Strona główna | Handball Polska | „Mały”, czyli jeden z najlepszych lewoskrzydłowych – Zbigniew Dybol

„Mały”, czyli jeden z najlepszych lewoskrzydłowych – Zbigniew Dybol

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 09/125/2017
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > zbiory Zbigniewa Dybola i Bogdana Sojkina

W reprezentacji Polski występował najczęściej na pozycji lewoskrzydłowego, ale w klubie był szczypiornistą niemalże uniwersalnym, z wyjątkiem bramki grywał na każdej pozycji. Zadziwiał walecznością i skutecznością w grze, zdobywał dużo bramek, był jednym z najlepszych skrzydłowych w historii polskiej piłki ręcznej.

Z gimnastyki do szczypiorniaka

Jako młody chłopak Zbigniew Dybol zapowiadał się na bardzo dobrego gimnastyka. Był niewątpliwym talentem w tej dyscyplinie sportu i czynił duże postępy, próbując dorównać znanemu poznańskiemu gimnastykowi Stefanowi Demelowi. W kraju „rządzili” w tym czasie bracia Kubicowie. Los jednak sprawił, że na zgrupowaniu młodzieży w Sierakowie, przed spartakiadą województwa poznańskiego, grającego w piłkę ręczną Dybola dostrzegł trener Henryk Truszczyński i zaproponował wstąpienie do klubu MKS Poznań. Odtąd Zbyszek równolegle uprawiał dwie dyscypliny i musiało minąć wiele miesięcy, zanim ostatecznie postawił na handball. Nie bez znaczenia były pierwsze sukcesy szczypiornistów MKS. Duży wpływ na sportowy rozwój Dybola miał trener Włodzimir Drygas.

Medale MP juniorów

Już w wieku 15 lat Zbyszek Dybol wywalczył pierwszy w swojej karierze medal, srebro mistrzostw Polski juniorów 1962. W finale MKS Poznań musiał uznać wyższość swoich rówieśników z Chorzowa. Rok później młodzi poznaniacy zdobyli brązowe krążki. Taktyka ówczesnego szczypiorniaka, zwłaszcza na poziomie juniorskim wymagała od zawodników gry i w ataku i w obronie, dzięki czemu Zbyszek stawał się zawodnikiem uniwersalnym. Nowe umiejętności przydały się już w sezonie 1965/1966. Zbigniew Dybol reprezentował wtedy barwy Energetyka Poznań, zdobywając doświadczenie na zapleczu pierwszej ligi. Powrót WKS Grunwald do najwyższej klasy rozgrywkowej stwarzał szanse dla tak utalentowanego gracza jakim był Zbyszek. Wkrótce miał on właśnie zasilić najlepszy zespół Wielkopolski. Jak później się okazało, związał się z Grunwaldem na całą dekadę.

W drużynie Grunwaldu

Grunwald Poznań  – mistrz Polski 1971; od lewej: Z.Kuleczka, H.Rozmiarek, S.Baśkiewicz, Z.Ratajczak, S.Jarzyński, W.Kozłowski i Z.Dybol

W roku 1966 Zbigniew Dybol został powołany do zasadniczej służby wojskowej. W jednostce wojsk lotniczych pod Wrocławiem szkolił się na technika samolotowego, a obiektem zainteresowania był MIG-21. Po upływie czterech miesięcy upomnieli się o niego działacze Grunwaldu, którzy „załatwili” przeniesienie do kompanii sportowej w Poznaniu z możliwością gry w drużynie Grunwaldu. Grunwald ze Zbigniewem Dybolem w składzie stopniowo piął się w górę ligowej tabeli. Siódme miejsce w roku 1967 i czwarta lokata w roku 1968 były zapowiedzią rychłego włączenia się do walki o najwyższe cele. Trener wojskowych Aleksander Wiecanowski dobrze rozpoznał potencjał i możliwości Dybola. Darzył go zresztą ogromnym zaufaniem. W zależności od potrzeb „Mały”, jak go nazywali koledzy, grał zarówno na lewym jak i prawym skrzydle, występował także na kole i na rozegraniu. Jednym słowem był wszędzie. Wyjściową „siódemkę” uzupełniali – Zbigniew Kuleczka, Stanisław Baśkiewicz, Włodzimierz Kozłowski, Bronisław Olejniczak, Leopold Kamiński oraz bramkarze: Andrzej Parucki i Eugeniusz Pągowski.

Po tytuł mistrza Polski

W kolejnych sezonach szczypiorniści WKS Grunwald potwierdzali swoją przynależność do krajowej czołówki, a Zbigniew Dybol wyrastał na jednego z liderów drużyny. W sezonie 1969/1970 ukończyli rozgrywki ligowe na 3. miejscu, zdobywając pierwszy w historii klubu medal MP. Po raz trzeci z rzędu tytuł mistrzowski zdobyła gdańska Spójnia pod wodzą trenera Janusza Czerwińskiego, a na drugim miejscu finiszował wrocławski Śląsk. Wąskie grono kandydatów do medali uzupełniały jeszcze Pogoń Zabrze i Wybrzeże Gdańsk. Sezon 1970/1971 był na dobrą sprawę wewnętrzną rozgrywką tylko trzech zespołów. Wyraźnym faworytem do przejęcia schedy po Spójni Gdańsk była drużyna Śląska z takimi asami jak: Bogdan Kowalczyk, Zdzisław Antczak, Krystian Kłosek, Andrzej Sokołowski czy Stanisław Piekarek. A tymczasem rywalizacja przyjęła dość nieoczekiwany przebieg. W dwóch pierwszych rundach Grunwald dwukrotnie pokonał Śląsk 11:10 i 15:11, uzyskał też ważne punkty w starciach z Anilaną, Spójnią i Wybrzeżem. Wszyscy zadawali sobie pytanie, w którym momencie Grunwald „pęknie” i odda pole faworytom. Podopieczni Aleksandra Wiecanowskiego byli jednak w wielkim gazie i zbierali cenne punkty. Na mecie sezonu mieli ich 41, wyprzedzając Śląsk i Anilanę Łódź (po 38), Stal Mielec (28) oraz Spójnię, Wybrzeże i Pogoń (po 26 punktów). Zbigniew Dybol z dorobkiem 133 bramek został „królem strzelców” ligowych. Miał duże wsparcie w całej drużynie Grunwaldu, którą współtworzyli: Henryk Rozmiarek, Andrzej Parucki, Stanisław Baśkiewicz, Lesław Ganske, Stanisław Jarzyński, Zbigniew Kuleczka, Bronisław Olejniczak, Andrzej Jakubowski, Włodzimierz Kozłowski, Paweł Dyzman, Włodzimierz Górny, Stanisław Zieliński i Piotr Olewiński. W obozie zwycięzców radości nie było końca. Zawodników, trenerów i kierownictwo klubu przyjął dowódca Wojsk Lotniczych, gen. dyw. Jan Raczkowski. Rekordy popularności bił Zbigniew Dybol. W dorocznym plebiscycie „Expressu Poznańskiego” na najlepszych sportowców Wielkopolski zajął 3 miejsce, w poprzednich latach był klasyfikowany na 8. i 5. pozycji. Pamiętajmy, że musiał rywalizować ze znakomitymi kolarzami, zapaśnikami, lekkoatletami czy kajakarzami.

Grunwald Poznań 1975; od lewej: Z. Kuleczka,  J. Kuleczka, H. Rozmiarek, Z. Ratajczak, L. Ganske, B. Sojkin, T. Dybol, S. Jarzyński, A. Parucki, S. Baśkiewicz, Z. Dybol, A. Roesler

Kolejne medale i Puchar Polski

Tytułu mistrza Polski nie udało się wprawdzie obronić, ale „siódemka” Grunwaldu wciąż zaliczała się do najlepszych. W sezonie 1971/1972 zdobyła wicemistrzostwo kraju o 5 punktów za Śląskiem Wrocław, zwyciężając rywala na własnym parkiecie 20:17. Ekipa Zbigniewa Dybola triumfowała również w Pucharze Polski, wygrywając silnie obsadzony turniej finałowy i bijąc samego mistrza. Zacięta rywalizacja toczyła się na finiszu sezonu 1972/1973. WKS Grunwald ostatecznie ustąpił miejsca Śląskowi i Spójni Gdańsk, ale brązowy medal też był cennym osiągnięciem. W następnych latach było coraz trudniej. Mając tak dobrych zawodników jak Zbigniew i Tadeusz Dybolowie, Jerzy i Zbigniew Kuleczkowie, Henryk Rozmiarek, Stanisław Jarzyński, Bogdan Sojkin czy Zdzisław Ratajczak, poznaniacy nie zdołali już wywalczyć miejsca na podium. W latach 1974-1976 zajmowali w tabeli 4., 5. i 8. lokatę. W sumie Zbigniew Dybol zdobył z WKS Grunwald 4 medale Mistrzostw Polski – złoty, srebrny i 2 brązowe. Jesienią 1971 roku wystąpił z poznańską drużyną w rozgrywkach o Puchar Europy, przegrywając dwumecz z mistrzem ZSRR MAI Moskwa (16:25, 21:17).

Mistrzostwa Armii Zaprzyjaźnionych

Międzynarodowe turnieje w ramach MAZ należały do najbardziej prestiżowych w kalendarzu sportowym państw byłego obozu socjalistycznego. Drużynę Wojska Polskiego z reguły tworzyli zawodnicy dwóch wojskowych klubów – Śląska Wrocław i Grunwaldu Poznań. Zbigniew Dybol miał okazję czterokrotnie wystąpić w tych zawodach (Kijów 1969, Wrocław 1972, Bratysława 1973, Odessa 1976), przywożąc z nich jeden złoty i dwa brązowe medale. Niezwykle emocjonujący przebieg miał turniej wrocławski rozegrany w drugiej połowie września 1972 roku. Zespół Wojska Polskiego odniósł 6 zwycięstw, a w najważniejszym meczu pokonał ekipę Armii Radzieckiej 23:21. Zbigniew Dybol był kapitanem drużyny i spisywał się w tych zawodach rewelacyjnie, zdobywając 28 bramek. Mimo bolesnej kontuzji (złamany palec) dzielnie wspierał kolegów w najważniejszych fragmentach ostatniego spotkania. Obok Dybola trzon drużyny prowadzonej przez Ryszarda Franitzę stanowili: Klempel, Sokołowski, Piekarek, Antczak, Kłosek, Kowalczyk, Rozmiarek, Czykaluk, Falęta, Żygis i Spiechowicz.

Drużyna Wojska Polskiego 1972 MAZ; stoją od lewej: I trener R. Franitza, II trener J. Milewski, Z. Antczak, J. Czykaluk, J. Klempel, A. Żygis, A. Sokołowski, Z. Dybol, B. Falęta; w przysiadzie od lewej: B. Kowalczyk, J. Spiechowicz, S. Piekarek, K. Kłosek, H. Rozmiarek)
 

W biało-czerwonych barwach

Pierwsze powołanie do kadry narodowej nadeszło do Zbyszka już na przełomie 1964 i 1965 roku. Trener Paweł Wiśniowski zaprosił młodego gracza na zgrupowanie juniorów do Warszawy. Na obiektach AWF nasza drużyna przygotowywała się do wyjazdu na turniej w szwedzkim Kristianstad. Od tej pory Zbigniew Dybol był uczestnikiem wielu akcji szkoleniowych i turniejów w tej kategorii wiekowej. W okresie 1965-1967 rozegrał około 30 spotkań w reprezentacji juniorów i młodzieżowej. Jak sam twierdzi, na zgrupowaniach kadry nauczył się bardzo dużo, dojrzewając pod okiem cenionych trenerów. Wkrótce Zbyszek zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski. Nastąpiło to podczas turnieju w Liege, w maju 1968 roku, gdzie Polacy pokonali Belgię 22:2 i Bułgarię 19:11. Pierwsze bramki zdobył na turnieju w Jugosławii. W zwycięskim 22:17 meczu ze Związkiem Radzieckim aż 5 razy wpisywał się na listę strzelców. Stawał się etatowym reprezentantem kraju, regularnie trafiając do bramek rywali. Pojawiała się szansa na występy w turniejach rangi mistrzowskiej.

MŚ 1970 i igrzyska olimpijskie 1972

Polska 1972 IO; stoją od lewej: R. Zawada, J. Gmyrek, A. Lech, Z. Antczak, W. Wachowicz, J. Melcer, Z. Dybol, A. Sokołowski, F. Gąsior, Z. Kuchta, E. Szolc, W. Popielarski;  1 rząd od lewej: II trener M. Rozwadowski, H. Pniociński, A. Szymczak, B. Kowalczyk, H. Rozmiarek

Zbigniew Dybol był jednym z pewniaków trenera Janusza Czerwińskiego na MŚ we Francji (1970). Po udanych sprawdzianach skrzydłowy poznańskiego Grunwaldu jechał na ten turniej z określonymi nadziejami. Niestety Polacy, w rezultacie porażek z Danią, Węgrami i Islandią nie awansowali do dalszych gier i zostali sklasyfikowani na miejscach 13-16. „Mały” z całą pewnością nie zawiódł, obok Roberta Zawady i Andrzeja Lecha należał do naszych najlepszych egzekutorów. W roku 1971 Zbigniew Dybol wystąpił we wszystkich 15 meczach reprezentacji, zdobywając kilkadziesiąt bramek. Podczas turnieju w Danii w spotkaniach z NRD, Szwecją i RFN rzucił odpowiednio 9, 4 i 8 goli. Kiedy po 36 latach przerwy piłka ręczna znalazła się w programie igrzysk olimpijskich, przygotowania do turnieju w Monachium stały się celem numer 1. Podwójne zwycięstwa nad Hiszpanią i Rumunią  były dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się igrzyskami. Zbigniew Dybol rozpoczął turniej znakomicie, aż 6 razy trafiając do bramki Szwedów, ale mecz zakończył się remisem 13:13, mimo szans na wygraną. Smak pierwszego zwycięstwa poczuli Polacy w Goeppingen, gdy ograli Duńczyków 11:8. Nie starczyło już sił i umiejętności do pokonania drużyny ZSRR. Porażka 11:17 odbierała szanse na zajęcie wysokiej lokaty w tym turnieju. Zwycięstwo nad Islandią 20:17 i porażka z Norwegią 20:23 zapewniły naszej drużynie 10. miejsce, które z pewnością nie oznaczało kresu możliwości polskich szczypiornistów. Dybol zdobył w turnieju 10 bramek, ustępując tym razem Melcerowi, Szolcowi i Antczakowi. Lepsze czasy dopiero miały nadejść.

4 .miejsce MŚ i srebro PŚ w roku 1974

Po niepowodzeniu na monachijskich igrzyskach sukcesem były zwycięskie eliminacje do MŚ w NRD (1974). Świetną formą błysnął Zbigniew Dybol, zdobywca 13 bramek. Marzenia polskich kibiców związane z turniejem sięgały aż półfinałów, ale  faktycznie wśród faworyzowanych ekip nie było Polaków. Porażka 14:18 z obrońcami tytułu Rumunami (6 bramek Dybola) nie przynosiła wstydu, ale postawiła nas w trudnej sytuacji, bo trzeba było wygrać zarówno ze Szwedami jak i z Hiszpanami. Warunek ten Polacy spełnili między innymi dzięki 7 trafieniom „Małego”. Bohaterem obu spotkań był Andrzej Szymczak, który obronił aż 10 rzutów karnych, a Polska znalazła się w strefie półfinałowej. Tutaj Biało-Czerwoni pokonali wicemistrza olimpijskiego Czechosłowację 19:16 i jak zawsze groźną Danię 14:9. W meczu o brązowy medal polski zespół musiał jednak uznać wyższość aktualnego mistrza olimpijskiego – Jugosławii, przegrywając 16:18, ale 4. miejsce było najwyższą lokatą w historii polskich startów na MŚ. Zbigniew Dybol był jednym najskuteczniejszych w naszej drużynie, w całym turnieju rzucił 19 bramek. Osiem miesięcy później nasza „siódemka” w bardzo dobrym stylu wywalczyła srebro Pucharu Świata w Szwecji, znowu przegrywając w finale z Jugosławią (16:17). Zbigniew Dybol był autorem 11 bramek. Więcej trafień mieli tylko – Jerzy Klempel i Alfred Kałuziński. Dotychczasowe dokonania i udane występy w wielu meczach międzypaństwowych 1975 i 1976 roku kazały upatrywać w Dybolu  pewnego kandydata do drużyny olimpijskiej na Montreal. A tymczasem w ostatnim dniu zgrupowania jeden z trenerów przekazał mu informację, że do Kanady nie poleci. Z decyzją sztabu szkoleniowego nie pogodził się nigdy, nie poznał też merytorycznych argumentów, które decydowały o takim a nie innym wyborze „czternastki” na Montreal. Bardzo rozgoryczony postanowił wyjechać za granicę i to jak najszybciej. Siłą rzeczy nie był już brany pod uwagę przy formowaniu kadry na kolejne wielkie zawody. W latach 1968-1976 rozegrał w koszulce z orłem 141 meczów i zdobył 246 bramek. Ponadto reprezentował Polskę na Akademickich Mistrzostwach Świata w Rumunii (1975), gdzie Biało-Czerwoni zdobyli brązowy medal.

