanką doświadczenia z młodością. Sześciu podopiecznych Vranjesa, który przybyli do Opola. grało w poprzednim meczu Słowenia – Polska.   
Sytuacja polskiej reprezentacji a także klasyfikacja w innych eliminacyjnych grupach nie zostawiała duże marginesu na błędy.  Nowością w polskiej drużynie była gra, już od początku spotkania, Michała Daszka na prawym rozegraniu. Ten plan dość szybko porzucono.

Mecz rozpoczął się od nie nieudanych akcji z obu stron. W efekcie przez ponad cztery minuty nikt nie zdołał zdobyć bramki. Impas przełamał Michal Olejniczak. Biało-Czerwoni prowadzenia długo pilnowali. Było ono najmniejsze z możliwych, ale na więcej nie pozwalali rywale. Obie drużyny szanowały piłkę i nie forsowały szybkiego tempa. Tymczasem Adam Morawski, rozgrywający 55. mecz w narodowych barwach, notował kolejny występ z bardzo dobrą skutecznością między słupkami. Niestety błędy polskiej drużyny bezlitośnie wykorzystywał rozgrywający THW Kiel, MIha Zarabec. Minuty mijały a dalej szala zwycięstwa wciąż przeważała na stronę gospodarzy. Przewaga, przed udaniem się do szatni, mogła być jeszcze większa, ale Arkadiusz Moryto nie wykorzystał rzutu karnego.

Fot: Marcin Bulanda / PressFocus

Wznowienie gry wskazywało, że Słoweńcy, przyspieszają grę, aby móc kontrolować mecz. Wystarczyły trzy akcje, aby goście po raz pierwszy objęli prowadzenie. Ich bramkowa passa trwała dalej, aż przerwała ją przerwa na żądanie Patryka Rombla. W tym okresie naszej drużynie brakowało skutecznych pomysłów w ataku. Uwagi szkoleniowca mobilizująco podziałały na Biało-Czerwonych, którzy zdobyli trzy bramki z rzędu. Spotkanie się wyrównało. Swoje zrobił powrót Daszka na prawe rozegranie.

Gola rzucił także Piotr Chrapkowski, który po raz ostatni w reprezentacji uczynił to w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy w Szwecji. Dwa trafienia zaliczki to zasługa Szymona Sićko. Na czasie Biało-Czerwoni zagrzewali się do walki okrzykiem: „Bierzemy to”.  Morawski trwał na posterunku, który po jednej z udanych interwencji wręcz przytulił piłkę.

39 sekund przed finałową syreną trener Rombel poprosił o czas. W tym momencie Biało-Czerwoni byli na +1. Ostatnie sekundy to prawdziwy rollercoaster. Słoweńcy zdołali wyrównać, a w błyskawicznej kontrze Daszek posłał w ekwilibrystyczny sposób piłkę do bramki. On też został MVP polskiej drużyny.

POLSKA – SŁOWENIA 27:26 (12:10)
POLSKA: Morawski, Kornecki – Daszek 3, Olejniczak 4, Walczak, Sićko 5, Ossowski 2, Adamski, Czuwara 1, Moryto 7, M. Gębala 3, Przybylski, Fedeńczak, Dawydzik. T. Gębala 1, Chrapkowski 1. Kary 8 min.
SŁOWENIA: Lesjak, Kastelic –  Janc 2, Ocvirk, Dolenec 3, Potenko, Kodrin 2,Zarabec 3, Horzen 4, Mazej, Makuc 2, Groselj, Mackovsek 4, Novak 5,Suholeznik 1. Kary 2 min.
Sędziowali:
Michal Badura, Jaroslav Ondogrecula (Słowacja).


SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest