Przez lata była blisko reprezentacji Polski, ale zawsze brakowało tego jednego kroku. Była na zgrupowaniach, trenowała z najlepszymi, trafiała do szerokiego składu, ale nigdy nie znalazła się w meczowym protokole. W tym czasie mogła z bliska obserwować reprezentacyjną drogę swojej młodszej siostry Magdy, która grała na tej samej pozycji i doczekała się występów w biało-czerwonych barwach. Teraz jednak przyszedł czas na Dominikę. Po długim oczekiwaniu, podczas turnieju towarzyskiego w Chebie wreszcie zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji Polski.
Środa, 23 września 2026 roku, godzina 18.00. Reprezentacja Polski kobiet rozpoczyna właśnie spotkanie ze Słowenią, otwierając turniej towarzyski w czeskim Chebie (RELACJA). W środku defensywy Biało-Czerwonych, które jako pierwsze będą próbowały zatrzymać rywalki, ustawia się Dominika Więckowska. Za chwilę zabrzmi pierwszy gwizdek. Dla 28-letniej zawodniczki będzie to moment, na który czekała przez lata – debiut w seniorskiej reprezentacji Polski.
“To było super uczucie. Doczekanie chwili, aby zagrać z orzełkiem na piersi, to marzenie każdego sportowca” – powie już po meczu. I doda – “Długo będę pamiętała tę chwilę. O tym, że wyjdę w pierwszym składzie, dowiedziałam się od trenera w szatni, tuż przed rozgrzewką. Emocje były większe niż przed każdym innym meczem, bo to był dla mnie wyjątkowy moment. Jestem zadowolona z samego faktu występu, ale wiem też, że mogłam zaprezentować się dużo lepiej. Zrobię wszystko, żeby dostać kolejną szansę i wtedy pokazać się z jeszcze lepszej strony”.
Reprezentacyjne zgrupowania nie były dla niej nowością. Pojawiała się na nich już wcześniej, trenowała z zespołem, ale nigdy nie dostała szansy, by wyjść na parkiet w oficjalnym meczu pierwszej reprezentacji.
“Można powiedzieć, że nie jestem najmłodszą zawodniczką, która debiutuje w reprezentacji. Trochę mi to zajęło. Nie skupiałam się jednak na tym, że nie ma mnie w kadrze i czy w ten sposób nie tracę czasu. Chciałam przede wszystkim pracować, rozwijać swoje umiejętności i wierzę, że w ostatnim czasie ta praca przyniosła efekty. Selekcjoner to dostrzegł i dał mi szansę, dlatego jestem zadowolona z tego, jak się to wszystko potoczyło” – wyjaśnia sama zainteresowana.

Droga “Domy” do kadrowego debiutu staje się jeszcze ciekawsza, gdy spojrzy się na nią przez pryzmat jej siostry, Magdy. Reprezentacyjna historia sióstr Więckowskich od początku miała bowiem wspólny mianownik. Obie grały na tej samej pozycji, obie były powoływane do seniorskiej kadry, ale ich drogi potoczyły się zupełnie inaczej.
Magda, choć młodsza o dwa lata, znacznie wcześniej doczekała się debiutu, a następnie dość regularnie występowała w reprezentacji Polski (łącznie zanotowała 14 meczów i 9 bramek). Dominika z kolei mogła obserwować sukcesy siostry z bliska, czasem dzieląc z nią szatnię podczas kadrowych zgrupowań, jednocześnie czekając na własną szansę. Obie spotykały się także na klubowym parkiecie, kiedy przez lata wspólnie występowały w barwach PGE El-Volt Lublin.
“Kiedy zaczynałyśmy razem grać w piłkę ręczną z Magdą, marzyłyśmy o tym, żeby kiedyś wystąpić wspólnie w reprezentacji i razem zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego. Niestety nie było nam to dane i raczej już nie będzie. Tak jak ja zawsze wspierałam ją, kiedy grała w kadrze, tak teraz role się odwróciły i wiem, że ona będzie wspierać mnie” – mówi starsza z sióstr.
Przed sezonem 2026/2027 ich drogi niespodziewanie się rozeszły. Magda zdecydowała się zakończyć karierę sportową, a Dominika zrobiła pierwszy w karierze krok za granicę.
