1 lipca 2021

Monika Kobylińska: W reprezentacji zawsze trzeba dawać z siebie 100 procent

Miniony sezon to dla Moniki Kobylińskiej prawdziwa huśtawka nastrojów. Nasza reprezentacyjna rozgrywająca w październiku, w spotkaniu ze Szwecją, doznała poważnej kontuzji kolana. Później przeszła żmudny czas rehabilitacji, by na koniec rozgrywek mieć swój wkład w zdobycie tytułu mistrza Francji, krajowego pucharu i zajęcie 2. miejsca w Lidze Mistrzyń z Brestem Bretagne HB.

W minionym sezonie w pani przypadku był ból, łzy z powodu kontuzji i na koniec radość z klubowych sukcesów. Proszę podsumować ten czas, który bliski był sinusoidzie.
No dokładnie tak było. Początek sezonu zapowiadał się ciekawie, zarówno w klubie jak i w reprezentacji. Szybko to się zmieniło. Możliwe, że był to najcięższy sezon w mojej karierze. Z drugiej strony zakończył się najpiękniejszymi osiągnięciami wywalczonymi z koleżankami z klubu. Na pewno było sporo bólu i łez. Z drugiej strony uważam, że kontuzje budują zawodnika. Tak było w moim przypadku. Otrzymałam fachową opiekę z Rehasportu. Dzięki ciężkiej pracy mogłam doświadczyć sukcesów i przeżyć te wspaniałe chwile. Cieszę się, że wróciłam do gry. Teraz mogę być spokojna o kolejny sezon. Czuję się dobrze.

Jak dochodziła pani do pełni sił? Rehabilitacja to długotrwały proces. Co z praktyki można doradzić komuś kto znajdzie się w podobnej sytuacji.
Operację przeprowadził doktor Tomasz Owczarski, a za rehabilitacje odpowiadał Michał Bartkowiak. Przez pięć miesięcy mieszkałam w Poznaniu. Jedynie końcowy etap dochodzenia do zdrowia miałam w Breście. W tym okresie bardzo potrzebowałam treningów na hali. Każdy kogo doświadczy taka kontuzja musi mocno w siebie wierzyć i stawiać przed sobą małe cele, aby je krok po kroku realizować. Widząc progres ma się świadomość, że zmierza się we właściwym kierunku. Nic nie zmieniłabym w mojej rehabilitacji. Pracą i cierpliwością naprawdę można wiele zdziałać.

Kiedy wróciła pani do gry? Czy wówczas były obawy o kolano? Czy teraz wszystko jest już w porządku?
Na początku maja. Nie mam już żadnych obaw o kolano. W tym momencie kiedy przeszłam wszystkie testy przekonałam się, że jest już wszystko w porządku. Może jeszcze pojawia się stres na treningach, ale podczas meczów o wszystkim zapominam. Teraz mogę skupić się wyłącznie na piłce ręcznej a nie na moim kolanie. Spotkania Brestu z końcówki minionego sezonu z moim udziałem dodały mi pewności siebie.

Co zaważyło na tym, ze zdecydowała się pani przedłużyć kontrakt z klubem o kolejne dwa lata?
Jestem w bardzo dobrym klubie, który występuje w Lidze Mistrzyń. W tym roku dotarliśmy do finału rozgrywek. Każdy chciałby grać w drużynie walczącej o najwyższe cele. Podoba mi się projekt, który w klubie przedstawiono na najbliższe sezony. Mamy młody i fajny zespół, nowego trenera, Pablo Morela. Słyszałem o nim bardzo dużo dobrych rzeczy. Po kontuzji uważam, że lepiej zostać w miejscu, które się dobrze zna. Jednak nie tylko to było decydujące. Duże znaczenie mają też kibice, którzy zawsze stawiają się na nasze mecze w liczbie czterech tysięcy.

Mamy teraz okres wakacyjny. Proszę zareklamować Brest jako ośrodek turystyczny.
Brest polecam osobom, które nie lubią upałów. Pogoda jest idealna do spokojnego odpoczynku, połączonego ze zwiedzaniem. Cała Bretania jest pięknym regionem z ładnymi widokami. Na plażach nie ma zbyt dużo turystów. Zachęcam do odwiedzenia małych urokliwych francuskich miasteczek, o których wiele słyszymy. Każde z nich ma swój niepowtarzalny klimat.

