28 marca 2022

Podsumowanie 20 kolejki Ligi Centralnej

Za nami weekend wspaniałych sportowych emocji. 20 kolejka Ligi Centralnej po raz kolejny udowodniła, że jej rozgrywki są jak pudełko dobrych czekoladek.

Podsumowanie weekendu rozpoczynamy od wydarzeń na Śląsku. Drużyną, która przerwała serię zwycięstw Zagłębia Sosnowiec okazała się ekipa Grzegorza Garbacza. Do 7 minuty trwało wyrównane widowisko. Od tego momentu Wieluń uzyskał dwubramkowe prowadzenie i w miarę upływu czasu sukcesywnie je powiększał. Przełomowa była 20 minuta. Gospodarze zanotowali słabszy okres gry, a ich błędy rywal karał kontratakiem i do szatni na przerwę Wielunianie zabrali zapas pięciu trafień /10:15/. W drugiej połowie MKS trzymał Zagłębie na dystans, ale do 46 minuty. Gospodarze dwukrotnie dorzucali bramkę kontaktową, ale nie byli w stanie przełamać MKS-u, który ostatecznie wygrał 29:26.

Kawał dobrego widowiska zafundowali zawodnicy kibicom, którzy w sobotni wieczór przyszli do hali w Przemyślu. W hicie kolejki handball zaprezentowany przez obie drużyny mógł się podobać, a sportowe emocje momentami sięgały zenitu. Ale nie na początku meczu. Ten świetnie rozpoczęli gospodarze. Kibice Stali na pierwsza bramkę swojego zespołu czekali aż 9 minut. Kiedy padła Orlen prowadził już 4:0, lecz jak na hit kolejki przystało gorzowianie wrócili do meczu. W 22 minucie SRS nadal prowadził, ale już tylko jedną bramką /8:7/. Do remisu goście doprowadzili w czwartek minucie drugiej połowy. Od  tego momentu kibice oglądali obustronna wymianę ciosów. Słabszy okres gry drużyny Oskara Serpiny między 48 a 50 minuta sprawił, że SRS ponownie wyszedł na prowadzenie i nie pozwolił sobie go odebrać. Ostatnią bramkę w spotkaniu zdobyła Stal z rzutu karnego na koniec 58 minuty. Zegar pokazał wówczas wynik 24:23. Ten do końca już się nie zmienił.

Kolejne w ten weekend znakomite widowisko obejrzeli kibice Ligi Centralnej w Wągrowcu. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych. Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego scenariusza. Goście pewnie kontrolowali przebieg spotkania i na przerwę zeszli z zapasem trzech bramek. Znakomite zawody w zespole z Legionowa rozgrywał Filip Fąfara. W drugiej połowie jednak goście mierzyli się już z odmienioną drużyną Bartosza Świerada. W regulaminowym czasie gry padł remis 27:27 i o punktach przesądziła seria rzutów karnych. W niej swojej szansy nie wykorzystał trener KPR-u Michał Prątnicki.

Warmia Energa powalczyła w starciu z liderem rozgrywek, ale punktów gospodarzom nie wyrwała. Zwycięstwo ARGED KPR- u było 19 triumfem w tym sezonie, ale smak miało słodko-gorzki. 

– Z wyniku jestem zadowolony, bo każde trzy punkty przybliżają nas do celu, jaki postawiliśmy sobie przed sezonem. Z gry już nie jestem. Sami zawodnicy chyba mają świadomość, że to nie było porywające widowisko – stwierdził po meczu szkoleniowiec głównego kandydata do PGNiG Superligi Maciej Nowakowski. 

Dwie różne połowy oglądali kibice Padwy w Zamościu. Gospodarze w pierwszej połowie grali bardzo dobrze i zwycięstwo zapewnili sobie zapasem siedmiu bramek, który gwarantowała dobra postawa w pierwszej odsłonie. Te drugą przegrali 16:21. Punktów jedna nie stracili. Ostre strzelanie urządzili sobie zawodnicy Żukowa i Legnicy na Pomorzu. W meczu tych zespołów padło łącznie 68 bramek. O dwa trafienia lepsi byli gospodarze, którzy zasłużenie zainkasowali komplet punktów. 20 kolejkę zakończył niedzielny mecz MKS-u Grudziądz ze Śląskiem Wroclaw. Drużyna Marka i Marcina Palicy wróciła na szóstą pozycję w tabeli Ligi Centralnej. 

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest