Strona główna | Handball Polska | Jedna z najskuteczniejszych – Aleksandra Śniegoń/Pawelska

Jedna z najskuteczniejszych – Aleksandra Śniegoń/Pawelska

 

Przypominamy materiały o wybitnych osobowościach polskiej piłki ręcznej, które w dziale historia, przez lata ukazały się w magazynie „Handball Polska”.

Handball Polska nr 08/144/2019
Tekst > Władysław Zieleśkiewicz
Zdjęcia > zbiory Aleksandry Pawelskiej i ZPRP

Była wielkim talentem, dzięki czemu pierwsze sukcesy osiągała już w kategorii juniorek. Skromne warunki fizyczne, a zwłaszcza niski wzrost powodował, że na początku przegrywała konkurencję z wysokimi dziewczynami, które każdy selekcjoner chciał mieć w swoim zespole. Później trenerzy dostrzegali już liczne atuty tej piłkarki, takie jak szybkość i dynamika akcji, wysoka technika i opanowanie piłki oraz niezwykła łatwość zdobywania bramek z perfekcyjnego rzutu bieżnego i rzutów z drugiej linii.

Piłka ręczna zamiast tenisa

Aleksandra urodziła się w sportowej rodzinie mocno związanej z piłką ręczną. Jej mama Bronisława była przecież czołową zawodniczką gliwickich klubów, mistrzynią Polski i młodzieżową reprezentantką kraju, a ojciec znanym trenerem szczypiorniaka. Mimo takich uwarunkowań w dzieciństwie Ola marzyła o karierze tenisistki i nie od razu zadecydowała o wyborze piłki ręcznej. Kiedy to nastąpiło znalazła się pod skrzydłami Ryszarda Tafila, nauczyciela wuefu i pierwszego trenera-wychowawcy w Szkole Podstawowej nr 14 w Gliwicach. W wieku 10 lat Ola rozpoczęła wielką przygodę z piłką ręczną. Co ciekawe, na początku była bramkarką, ale dość szybko zapałała chęcią zdobywania goli i odtąd występowała na rozegraniu, zarówno na środku, jak i na lewej stronie placu gry. Jak się później okazało miała spędzić na boisku 25 lat, zapisując piękne karty w historii polskiej piłki ręcznej.

Ligowy debiut w Sośnicy Gliwice

Polska (juniorki) 1989; pierwszy rząd od lewej: I. Bacik, A. Stolarska, A. Tobiasz, A. Śniegoń, K. Godzina, masażystka Włodarczyk, B. Kurek, E. Chomiczewska, kierownik A. Kozaczek; drugi rząd od lewej: trener J. Ciałoń, M. Dratwa, E. Modrzyńska, I. Budzyńska, M. Głuszak, U. Myślińska, J. Malczewska, N. Traczykowska, trener S. Monikowski, tłumacz Krupa

Jako szesnastolatka zadebiutowała w pierwszej lidze, grając u boku znacznie starszych i bardziej doświadczonych piłkarek jak Jadwiga Jarczyk, Irena Johan, Gabriela Kaszuba czy Teresa Rosochacka. Seniorska drużyna Sośnicy nie należała wówczas do krajowych potentatów i musiała mocno walczyć o ligową egzystencję. Znacznie wyżej notowana była drużyna juniorek z Aleksandrą Śniegoń w składzie. W latach 1989, 1990 i 1991 podopieczne Haralda Tłuczykonta wywalczyły mistrzostwo Polski w tej kategorii wiekowej. Aleksandrę Śniegoń wspierały tak zdolne zawodniczki jak Sabina Soja i Agnieszka Tobiasz, również będące na progu wielkiej kariery. Wcześniej, w roku 1988, Śniegoń wypożyczona do tyskiej Fasamy wygrała z tym zespołem Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży, co było równoznaczne ze zdobyciem tytułu mistrza Polski juniorek młodszych. Niewiele polskich piłkarek może poszczycić się serią czterech tytułów mistrzowskich na tym etapie kariery.