Przez Austrię do RFN

Krems 1977, Legionerzy – Austria: od lewej: Z. Dybol, Z. Pilny, Kowalik, W. Krygier, A. Lech, J. Sobczak, B. Michalak, Z. Kuchta, R. Guzik, A. Szymczak, A. Zimierski
 

Mając 29 lat chciał wyjechać do Bremy, gdzie miał uzgodniony kontrakt na grę w Bundeslidze, ale nie dostał zgody polskich władz sportowych. Na próżno odsiedział pół dnia przed gabinetem ówczesnego szefa polskiego sportu, który nie znalazł czasu dla olimpijczyka i wielokrotnego reprezentanta Polski. Sezon 1976/1977 był dla Zbigniewa Dybola stracony. Jako człowiek znalazł się „na zakręcie”. Rozstał się już bowiem z etatem żołnierza zawodowego, a na utrzymaniu była żona i dwójka dzieci. Na szczęście przyszedł z pomocą niedawny kolega z reprezentacji Andrzej Lech, który od pewnego czasu przebywał w Austrii i doprowadził do podpisania rocznego kontraktu z UHK Krems. Były gracz Grunwaldu doskonale wkomponował się do nowego zespołu i w sezonie 1977/1978 wywalczył z nim tytuł wicemistrza Austrii, tuż za drużyną ASKO Linz z Andrzejem Szymczakiem i Zygfrydem Kuchtą w rolach głównych. 18 grudnia 1977 roku w Krems doszło do spektakularnego wydarzenia. Otóż rozegrano mecz pomiędzy zespołem polskich „Legionerów”, grających na co dzień w Austrii, a reprezentacją tego kraju. Zagrali m.in.: Zbigniew Dybol, Andrzej Szymczak, Zygfryd Kuchta, Andrzej Lech, Wiesław Krygier, Aleksander Zimierski i Ryszard Guzik. Zwyciężyli Polacy 25:22. Po zakończonym sezonie Zbigniew Dybol przeniósł się do Republiki Federalnej Niemiec, otrzymując angaż w Polizei Sport Verein Hannover. Po dwóch latach gry w drugiej lidze zespół znalazł się o klasę wyżej, a w sezonie 1982/1983 awansował do Bundesligi. Niestety, wkrótce klub opuścili główni sponsorzy, przesądzając o wycofaniu drużyny z rozgrywek. Zbigniew Dybol znalazł się w niełatwej sytuacji. Posiadając  zawód nauczyciela wf i trenera zdecydował się na całkowitą zmianę profesji. W ciągu dwóch lat zdobył odpowiednie wykształcenie w kierunku fizjoterapeutycznym, dzięki czemu otrzymał zatrudnienie w szpitalu blisko Hannoveru. Wybór nowego fachu okazał się przysłowiowym strzałem w „dziesiątkę”. Zbigniew Dybol rozwinął się zawodowo, zostając po pewnym czasie szefem grupy fizjoterapeutów. Pracował na tym stanowisku aż do przejścia na emeryturę, tj. do roku 2010. Praca w nowym zawodzie nie przeszkodziła Zbigniewowi Dybolowi w wykonywaniu funkcji trenera piłki ręcznej, choć już w mniejszym wymiarze. Licencja „A” uprawniała go do prowadzenia zespołów Bundesligi. Trenował m.in. drużynę VfL Hameln, w której z powodzeniem grało dwóch Polaków – Grzegorz Kosma i Zbigniew Urbanowicz, szkolił również juniorów w klubach z Hannoveru.

W nowej roli

W przypadku Zbigniewa Dybola przejście na emeryturę nie oznaczało rozbratu ze sportem. Bieganie, pływanie i jazda rowerem nadal wypełniały wolny czas dawnego mistrza. Problemy ze zdrowiem i przebyta operacja zmusiły go jednak do pewnej refleksji i selektywnego podejścia do rekreacji. Poza tym niewiele się zmieniło. Mimo ukończonej „siedemdziesiątki” Zbigniew Dybol jest na bieżąco z handballem, ogląda mecze ligowe. Boiskowe przyjaźnie i kontakty pielęgnuje do dziś. Kilka razy w roku przyjeżdża do naszego kraju, by odwiedzać rodzinę i znajomych. Jak mówi, trzy i pół godziny jazdy autostradą do Poznania nie jest dla niego żadnym problemem.

Zbigniew Dybol, to szybki i bardzo sprawny fizycznie zawodnik. W reprezentacji Polski występował najczęściej na pozycji lewoskrzydłowego, ale w klubie był szczypiornistą niemalże uniwersalnym, z wyjątkiem bramki grywał na każdej pozycji. Zadziwiał walecznością i skutecznością w grze, zdobywał dużo bramek, był jednym z najlepszych skrzydłowych w historii polskiej piłki ręcznej. W plebiscycie katowickiego „Sportu” na najlepszych polskich piłkarzy ręcznych w okresie 1945-1985 znalazł się wśród 14 wyróżnionych; był ponadto w gronie nominowanych do „siódemki” 90-lecia polskiej piłki ręcznej (2008).

Znamienne są opinie dwóch naszych wybitnych olimpijczyków:

Zygfryd Kuchta
– Zbyszek zachwycał szybkością, motoryką i dynamiką akcji. Był niezwykle impulsywny i zaangażowany w to, co robił na boisku. Po agresywnej obronie przejmował piłkę i instynktownie startował do szybkiego kontrataku, zdobywając efektowne bramki. Był siłą napędową Grunwaldu i dużą wartością dla reprezentacji Polski. Nasza kadra była w tamtych czasach niezwykle zgraną paczką, a Zbyszek Dybol był fajnym kumplem i dobrym kolegą.

Henryk Rozmiarek

– Przez wiele lat byliśmy zawodnikami Grunwaldu. Najczęściej właśnie z nim dzieliłem  pokój na zgrupowaniach kadry i podczas turniejów mistrzowskich. To niezwykle lubiany człowiek i serdeczny kolega. Można o nim mówić tylko w samych superlatywach. Znakomity zawodnik, szybki, przebojowy, dysponujący dobrym zwodem, znakomity w grze z kontry, a przy tym ambitny i waleczny. Uchodził za jednego z najsprawniejszych pośród nas, ponadto bardzo dobrze pływał i skakał do wody, świetnie też grał w piłkę nożną, uwielbiał sportową rywalizację.

Zbigniew DYBOL, ur. 22.02.1947, Poznań; skrzydłowy – 172 cm, 70 kg; kluby: MKS Poznań (1961-1965), Energetyk Poznań (1965-1966), Grunwald Poznań (1966-1976), Austria – UHK Krems (1977-1978), RFN – PSV Hannover (1978-1984); olimpijczyk z Monachium (1972); 2-krotny uczestnik MŚ; srebrny medalista PŚ (1974); brązowy medalista Akademickich MŚ w Rumunii (1975); finalista Pucharu Bałtyku (1970); złoty (1972) i 2-krotny brązowy medalista Mistrzostw Armii Zaprzyjaźnionych (1973, 1976); 141-krotny reprezentant kraju (1968-1976), zdobywca 246 bramek; mistrz Polski (1971), wicemistrz kraju (1972), 2-krotny brązowy medalista MP (1970, 1973); wicemistrz Polski juniorów (1962); zdobywca Pucharu Polski (1972); najlepszy strzelec ligowy (1971 – 133 bramki); wicemistrz Austrii (1978); Zasłużony Mistrz Sportu (1974), uhonorowany Diamentową Odznaką ZPRP (1994); absolwent Technikum Mechanicznego w Poznaniu (1968) i gdańskiej AWF (1979) z dyplomem nauczyciela wychowania fizycznego; mieszka w Niemczech, w Ronnenberg w pobliżu Hannoveru; pseudonimy sportowe: „Mały” (w Polsce) i „Speedy” (w RFN); jego młodszy brat Tadeusz Dybol (1953-2010) był szczypiornistą MKS Starówka Poznań (do 1971), Grunwaldu Poznań (1971-1980), Pogoni Zabrze (1980-1983) i kilku klubów niemieckich, 3-krotnym zdobywcą Pucharu Polski (1972, 1979, 1980) i 2-krotnym brązowym medalistą mistrzostw kraju (1973, 1977).
IO: 1972 – 10; MŚ: 1970 – 13/16, 1974 – 4; PŚ: 1974 – 2; AMŚ: 1975 – 3;