Strona główna | Handball Polska | Barbara Jeż (Klose) – Dziewczyna z Ozimka

Barbara Jeż (Klose) – Dziewczyna z Ozimka

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 08/88/2014
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > zbiory Anny Zielińskiej, Lidii Walczyk i autora

Miała „dynamit w ręku” i „bardzo szybki nadgarstek”. Świetnie ustawiała się i wychodziła na pozycje dogodne do oddania rzutu. Poza tym skutecznie egzekwowała rzuty karne. Do tego wszystkiego miała duże zacięcie do gry i nie raz przypinaną łatkę „boiskowej zadziory”. Tak po latach Barbarę Jeż (Klose), mamę słynnego niemieckiego piłkarza Miroslava Klose, oceniają koleżanki z boiska.

Urodziła się na Podkarpaciu, ale młodzieńcze lata spędziła w Ozimku, dokąd jej rodzina sprowadziła się w roku 1953. Tutaj uczęszczała do szkoły podstawowej i tu zaraziła się bakcylem piłki ręcznej. Jak się później okazało, na dobre i na złe pozostała wierna tej dyscyplinie sportu. Była silną, dobrze zbudowaną dziewczyną, obdarzoną niebywałym talentem. Jan Pasoń z podopolskich Grudzic, człowiek niezwykle oddany piłce ręcznej, szybko odkrył uzdolnioną zawodniczkę z Ozimka i postanowił oddać ją w dobre ręce Horsta Buchmana, prowadzącego w tym czasie MKS Opole i zdobywającego z tym klubem medale juniorskich mistrzostw Polski. Po niedługim czasie jednak Barbara Jeż została zawodniczką Odry Opole. Działacze opolskiego klubu robili wszystko, by talent z oddalonego o 40 km Ozimka jak najszybciej oszlifować i jak najlepiej zagospodarować. Z kolei kilkunastoletnia zawodniczka umiała zdobyć zaufanie starszych i bardziej doświadczonych koleżanek z drużyny.

W stolicy województwa

Odra Opole – 1965; stoją od lewej: J. Jasik, R. Preis, W. Jurgiel, B. Jeż, A. Koczwara (Zielińska), M. Sydor, J. Knop

Mimo wielu niedogodności, od 1963 roku dojeżdżała z Ozimka do Opola na treningi i na mecze. W sezonie 1965/1966 Odra zainaugurowała właśnie swoje występy w I lidze, kończąc rywalizację na 10. miejscu. W opolskiej drużynie obok Barbary Jeż grały w tym okresie takie piłkarki jak: Stanisława Wolańska, Dorota Dzięgielewska, Irmgarda Eckfeld, Maria Jasik, Wanda Jurgiel, Maria Sydor czy Elżbieta Klempel, siostra Jerzego, późniejszego idola polskich kibiców. W kolejnym sezonie Barbara Jeż zdołała już wywalczyć tytuł najlepszej snajperki I ligi z dorobkiem 84 goli i średnią 3,8 bramki na mecz, a mimo to zespół Odry sklasyfikowany został dopiero na 9. pozycji. Jeszcze gorszym miał okazać się następny sezon, w którym piłkarki z Opola pożegnały się z pierwszą ligą.

Huśtawka nastrojów

I oto, jak grom z jasnego nieba, na zwolenników jej talentu spadła wiadomość o wykryciu poważnej wady serca, w zasadzie skazującej Barbarę Jeż na całkowity rozbrat ze sportem. Dopiero dzięki wielkim staraniom ówczesnego dyrektora Śląskich Zakładów Przemysłu Skórzanego, Stanisława Piechoty i innych życzliwych osób udało się skierować dziewczynę na szczegółowe badania do wrocławskiej kliniki kardiochirurgii, gdzie na szczęście nie potwierdzono pierwotnej, jakże złowieszczej diagnozy. Barbara Jeż otrzymała kartę zdrowia i kartę zawodniczą. Zaaplikowano jej odpowiednie warunki treningowe, socjalne i żywieniowe. Dostała także pracę i upragnione mieszkanie w Krapkowicach. Począwszy od sezonu 1968/1969 zaczęła występować w tutejszym Otmęcie.