Pierwszy tytuł „króla strzelców”

Jesienią 1991 roku mogła wyjechać do Wrocławia, gdzie z otwartymi ramionami czekali na nią szkoleniowcy tamtejszego AZS AWF, ale skorzystała z innej oferty. Akademiczki z Gdańska pod wodzą Tomasza Rachonia awansowały właśnie do I ligi; tworzył się ciekawy zespół gotowy do walki z najlepszymi. Zadziałała też fascynacja morzem i atmosfera jaką zastała w klubie. Poza Aleksandrą Śniegoń trzon drużyny tworzyły takie piłkarki jak Iwona Bedenak, Bożena Wasilewska, Katarzyna Poleszak czy Sylwia Stelmach. Rzeczywistość okazała się nieco mniej różowa, bowiem w gronie 16 zespołów AZS AWF Gdańsk zajął dopiero 12. miejsce, ale Śniegoń była gwiazdą numer jeden tej drużyny. Prezentując znakomitą skuteczność została „królem strzelców” ligowych z dorobkiem 229 bramek. Sukces ten osiągnęła w wieku zaledwie 19 lat, co rzadko zdarzało się w polskiej lidze.

Powrót na Śląsk

Trenerzy i działacze Sośnicy robili wszystko, by po tak udanym sezonie Aleksandra Śniegoń wróciła do gliwickiego klubu. I tak też się stało. Barbara Henne i Maria Gracjasz w bramce, Sabina Soja, Swietłana Straszko i Agnieszka Tobiasz na skrzydłach, Katarzyna Tafil na kole oraz Aleksandra Śniegoń, Agata Miszczyk i Bogusława Francuz na rozegraniu, to był skład dający nadzieje na progres i marsz w górę. Siódma pozycja w roku 1993 nie zadowalała wszystkich, ale brązowy medal MP w sezonie 1993/1994 za Startem Elbląg i Piotrcovią był do pewnego stopnia spełnieniem oczekiwań gliwickich kibiców. Kulminacja pozytywnych nastrojów nastąpiła w sezonie 1995/1996, kiedy to zespół Sośnicy już bez Sabiny Soi/Włodek wywalczył tytuł wicemistrzyń Polski tuż za Monteksem Lublin. Aleksandra Śniegoń (po zmianie nazwiska Pawelska) walnie przyczyniła się do tego sukcesu, po raz drugi zostając najlepszą snajperką polskiej ligi z imponującym dorobkiem 234 bramek. Po odejściu Mariana Waligóry szkoleniowcem Sośnicy był Harald Tłuczykont. Udział zespołu w Pucharze EHF zakończył się w drugiej rundzie po wyeliminowaniu przez Vasas Budapeszt. Rozdział Sośnicy Gliwice w karierze Aleksandry Pawelskiej powoli dobiegał końca.

Dwa sezony dla Elbląga

Po wielu latach gry w rodzinnych Gliwicach Aleksandra Pawelska zapragnęła jakiejś zmiany i nowych wyzwań. Szansą na grę w innym ciekawym otoczeniu było przejście do Startu Elbląg, mistrza kraju z lat 1992 i 1994. W drużynie elbląskiej występowało kilka aktualnych bądź byłych reprezentantek kraju – Magdalena Chemicz, Iwona Błaszkowska, Izabela Czapko, Aleksandra Kańduła i Katarzyna Szklarczuk. W tym towarzystwie Pawelskiej grało się znakomicie. Mimo okresowej absencji spowodowanej kontuzją kolana należała do najlepszych w elbląskim zespole. Zarówno w sezonie 1997/1998 jak i 1998/1999 Start Elbląg kończył rywalizację na wysokim 3. miejscu uznając wyższość lubelskiego Monteksu, niełatwo też było o punkty w starciach z Piotrcovią czy Sośnicą Gliwice. Od pewnego czasu jakąś alternatywą dla dojrzałej i kompletnej już zawodniczki był wyjazd za granicę.

Kierunek Bundesliga

Propozycje gry w norweskim Bakkelagets SK czy francuskim Toulon miała już wcześniej, ale wtedy nie była jeszcze gotowa na wyjazd do zagranicznego klubu. Oferta niemieckiego BSV Buxtehuder nadeszła w momencie, gdy Aleksandra Pawelska chciała spróbować czegoś nowego i zweryfikować swoje możliwości w dobrym profesjonalnym klubie. Sprzyjający był fakt, że drużynę Buxtehuder prowadził polski trener, Leszek Krowicki. Obok Pawelskiej grały tam piłkarki niemieckie ze świetną Stefanie Melbek oraz Austriaczki i Ukrainki. Polka znakomicie wkomponowała się do zespołu, który stanowił ścisłą czołówkę Bundesligi. Została wicemistrzynią Niemiec (2003) i brązową medalistką mistrzostw kraju (2001), a trzykrotnie kończyła rozgrywki na 4. miejscu (2000, 2002, 2004). W lidze niemieckiej rozegrała łącznie 137 meczów i zdobyła 835 bramek. W uznaniu klasy sportowej Aleksandrę Pawelską wielokrotnie wybierano do najlepszej siódemki, a w sezonie 2002/2003 została najlepszą środkową Bundesligi. Drużyna BSV Buxtehuder z Pawelską w składzie z powodzeniem prezentowała się również w europejskich pucharach, osiągając finał (2002) i półfinał (2005) w rozgrywkach Challenge Cup. Aleksandra Pawelska występowała w Bundeslidze przez osiem sezonów aż do roku 2007, utrzymując wysoki poziom sportowy i godnie reprezentując polską piłkę ręczną.

Debiut w drużynie narodowej

Mimo błyskotliwej kariery juniorskiej w macierzystym klubie niezbyt często powoływano Aleksandrę do kadry narodowej juniorek, ale rozegrała kilkanaście spotkań w latach 1988-1989. W wieku 19 lat dostała za to szansę debiutu w pierwszej reprezentacji Polski i to podczas zawodów o Puchar Śląska w rodzinnych Gliwicach. 29 listopada 1991 wystąpiła w zwycięskim meczu z Danią (26:24), a następnego dnia w wygranym spotkaniu z Estonią 46:12, zdobywając 9 bramek. Lepszego debiutu nie mogła chyba sobie wyobrazić. Mimo to na kolejne powołanie do kadry musiała poczekać prawie dwa lata. Zagrała wtedy m.in. w meczu ze Słowenią (30:14) w ramach przegranych eliminacji do ME. Prawdziwy come back miał miejsce w lutym 1994 roku na prestiżowym turnieju w Cheb. Rozgrywająca Sośnicy Gliwice rzuciła wówczas 24 bramki, przyczyniając się do wygranych z Niemcami, Chorwacją i Austrią. W tym samym roku reprezentowała nasz kraj na Akademickich MŚ w Bratysławie. 

Polska 1993: stoją od lewej: trener J. Noszczak, masażysta D. Andrzejewski, A. Ejsmont,
       M. Jędrzejczak, I. Błaszkowska, A. Klonowska, A. Główczak, R. Żukiel, I. Kowalewska,
       trener J. Ciepliński, lekarz Z. Nowosadzki, w przysiadzie od lewej: A. Garwacka,
       I. Nabożna, D. Sobolewska, A. Pawelec, M. Mierzejewska, A. Zienkiewicz, B. Karkut

Walka o miejsce w kadrze

Przy wielu posiadanych walorach jak szybkość, technika i łatwość zdobywania bramek stosunkowo  niższy wzrost (171 cm) sprawiał, że do pewnego czasu przegrywała rywalizację o miejsce w kadrze z wysokimi dziewczynami występującymi na rozegraniu, nie należała zresztą do zawodniczek rozpieszczanych przez selekcjonerów. O miejsce w drużynie narodowej musiała twardo walczyć, udowadniając swoją przydatność w rozgrywkach klubowych czy sprawdzianach reprezentacji. Na przełomie maja i czerwca 1995 roku Aleksandra znakomicie wypadła na turnieju w Skopje, gdzie w pięciu spotkaniach uzyskała 27 bramek i była najskuteczniejsza w polskim zespole. Także w innych meczach dokładała swoje trafienia. Podczas turnieju w czeskim Cheb miała ich 20, a w dwumeczu z Białorusią we Władysławowie 10, stopniowo przygotowując formę na zbliżające się mistrzostwa Europy w Danii. A tymczasem trener Jerzy Ciepliński nie powołał jej na najważniejszy sprawdzian, jakim był Puchar Śląska. Na szczęście obok Polski, Rosji, Słowacji, Białorusi i Holandii do turnieju zgłoszono także reprezentację Śląska i tu znalazło się miejsce dla Aleksandry Pawelskiej. Rozgrywająca Sośnicy Gliwice była fantastycznie dysponowana i w pięciu meczach zdobyła 47 goli, zostając najlepszą snajperką zawodów. Dzięki jej bramkom zespół Śląska odniósł sensacyjne zwycięstwo nad reprezentacją Polski 21:20 i wywalczył 3. miejsce w turnieju.

Rekord 16 bramek w jednym meczu na ME w Danii (1996)

Ostatecznie Aleksandra Pawelska znalazła się w składzie polskiej ekipy na ME w Danii, ale trener Ciepliński nie wystawił jej do gry w inauguracyjnym meczu z Węgierkami (19:21). Zagrała już w kolejnych spotkaniach z Chorwacją, Danią, Szwecją i Austrią zdobywając odpowiednio 4, 6, 7 i 5 bramek. Niestety, zespół polski jako całość nie spisywał się najlepiej i zakończył fazę grupową na 6. miejscu z zerowym dorobkiem punktowym. Mógł zatem jedynie powalczyć o 11/12 miejsce w turnieju. Rywalem naszej drużyny była Litwa. Mecz był niezwykle zacięty o czym świadczy remisowy wynik pierwszej połowy 11:11 i rezultat 23:23 po 60 minutach gry. W dogrywce Polki postawiły wszystko na jedną kartę i przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Końcowy wynik 30:27 w dużym stopniu zawdzięczaliśmy wyjątkowej skuteczności Aleksandry Pawelskiej, która zdobyła 16 bramek, ustanawiając rekord w liczbie rzuconych bramek w jednym spotkaniu międzypaństwowym. Dopiero 10 lat później rekord ten pobiła Karolina Kudłacz, autorka 17 goli w meczu z Macedonią. Łączny dorobek Pawelskiej na ME w Danii zamykał się liczbą 38 bramek!

55 goli na MŚ w Niemczech (1997)

Reprezentacyjny sezon 1997 należał do Aleksandry Pawelskiej, która znakomitą i niezwykle skuteczną grą wielokrotnie decydowała o zwycięstwach Biało-Czerwonych. W wielu spotkaniach była niekwestionowaną liderką polskiej drużyny. 10 bramek w meczu z Czechami, 9 ze Słowacją, po 8 z Norwegią, Izraelem i Białorusią, 7 z Bośnią i Hercegowiną oraz po 6 goli z Niemcami, Japonią, Czechami i Słowacją są tego najlepszymi przykładami. Apogeum formy miało przyjść w okresie grudniowych MŚ w Niemczech. Aleksandra Pawelska była już wtedy zawodniczką Startu Elbląg. W kadrze Jerzego Cieplińskiego zostało tylko sześć piłkarek z roku ubiegłego – Pabich, Czapko, Garwacka, Pawelska, Soja i Żukiel. Drużyna uzupełniona m.in. o Matuszewską, Łącz, Jurkiewicz i Studzińską zapowiadała twardą walkę z najlepszymi. Jej kapitanem została Aleksandra Pawelska. Polki rozpoczęły turniej od wysokich zwycięstw nad Angolą i Brazylią (15 bramek Pawelskiej), ale w trzecim meczu przegrały z Niemkami różnicą 10 trafień. Niezwykle ważne było spotkanie z Austrią rozstrzygnięte na naszą korzyść rzutem na taśmę po karnym Agnieszki Matuszewskiej w 60 minucie gry. Aż 10 bramek zapisała na swoim koncie Aleksandra Pawelska. Piłkarka ta była obok Sabiny Soi najskuteczniejsza w kolejnych wygranych spotkaniach z Japonią i Francją. Polki awansowały do ćwierćfinału, co było największym sukcesem od 1978 roku, kiedy to nasza drużyna wywalczyła 6. miejsce. Niestety, umiejętności i sił nie wystarczyło na mecz ćwierćfinałowy z Rosją, przegrany 19:24 mimo pięciu bramek Pawelskiej. W spotkaniach o 5/8 miejsce Polki najpierw uległy 19:20 Chorwatkom, tracąc bramkę na 3 sekundy przed końcem spotkania, a w rywalizacji o 7. lokatę przegrały po dogrywce z Macedonią 34:36. W sumie start naszego zespołu i 8. miejsce w końcowej klasyfikacji były sporym sukcesem, a przy odrobinie szczęścia mogły Polki pokusić się o jeszcze wyższą pozycję. Aleksandra Pawelska była bez wątpienia jedną z liderek naszego zespołu. Zdobyła w sumie 55 bramek, co zapewniło jej 4. miejsce w klasyfikacji najlepszych snajperek.

Polska 1997: pierwszy rząd od lewej: K. Szklarczuk, J. Jurkiewicz, R. Żukiel, S. Soja, M. Jeż; drugi rząd od lewej: II trener T. Pecold, I. Czapko, I. Paszek, I. Pabich, I. Łącz, M. Wicha, J. Sebrala, masażysta P. Abrolat; trzeci rząd od lewej: lekarz Z. Nowosadzki, S. Pociecha, E. Salbert, A. Szukiełowicz, M. Studzińska, A. Matuszewska, A. Pawelska, E. Jarzyna, I. Szymczyk, szef wyszkolenia ZPRP J. Noszczak, I trener J. Ciepliński

Po raz drugi na MŚ

Kontuzja i dłuższa rehabilitacja nie pozwoliła Pawelskiej na start w ME 1998, ale po powrocie do zdrowia odzyskała wysoką formę i znowu była sobą zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Zaliczyła wiele świetnych występów w meczach międzypaństwowych i zdobywała mnóstwo bramek: po 9 z Francją, Norwegią i Chorwacją, po 8 z Rumunią i Litwą, 7 z Węgrami i 5 z Rosją. Była jednym z „pewniaków” trenera Cieplińskiego na MŚ w Norwegii (1999) i nie zawiodła oczekiwań, choć przepustki na igrzyska olimpijskie w Sydney nie udało się wywalczyć. Wpływ na końcowy rezultat niewątpliwie miała kontuzja Sabiny Włodek, która wyłączyła skrzydłową Monteksu już po pierwszym spotkaniu. Ciężar gry w dużej mierze wzięła na siebie Aleksandra Pawelska, która imponowała skutecznością i zaliczyła 41 trafień. Po zwycięstwach nad Australią, Holandią i Czechami oraz remisie z Białorusią Biało-Czerwone uległy Norwegii 19:22 i awansowały do 1/8 finału z trzeciego miejsca w grupie. Tu Polki nie sprostały Francuzkom, które okrzyknięto „czarnym koniem” mistrzostw. Porażka 21:28 nie była wypadkiem przy pracy jak skomentował to później trener Ciepliński Na pewno zabrakło determinacji, ale także i umiejętności. Polska została sklasyfikowana na 11. miejscu.