Po niemal siedmiu latach spędzonych w Lublinie wychowanka KKS Kielce, a później zawodniczka Korony Handball Kielce, przeniosła się do SCM Universitatea Craiova i rozpoczęła rywalizację w lidze rumuńskiej. To jeden z najmocniejszych krajowych kierunków w kobiecym handballu, a dla 28-letniej zawodniczki oznaczał pierwszą w karierze zmianę kraju.
“Dobrze mi w Rumunii. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na ten krok i podjęłam ryzyko wyjścia ze strefy komfortu. W Lublinie spędziłam siedem lat i czułam się tam bezpiecznie. Teraz wszystko jest nowe, bo pierwszy raz gram za granicą. To duża zmiana, ale dobrze się odnajduję. Staram się maksymalnie wykorzystywać szansę, którą tam dostałam, dawać z siebie wszystko na każdym treningu i meczu” – przekonuje Dominika.
W Lublinie “Doma” zapracowała na opinię zawodniczki niezwykle pracowitej i ambitnej. Pytając o nią koleżanki, można usłyszeć, że to osoba, która swoją obecnością potrafi budować dobrą atmosferę w drużynie. Na parkiecie daje zespołowi zaangażowanie i pracę, także w elementach, które nie zawsze przekładają się bezpośrednio na statystyki. Jej wartość została dostrzeżona również w poprzednim sezonie LOTTO Superligi Kobiet, gdy otrzymała nominację do Gladiatorów w kategorii “Obrończyni Sezonu”. I to właśnie głównie w kontekście wzmocnienia centralnego sektora polskiej defensywy widzi ją trener Arne Senstad, co było zauważalne również podczas środowego meczu ze Słowenią.
Więckowska po raz pierwszy znalazła się w szerokim kręgu zainteresowania seniorskiej reprezentacji Arne Sentada jeszcze jako bardzo młoda zawodniczka, w lutym 2020 roku, mając na koncie liczne występy w młodzieżowych kadrach. Później pojawiały się kolejne powołania i kolejne zgrupowania, ale brakowało najważniejszego – nazwiska w meczowym protokole.
Teraz norweski trener postanowił dać jej kolejną szansę. W niedzielę dołączyła na zgrupowanie kadry w Szczyrku, a potem zapracowała na miejsce w 18-stce, która we wtorek udała się do Czech.
Środowy debiut zamknął jeden rozdział, ale jednocześnie otworzył kolejny. Przed nią perspektywa wyjątkowych grudniowych mistrzostw Europy, które po raz pierwszy odbędą się m.in. w Polsce (WIĘCEJ). Trwający turniej w Chebie jest właśnie jednym z kluczowych elementów przygotowań do tego turnieju.
“Oczywiście, że każda z nas widzi siebie w składzie na EURO, ale wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną. Przez najbliższe miesiące trzeba jak najwięcej pracować między zgrupowaniami, a kiedy pojawiamy się na kadrze, również dawać z siebie wszystko. Zrobię wszystko, żeby znaleźć się w składzie na kolejne mecze, a później na mistrzostwa Europy, bo powołanie na EURO byłoby spełnieniem marzeń z dzieciństwa. Kiedy pierwszy raz poszłam na trening i stwierdziłam, że fajnie byłoby porzucać piłką, nie mogłam wtedy myśleć, że kiedyś będę miała szansę zagrać w takiej imprezie. A możliwość występu na mistrzostwach Europy w Polsce, przed naszymi kibicami, byłaby czymś niezapomnianym” – puentuje “Doma”.
Żadne miejsce w kadrze na EURO nie jest jeszcze przesądzone. Więckowska ma już jednak coś, czego wcześniej nie mogła wpisać do swojego reprezentacyjnego CV. Przez lata obserwowała, jak jej siostra zakłada biało-czerwoną koszulkę, a teraz sama doczekała się swojego momentu. A kto wie, pierwszy występ może być dopiero początkiem jej reprezentacyjnej historii…
Poznaj więcej reprezentantek:
Magda Balsam. Dążenie do wielkości na przekór wszystkiemu
Dagmara Nocuń. Walka o powrót do kadry po półrocznej przerwie od piłki ręcznej
Zuzanna Zimnicka. Rewelacja kadry młodzieżowej wdziera się na salony