W drużynie mistrza kraju

Otmęt Krapkowice 1970; stoją od lewej: E. Rzążewska, M. Jabłońska, W. Przygoda, D. Florczyk, C. Paterok, F. Uliczka i M. Wieczorek; klęczą od lewej: A. Zielińska, S. Gotówko, B. Jeż i W. Chilicka

W roku 1963, a więc równo 10 lat po utworzeniu sekcji piłki ręcznej, KS Otmęt uzyskał awans do ligi wojewódzkiej. Dwa lata później juniorki tego klubu zagrały już w finałach MP, a w roku 1966 zdobyły wicemistrzostwo kraju w tej kategorii wiekowej, ustępując tylko Sośnicy Gliwice. Kolejny sezon przyniósł seniorkom Otmętu upragniony awans do pierwszej ligi.   W tym momencie do klubu przyszedł trener Leon Nosila i postanowił zbudować drużynę marzeń. Funkcję kierownika zespołu pełnił ceniony działacz Bogdan Holinej. Sezon 1968/1969, w którym beniaminek zajął przyzwoite 8. miejsce, zapoczątkował szereg zmian w składzie drużyny. Obok Barbary Jeż, zespół sponsorowany przez miejscowego potentata obuwniczego wzmocniły m.in.: bramkarki Wanda Przygoda i Franciszka Uliczka, rozgrywające – Anna Koczwara (Zielińska), Stanisława Gotówko i Wanda Chilicka. W sezonach 1969/1970 i 1970/1971 zespół Otmętu, w którym aż roiło się od reprezentantek Polski, robił furorę w polskiej lidze i kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, zasłużenie zdobywając tytuły mistrza kraju. Gra w takiej drużynie była prawdziwą przyjemnością. Po Annie Dreszer, Barbara Jeż była drugą co do wielkości gwiazdą tego zespołu i w każdym sezonie zaliczała się do grona najskuteczniejszych. Skład Otmętu Krapkowice przedstawiał się wtedy następująco: bramkarki – Wanda Przygoda i Franciszka Uliczka (Nowak) oraz zawodniczki w polu – Wanda Chilicka, Anna Dreszer, Danuta Florczyk, Stanisława Gotówko, Maria Jabłońska, Barbara Jeż, Cecylia Paterok, Eugenia Rzążewska, Małgorzata Wieczorek, Anna Koczwara (Zielińska), Irena Kowolik, Krystyna Kowolik, Cecylia Siemion i Wanda Zatorska. Większość z nich przewinęła się przez kadrę narodową. Zdarzyło się, że aż siedem jednocześnie występowało w reprezentacji. Otmęt Krapkowice z Barbarą Jeż w składzie dwukrotnie reprezentował polski handball w klubowych rozgrywkach o Puchar Europy. W sezonie 1970/1971 piłkarki z Krapkowic najpierw wyeliminowały francuski Union Sportive Ivry po zwycięstwach 31:13 i 21:4, by ulec w ćwierćfinale wielokrotnemu zdobywcy tego trofeum, mistrzowi ZSRR, Spartakowi Kijów 11:24 i 11:18. W następnym sezonie Otmęt dwukrotnie zwyciężył austriacki Union Admira Landhaus 24:11 i 19:13, ponownie awansując do ćwierćfinału. W tej fazie rozgrywek przegrał jednak z wysoko notowanym mistrzem NRD – SC Lipsk 10:24 i 17:25.

Liderka i kapitan drużyny

Po sezonie 1970/1971 drużynę Otmętu opuścił jednak trener Leon Nosila i najlepsza snajperka polskiej ligi Anna Dreszer, co poważnie osłabiło zespół. Pod ręką nowego szkoleniowca, Anny Koczwary (Zielińskiej), Otmęt zdołał jeszcze wywalczyć trzy medale mistrzostw Polski: srebrny (1972) i 2 brązowe (1973, 1974), ustępując pierwszeństwa Sośnicy Gliwice i Ruchowi Chorzów. Barbara Jeż zdecydowanie przejęła rolę liderki, dostarczając drużynie najwięcej bramek. W sezonach 1972/1973 i 1973/1974 zajmowała 2. i 3. lokatę na liście najlepszych snajperek ligowych tuż za znakomitą piłkarką warszawskiej Skry – Teresą Zielewicz. Odejście kolejnych czołowych piłkarek: Rzążewskiej (do Skry Warszawa), Gotówko (do AZS AWF Wrocław) czy Jabłońskiej (urlop macierzyński) znacznie przerzedziło szeregi krapkowickiej drużyny. Wkrótce na odejście z klubu zdecydowała się również kapitan zespołu. Barbara Jeż, która po wyjściu za mąż za futbolistę opolskiej Odry Józefa Klose postanowiła powiększyć rodzinę. Otmęt znalazł się na równi pochyłej. Rok 1975 przerwał medalową passę mistrzostw Polski, a kolejny sezon zakończył się spadkiem do niższej klasy rozgrywek.

Ponownie w Opolu

Po urodzenie córki Marzeny (1976) i syna Mirosława (1978) nie zaprzestała gry w piłkę ręczną. Działacze drugoligowegoStartu Opole znajdowali argumenty, by przekonywać młodą mamę do kolejnych powrotów na boisko. W miarę możliwości Barbara Jeż (Klose) wspierała zatem opolską drużynę swoim bogatym doświadczeniem i pomagała zdobywać cenne ligowe punkty. Definitywnie handballową karierę zakończyła przed rokiem 1980 w związku z wyjazdem całej rodziny do Francji, gdzie od czterech sezonów mąż (Józef Klose) był piłkarzem AJ Auxerre. Na naszych ligowych boiskach Barbara Jeż (Klose) wywalczyła w sumie 5 medali mistrzostw Polski: 2 złote, 1 srebrny i 2 brązowe. Należała do najskuteczniejszych polskich piłkarek przełomu lat 60 i 70.

W biało-czerwonych barwach

POLSKA 1971; stoją od lewej: E. Wąsowicz-Naglak, I. Derech, E. Rzążewska, A. Dreszer, M. Jabłońska, S. Gotówko, M. Jaskielewicz, klęczą od lewej: W. Przygoda, W. Chilicka, B. Jeż, L. Walczyk, leży G. Pielot

Barbara Jeż stosunkowo szybko trafiła do kadry narodowej. Uznawana za talent pierwszej wody już w wieku 19 lat znalazła się w kręgu zainteresowań trenera Józefa Zająca. Zadebiutowała podczas turnieju o Puchar Zagrzebia w dniach 30 czerwca – 2 lipca 1967 roku w meczach z Jugosławią (5:7), Węgrami (4:7) i Rumunią (7:13), zdobywając łącznie trzy gole. Jesienią tego samego roku rozegrała dwa znakomite spotkania w Głogowie z NRD (11:14) i w Zagrzebiu z Czechosłowacją (12:14), gdzie rzuciła w sumie 12 bramek. Po rocznej przerwie spowodowanej niedyspozycją zdrowotną znowu pojawiła się w drużynie narodowej podczas turnieju w Moskwie (grudzień 1968), który rozegrano w miejsceodwołanych ze względów politycznychmistrzostw świata.W rzeczywistości moskiewskie zawody były Mistrzostwami Krajów Demokracji Ludowej z udziałem Polski, ZSRR, NRD, Węgier, Rumunii i Bułgarii. Polki zajęły w tym turnieju dobre 4. miejsce, a z ówczesnej czołówki światowej brakowało tylko Jugosławii, RFN i Danii. Mimo porażek naszej drużyny, bardzo udanym dla Barbary Jeż był kolejny turniej o Puchar Zagrzebia w lipcu 1969 roku. Nasza rozgrywająca w czterech spotkaniach zanotowała 13 trafień. Sześć tygodni później, podczas turnieju o Puchar Balatonu spisała się jeszcze lepiej, zdobywając w meczach z Węgrami (14:16) i Rumunią (12:16) 10 bramek. Niestety, nie miała szczęścia do turniejów rangi mistrzowskiej. Wspomniane wyżej mistrzostwa świata w Związku Radzieckim nie doszły do skutku, zaś w eliminacjach do kolejnego turnieju MŚ w Holandii (1971) Polki dwukrotnie uległy Norweżkom: w Oslo 9:12 i w Opolu 6:11. Dwie bramki, jakie Barbara Jeż zdobyła w meczu rewanżowym nie odwróciły losów meczu na naszą korzyść. W całym sezonie 1971 uzyskała dla polskiej reprezentacji 25 goli. Po raz ostatni zagrała w kadrze 14 listopada 1971 roku w Rudzie Śląskiej. Polska przegrała wówczas z Węgrami 11:19, a nasza rozgrywająca trzy razy umieściła piłkę w bramce rywalek. Funkcję trenera kadry narodowej pełnił już wtedy Leon Nosila, na co dzień prowadzący drużynę Otmętu Krapkowice.

W sumie, w okresie 1967-1971, Barbara Jeż rozegrała w reprezentacji Polski 45 spotkań, zdobywając 105 bramek. W następnych latach, mimo bardzo dobrej dyspozycji w meczach ligowych, rzadko trafiała do kadry, nie znajdując uznania w oczach selekcjonera. Być może sprawiała to coraz silniejsza konkurencja w postaci tej klasy rozgrywających jak: Eleonora Wąsowicz czy Teresa Zielewicz.