W Breście lubię chodzić na plażę Tragana, która zlokalizowana jest 15 minut od miejsca gdzie mieszkam. Plaża otoczona jest skałami. Można tu dobrze wypocząć. W samym mieście, w porcie, jest dużo interesujących kawiarenek.

A jak pani radzi sobie z językiem francuskim? 
Jeszcze nie zbyt dobrze posługuje się tym językiem. Rozumiem znacznie więcej niż na początku mojego pobytu. Gorzej jest z mową. Zrobiłam znaczne postępy w trakcie kontuzji. Pobieram indywidualne lekcje na Skypie. Uważam, że wiele mi dały i w nadchodzącym sezonie powinnam już znacznie lepiej radzić sobie, komunikując się w języku francuskim.
Francuzi mają piękny akcent i nie tak łatwo go naśladować. Zdarzały się sytuacje, że my zagraniczne zawodniczki, siebie rozumiemy, ale będąc w sklepie sprzedawcy już nie. Nauka tego języka nie jest łatwa.

„Nie wiem dlaczego tak się stało, ale zawsze było mi wygodniej chwytać piłkę lewą ręką. Wszystko inne, w tym pisanie, wykonuję prawą ręką

Ogląda pani piłkarskie EURO? Komu pani kibicuj po odpadnięciu Polski i Francji?
Nie bardzo. Nie przepadam za piłką nożną. Oczywiście interesowałam się meczami reprezentacji Polski. Nie mam swojego faworyta w tym turnieju.

Teraz udało się zaliczyć krótki pobyt w Żarach. Rodzina zapewne dostarcza dużo pozytywnej energii.
Byłam ostatnio w moim rodzinnym mieście, skąd pojechałam do Trójmiasta. Chętnie tu wracam, wcześniej tu przecież grałam. Mam tu dużo znajomych. To pozwoliło mi spędzić krótkie wakacje w miłym towarzystwie.

A po kim oddziedziczona jest leworęczność?
Po nikim, gdyż tak naprawdę jestem praworęczna, a tylko rzucam lewą. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale zawsze było mi wygodniej chwytać piłkę lewą ręką. Wszystko inne, w tym pisanie, wykonuję prawą ręką.

To najlepszy sezon Brestu w historii klubu. Niestety nie da się tego powiedzieć o reprezentacji Polski. Na ten moment wygląda to tak, że zabraknie nas na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Oglądała pani mecze z Austrią?
Oczywiście. Bardzo kibicowałam dziewczynom. Podobnie jak one bardzo przeżywam porażkę. To duża strata, że zabraknie nas na mistrzostwach świata. Dla każdego sportowca przegrana jest dużym rozczarowaniem. Nasza reprezentacja bardzo potrzebuje wygranych, aby budować pewność siebie. Cały czas wierzę w nasz zespół. Teraz musimy dać z siebie 100 procent na każdym treningu, w każdym spotkaniu, żeby gonić czołówkę i wrócić na właściwe tory.

W czasie rehabilitacji utrzymywała pani kontakt z trenerem Arne Senstadem?
Tak. Trener zawsze się pytał jak się czuję. Był na bieżąco odnośnie stanu mojego zdrowia.

Po dłuższej przerwie ponownie spotkała się pani z koleżankami z kadry. Jakie oczekiwania wobec zgrupowania w Kwidzynie?
Ciężkiej pracy. Wakacyjne kadry są głównie po to, aby wzmocnić się fizycznie. Dodatkowo poprawić elementy samej gry. Uważam, że to będzie dziesięć intensywnych dni. To jest czas, aby nadrabiać niedociągnięcia.

Rosja, Litwa, Szwajcaria to skład naszej grupy w kwalifikacjach EURO 2022. To łatwi czy też trudni rywale?
Jak widać po Austriaczkach nie można przesądzać kto jest łatwy, a kto przeciwnikiem, z którym mogą być problemy. Piłka ręczna w reprezentacyjnym wykonaniu stale się rozwija i na każdego rywala trzeba zwracać baczną uwagę. Oczywiście nie wyobrażam sobie, że nie wyjdziemy z grupy. W zespole narodowym zawsze trzeba dawać z siebie 100 procent.

Marek Skorupski

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest