Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Wisła bliżej TOP 16

LM: Wisła bliżej TOP 16

 

Orlen Wisła Płock pokonała Bidasoę Irun w pierwszym meczu o awans do TOP 16 Ligi Mistrzów 32:25 (17:11). Nafciarze zwycięstwo zawdzięczają bardzo konsekwentnej grze w drugiej połowie. Rewanż za tydzień w Hiszpanii.

fot. PressFocus

Po trzymiesięcznej przerwie Liga Mistrzów wróciła do Orlen Areny. W sobotę Nafciarze rozpoczęli walkę o miejsce w najlepszej “szesnastce” Starego Kontynentu, czyli wyrównanie dokonania sprzed roku. Rywalem wicemistrzowie Hiszpanii – ekipa Bidasoa Irun.

Baskowie to triumfator grupy C, w której doznali tylko jednej porażki – w ostatniej kolejce polegli z Eurofarmem Rabotnik. I choć Hiszpanie nie mają w składzie głośnych nazwisk, w ich szeregach znajdują się wielkie talenty, które stanowić w przyszłości będą o sile hiszpańskiego handballu. Tak właśnie trener Xavier Sabate charakteryzował przed meczem rywali. I dodawał: “Nic nie rozstrzygnie się w pierwszym meczu. Szanse na awans oceniam dokładnie 50 na 50”. Na szczęście Hiszpan nie miał, wzorem listopadowych meczów, kadrowego bólu głowy. Ze składu Nafciarzy wypadł tylko Przemysław Krajewski.

Dla płocczan był to jak dotąd najważniejszy mecz sezonu, co widać było w podejściu płocczan i ich kibiców od pierwszej minuty. Nafciarze atak przypuścili od samego startu, po ośmiu minutach prowadzili już 5:2. Rywale, wyraźne zaskoczeni otwarciem Polaków, w końcu zabrali się do roboty. Nie minął kwadrans, a zdobyli bramkę kontaktową (6:7).

Rytm gol za gol utrzymywał się jednak tylko przez kilka minut. Gracze trenera Sabate złapali drugi oddech i znów podkręcili tempo. Dzięki czterem bramkom bez odpowiedzi rywala ich przewaga wzrosła do aż sześciu trafień (14:8). Grą świetnie kierował najskuteczniejszy do przerwy Niko Mindegia, w roli egzekutora występował też Michał Daszek, ale największą siłą Nafciarzy była defensywna. Momentami bardzo agresywna, ale skuteczna. Swoje trzy grosze dokładał też Ivan Stevanović. Pośród rywali regularnie przebijał się tylko Esteban Salinas.

Do drugiej partii Polacy przystępowali zatem z wysoką przewagą (17:11). Po zmianie stron Hiszpanie nie pozwalali już jednak Wiśle dalej powiększać różnicy, rozszalał się Jon Azuke. Płocczanie zaś konsekwentnie dbali, by ta się nie zmniejszyła. W efekcie na parkiecie tkwił status quo.

Co prawda kwadrans przed końcem wicemistrzowie Polski zbudowali najwyższe w meczu prowadzenie (26:18), ale kolejne trzy bramki były już wyłącznie udziałem gości. Przewaga wciąż oscylowała wokół sześciu trafień. Przyjezdni próbowali wszystkich możliwych środków, łącznie z wyprowadzeniem Wiślaków z równowagi. Najczęściej celem był Niko Mindegia.

Na szczęście Polacy zostali niewzruszeni i do przewagi z przerwy dołożyli jeszcze jedno trafienie (32:25). Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu został Michał Daszek, autor aż dziewięciu bramek. Rewanż za tydzień, w sobotę, w Hiszpanii.

Liga Mistrzów / faza eliminacyjna / 1. mecz:

ORLEN WISŁA PŁOCK – BIDASOA IRUN 32:25 (17:11)

WISŁA: Morawski, Stevanović – Matulić, Ruiz 1, Susnja, Szita 6, Daszek 9, Żabić, Mihić 2, Igropulo 1, Sulić 6, Stenmalm 1, Czapliński, Mindegia 4, Mlakar 2, Zdrahala.

BIDASOA: Luan da Rosa, Ledo – Odrizola 3, Serrano, Salinas 2, Cavero, De la Salud 1, Renaud-David 2, Salinas 5, Santano, Azkue 7, Tesoriere, Da Silva, Bartok 4, Seri, Crowley 1.

Sędziowały: Charlotte Bonaventura oraz Julie Bonaventura (z Francji)