Nietuzinkowa w każdym calu

Barbara Jeż obdarzona była bardzo dobrymi (jak na tamte czasy) warunkami fizycznymi. Przy wzroście około 170 cm, niebywałej sile motorycznej i dużej szybkości, była zawodniczką trudną do upilnowania, a tym bardziej do zatrzymania. Ponadto znakomicie wykorzystywała elementy techniki, jakie przyswoiła sobie od trenerów Anny Zielińskiej i Leona Nosili. Występowała głównie na lewym i środkowym rozegraniu, ale nie bała się gry w obronie. Dysponowała mocnym rzutem z dystansu zarówno z wyskoku jak i z biodra, dzięki czemu była postrachem bramkarek. Po wielu latach koleżanki z drużyny opowiadają, że miała „dynamit w ręku” i „bardzo szybki nadgarstek”. Świetnie ustawiała się i wychodziła na pozycje dogodne do oddania rzutu. Poza tym skutecznie egzekwowała rzuty karne. Do tego wszystkiego miała duże zacięcie do gry i nie raz przypinaną łatkę „boiskowej zadziory”.

Barbara Jeż (Klose) na co dzień

Znakomitości kobiecej piłki ręcznej tamtego okresu: Juta Michalska (Kostorz), Anna Dreszer (Kostowski), Anna Koczwara (Zielińska) i Lidia Walczyk zgodnie stwierdzają, że Barbara Jeż zawsze była miłą i pogodną osobą. Wspominają ją jako prostolinijną, a przez to niezwykle sympatyczną i bezkonfliktową koleżankę z bardzo mocną psychiką, tak potrzebną w grze zespołowej. Żałują, że przez długi już czas nie miały z nią kontaktu, ale przecież to wszystko jest do nadrobienia. Barbara Jeż (Klose) od 1987 roku mieszka w Niemczech.

Wraz z mężem wychowała znakomitego piłkarza Miroslava Klose, jednego z najlepszych w historii niemieckiego futbolu.

Dzisiaj troskliwie opiekuje się jego dziećmi, a swoimi wnukami. Co pewien czas przyjeżdża do Polski, odwiedzając liczną rodzinę, a w tym swego  brata mieszkającego w Ozimku. Pani Barbaro, środowisko polskiej piłki ręcznej nie zapomniało o jednej z najlepszych piłkarek lat 60 i 70. Pozdrawiamy Panią i życzymy wszystkiego najlepszego.

Barbara, JEŻ (KLOSE)  ur. 18.10.1948, Frysztak na Podkarpaciu; rozgrywająca – 168 cm, 65 kg; kluby: Odra Opole (1963-1968), Otmęt Krapkowice (1968-1974), Start Opole (1975-1979); 45-krotna reprezentantka kraju (1967-1971), zdobywczyni 105 bramek; 2-krotna mistrzyni Polski (1969, 1970), wicemistrzyni kraju (1971) i 2-krotna brązowa medalistka MP (1973, 1974); czołowa snajperka ligowa (1967 – 1, 1973 – 2, 1974 – 3 miejsce); najskuteczniejsza zawodniczka pierwszego turnieju o Puchar Śląska (1969); jedna z najlepszych polskich piłkarek ręcznych przełomu lat 60 i 70-tych; w plebiscycie „Sportu” na najlepsze piłkarki ręczne 30-lecia 1945-1975 znani działacze, trenerzy i dziennikarze przyznali jej wysoką 9 pozycję; w plebiscycie „Trybuny Opolskiej” na najlepszych sportowców Opolszczyzny w roku 1972 zajęła 10 miejsce; w okresie gry w Otmęcie Krapkowice pracowała w pionie zaopatrzenia miejscowych Śląskich Zakładów Przemysłu Skórzanego; w roku 1987wyjechała wraz z rodziną do RFN i obecnie mieszka na terenie Niemiec, niedaleko Kaiserslautern; żona piłkarza (lewoskrzydłowego) m.in. Odry Opole i AJ Auxerre, Józefa Klose (ur. 03.10.1947); ich syn Mirosław Klose (ur. 09.06.1978) był napastnikiem piłkarskiej reprezentacji Niemiec (137 występów, 71 bramek w okresie 2001-2014), 4-krotny medalista MŚ (1-1-2), złoty medalista turnieju w Brazylii (2014), najskuteczniejszy piłkarz w całej historii MŚ (16 goli), 2-krotny medalista ME (srebro 2008, brąz 2012).