Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Pucharowe starcie: Grupa Azoty kontra Łomża Vive

Pucharowe starcie: Grupa Azoty kontra Łomża Vive

 

Przed nami finał rozgrywek PGNiG Pucharu Polski mężczyzn, w którym zmierzą się Grupa Azoty Tarnów i Łomża Vive Kielce. Faworytem meczu są kielczanie, którzy staną przed szansą zdobycia trofeum po raz siedemnasty, w tym dwunasty raz z rzędu. Początek finału w niedzielę 30 maja, o godzinie 20:00 w Kaliszu.

Mecz PGNIG Superligi rozegrany w marcu br. Igor Karacić próbuje przedrzeć się przez kleszcze postawione przez Igora Mrozowicza i Alberta Sanka Fot. Michał Stańczyk / CYFRASPORT

Występ w finale PGNiG Pucharu Polski to dla Grupy Azoty SPR Tarnów największy sukces w historii klubu. Tarnowianie jeszcze nigdy nie zaszli tak daleko, a swoim dorobku nie mają jeszcze żadnego medalu zdobytego w pucharowych rozgrywkach.

Jestem bardzo szczęśliwy, a gra w finale to duża rzecz dla klubu. Oczywiście wiemy, że gramy przeciwko drużynie z Kielc, wiemy, że są mocni, ale jesteśmy w finale. Nie mamy nic do stracenia i będziemy próbować wygrać, ale musimy także być realistami – gramy przeciwko jednemu z najlepszych zespołów na świecie – mówi trener tarnowian Patrik Liljestrand.

Niefortunny zbieg okoliczności sprawia, że zespół Grupa Azoty nie jest w stanie przygotować się do tego meczu tak solidnie, jakby tego chciał. Mecz został zaplanowany na niedzielę 30 maja, a już w środę, 2 czerwca zawodników z Tarnowa czeka trudny mecz z walczącym o utrzymanie się w lidze MKS Piotrkowianinem. Trzy dni później, w sobotę 5 czerwca, rozegrają ostatni mecz w ligowym sezonie z Chrobrym Głogów, który da nam ostateczną odpowiedź, które miejsce w ligowej tabeli zajmie tarnowska drużyna. Trzy bardzo ważne mecze w siedem dni to naprawdę sporo dla drużyny, która aktualnie zmaga się z szeregiem kontuzji i od kilku tygodni jest mocno osłabiona.

– Dla nas to trochę pechowe, że akurat kilku naszych zawodników – Mrozowicz, Zahirović i Kowalik – zmaga się z kontuzjami, ale bez nich również zagraliśmy dobre mecze i po prostu będziemy grać składem, który na ten moment będziemy mogli wystawić. Jesteśmy w finale – jeśli nie przechodzisz do finału, by wygrać, to jest z tobą coś nie tak. Wiemy, że Kielce są mocne, ale wiemy też, że w piłce ręcznej wszystko może się zdarzyć. Może być tak, że oni będą mieć słabszy dzień, my będziemy mieć bardzo dobry i że nasi bramkarze zagrają świetny mecz. Jest to finał, mecz będzie w telewizji, wiele osób będzie go oglądać i po prostu chcemy dobrze zagrać i pokazać się z jak najlepszej strony, ale jest to mecz jak każdy innydodaje Liljestrand.

Z klasy rywala doskonale zdaje sobie sprawę rozgrywający tarnowskiej drużyny, Wojciech Dadej. Bardzo cieszymy się z awansu, natomiast, będąc szczerym, zdecydowanie bardziej skupiamy się na rozgrywkach ligowych. Zdajemy sobie sprawę, że medalu Pucharu Polski nie może mieć każdy, a nam się to tak naprawdę już udało. Teraz tylko kwestia koloru – komentuje udział w finale.

Zawodnicy trenują jednak tak intensywnie, jak tylko możliwe i przygotowują się do meczu finałowego dokładnie tak, jak do pozostałych gier. Ze względu na późną porę spotkania do Kalisza wyjadą rano w dzień meczowy ok. godz. 11:30 i zaraz po meczu wrócą do domu, by od poniedziałku móc przygotowywać się do spotkania z Piotrkowianinem.

Również dla kibiców z Tarnowa jest to wyjątkowe wydarzenie – niespełna dwa lata temu cieszyli się z awansu do PGNiG Superligi, a już za kilka dni zobaczą swój ulubiony klub w wielkim finale PGNiG Pucharu Polski, grający przeciwko drużynie Łomża Vive Kielce. Z pewnością część z nich wybierze się do dość odległego od Tarnowa Kalisza, jednak w tym momencie trudno oszacować, jak dużej grupy kibiców z Małopolski możemy się spodziewać.

finał PGNiG Pucharu Polski mężczyzn – 30.05. g. 20:00; Kalisz
Grupa Azoty SPR Tarnów – Łomża Vive Kielce; transmisja w TVP Sport

Drużyna Łomża Vive Kielce na przygotowania do finału PGNiG Pucharu Polski miała cały tydzień. Ostatni mecz ligowy zespół rozegrał w czwartek, 20 maja, pokonując Azoty-Puławy 30:29. Weekend, 21-23.05. zawodnicy mieli wolny, by zregenerować się przed rozstrzygającym etapem sezonu. W miniony poniedziałek mistrzowie Polski trenowali dwukrotnie, a od wtorku raz dziennie. Zespół przyjedzie do Kalisza około południa w dniu meczu. Ze względu na kontuzje nie zagrają: Daniel Dujszebajew, Haukur Thrastarson (obaj przechodzą rehabilitację po zerwaniu więzadeł krzyżowych), Branko Vujović (uraz mięśni brzucha) oraz Tomasz Gębala (kontuzja stopy). 

Wszystko wskazuje na to, że w Kaliszu pierwszym trenerem Łomży Vive będzie Krzysztof Lijewski

Mecz finałowy ma dla zespołu bardzo duże znaczenie. To możliwość zdobycia siedemnastego Pucharu Polski w historii klubu oraz pierwszego z dwóch tytułów krajowych w sezonie 2020/2021 – po rozczarowującym odpadnięciu z rozgrywek Ligi Mistrzów. Klub z Kielc u organizatora spotkania zamówił ponad 100 biletów.

Na ławce kieleckiej drużyny, w czasie pucharowej rywalizacji w Kaliszu, nie będzie mógł zasiąść Talant Dujszebajew. To efekt odsunięcia aż od sześciu spotkań Pucharu Polski przez komisarza rozgrywek ZPRP Piotra Mystkowskiego za zachowanie podczas półfinału tych rozgrywek z Orlenem Wisłą Płock.

– Ten sezon się dla mnie nie skończył. Jadę z zespołem do Kalisza, do Mielca, a potem będę również w Kielcach na meczu z Płockiem. Grupa Azoty Tarnów to zespół grający szybą piłkę ręczną, który rozwija się z roku na rok. Drużyna jest w Superlidze dopiero trzeci sezon, a osiągnęła już historyczny sukces, jakim jest finał PGNiG Pucharu Polski. Jest to zasługa wyłącznie całej ekipy i trenera Liljestranda – uważa były trener reprezentacji Polski.

Talant Dujszebajew w tym sezonie nie pokieruje już drużyną z ławki trenerskiej

Ze swej strony kapitan kielczan, Andreas Wolff twierdzi, że mecz będzie dużo trudniejszy od spotkań, które Łomża Vive rozegrała z Tarnowem w lidze . Nasz rywal staje przed możliwością zdobycia trofeum, chyba pierwszym w historii! Tarnowianie będą walczyć do upadłego. My oczywiście deklarujemy to samo. To może banał, ale w Niemczech mówimy, że w rozgrywkach o krajowy puchar wszystko może się zdarzyć. Mam nadzieję, że staniemy na wysokości zadania, wypełnimy naszą rolę jako faworyta, choć jestem w pełni świadomy, że nie będzie łatwo! – kończy niemiecki bramkarz.

Bilety dostępne na zprp.pl i eventim.pl