Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Orlen Wisła na fali

LM: Orlen Wisła na fali

 

Nafciarze z drugim zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Tym razem płocczanie pokonali IFK Kristianstad 36:29 (19:13). Gospodarze nie dali rywalom żadnych szans, Szwedzi ani razu nie byli bowiem na prowadzeniu.

fot. PressFocus

Ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Kadetten Schaffhausen wlało w serca kibiców Orlen Wisły nieco nadziei. Po słabym występie w Czechowie Nafciarze wreszcie zagrali na miarę swoich możliwości i na dobre włączyli się do walki o awans z grupy. Teraz trzeba było jednak udowodnić, że to przegrana z Niedźwiedziami była odstępstwem od normy i pójść za ciosem. Wisła spisała się wzorowo.

Trzeba jednak przyznać, że rywal nie postawił poprzeczki zbyt wysoko. Tkwiące w kryzysie IFK Kristianstad, które przegrało oba poprzedzające starcie w Orlen Arenie mecze, nie jest w stanie wrócić na dobre tory, mimo usilnych starań uznanego Ljubomira Vranjesa na trenerskiej ławce.

Szwedzi w Płocku nie prowadzili choćby przez moment. Wyrównane było tylko pierwsze 13. minut. Wówczas zanotowano ostatni remis – po 8. Przeciętnie w wiślackiej bramce rozpoczął Ivan Stevanović, którego raz po raz pokonywał Olafur Gudmundsson (5 bramek w kwadrans).

Gdy na parkiecie pojawił się jednak Adam Morawski, Wisła momentalnie zyskała kilka bramek zaliczki. Dobrze wyglądała zwłaszcza ofensywa wicemistrzów Polski, bo ciężar gry brał na siebie każdy kolejny gracz Wisły. Pierwszą połowę Nafciarze skończyli z aż 70-procentową skutecznością pod bramką rywali. Dzięki temu rosło też ich prowadzenie: najpierw gospodarze doprowadzili do stanu 12:9 (20. min), potem 14:10 (23. min.), by do przerwy prowadzić już 19:13.

Po zmianie stron Wisła pewnie utrzymywała przewagę. Podczas gdy goście mieli problemy z pokonaniem defensywy Nafciarzy kierowanej przez Renato Sulica, gospodarze w ataku pozwalali sobie na bardzo dużo. Kibice mogli podziwiać efektowne wrzutki, indywidualne próby czy wreszcie wyczekiwany występ w polu Konstantina Igropulo.

Co ciekawe, to właśnie Rosjanin był najskuteczniejszym z Nafciarzy (6 goli), choć wszystkie trafienia zdobył dzięki rzutom karnym. Pięć bramek zaliczył Sulić, ale aż pięciu kolejnych Nafciarzy zakończyło mecz z czterema trafieniami na koncie. To właśnie kolektyw był siłą napędową zespołu. Po drugiej stronie obserwowaliśmy za to popis jednego aktora. Wspomniany już Gudmundsson trafił aż 12 razy.

Wisła prowadziła już dziewięcioma bramkami (30:21, 48. min.), ale ostatecznie wygrała 36:29. W kolejnym tygodniu odpocznie od zmagań w Lidze Mistrzów, w połowie października czeka ją za to wyjazd na mecz z duńskim GOG.

Liga Mistrzów / Grupa D / 3. kolejka:

ORLEN WISŁA PŁOCK – IFK KRISTIANSTAD 36:29 (19:13)

WISŁA: Morawski, Stevanović – Stenmalm 4, Matulić, Ruiz 4, Góralski 2, Susnja, Szita 4, Źabić, Mihić 4, Igropulo 6, Sulić 5, Mindegia 3, Mlakar 4

IFK: Larsson, Kappelin – Hansson, Nyfjall 2, Henningsson, Canellas, Gudmundsson 12, Hallen 4, Freiman 1, Ehn 3, Birkefeldt, Einarsson 6, Chrintz, Halen 1, Bozić, Jaballah.

Sędziowali: Dimitar Mitrevski oraz Blagojche Todorovski (z Macedonii)