Wszystkie siły dla reprezentacji

Wyjazd do zagranicznego klubu nie przeszkadzał Aleksandrze Pawelskiej w reprezentowaniu barw narodowych. Była do dyspozycji selekcjonerów także w gorszym okresie dla polskiej reprezentacji jakim były lata 2000-2002, kiedy wypadliśmy z elity i nie odnosiliśmy spektakularnych sukcesów. W razie potrzeby zakładała opaskę kapitana, integrując i motywując zespół.. W roku 2000 zagrała w ośmiu meczach międzypaństwowych, zdobywając 62 bramki (średnia 7,75 na mecz). Wystąpiła m.in. w przegranym dwumeczu z Ukrainą w ramach eliminacji do ME, w Kijowie rzuciła 7, a w Głogowie 11 goli. Rewelacyjnie wypadła również w Pucharze Śląska, gdzie w spotkaniu z Hiszpanią miała 10, a w meczu z Białorusią 12 trafień. W kolejnym sezonie Pawelska zagrała tylko w dwóch turniejach. W Lievin 10 bramek naszej rozgrywającej dało Polsce wygraną w prestiżowym meczu z Niemcami, zaś w Walencji i Głogowie siedem goli Aleksandry nie wystarczyło do pokonania Hiszpanek w eliminacjach do MŚ. Po raz ostatni wystąpiła z orzełkiem na koszulce 1 i 8 czerwca 2002 roku w kwalifikacyjnym dwumeczu do ME 2003 z Jugosławią. W Kielcach zwyciężyły Biało-Czerwone 31:26, ale w rewanżu było 24:30 i do awansu zabrakło jednej bramki. Na pożegnanie z reprezentacją Pawelska punktowała dziewięć razy. Ogółem w okresie 1991-2002 wystąpiła w 129 spotkaniach międzypaństwowych zdobywając 604 bramki, co mimo upływu lat stawia ją na wysokim 4. miejscu w klasyfikacji wszech czasów za Karoliną Kudłacz-Gloc, Mirellą Mierzejewska i Kingą Grzyb. W latach  2003-2005 Aleksandra Pawelska otrzymywała jeszcze propozycje gry w reprezentacji od trenera Zygfryda Kuchty, ale na przeszkodzie stawało macierzyństwo bądź kontuzje.

Aleksandra Śniegoń/Pawelska była wielkim talentem, dzięki czemu pierwsze sukcesy osiągała już w kategorii juniorek. Miała też wsparcie rodziców, na co dzień zajmujących się piłka ręczną, którzy odpowiednio ukierunkowali wysportowaną nastolatkę. Na pewno też dużo zawdzięcza swoim trenerom, ale nie miałaby tylu sukcesów bez ciężkiej pracy, jaką wkładała w każdy trening. Skromne warunki fizyczne, a zwłaszcza niski wzrost powodował, że na początku przegrywała  konkurencję z wysokimi dziewczynami, które każdy selekcjoner chciał mieć w swoim zespole. Później trenerzy dostrzegali już liczne atuty tej piłkarki takie jak szybkość i dynamika akcji, wysoka technika i opanowanie piłki oraz niezwykła łatwość zdobywania bramek z perfekcyjnego rzutu bieżnego i rzutów z drugiej linii. Stawiało to ją często w roli głównej egzekutorki i liderki w drużynie. Wielką zaletą Śniegoń/Pawelskiej był też boiskowy uniwersalizm. Z powodzeniem występowała zarówno na lewym jak i środkowym rozegraniu, a z biegiem lat, zwłaszcza po wyjeździe do Bundesligi, stała się też znakomitą obrończynią. Była zawodniczką wszechstronną i kompletną, niezwykle zasłużoną dla polskiej piłki ręcznej.

Aleksandra Pawelska na bieżąco śledzi wydarzenia w polskim handballu, doskonale zna jego mocniejsze i słabsze strony. Jest również częstym bywalcem na meczach piłki ręcznej rozgrywanych w Zabrzu. Od kilku lat jest też członkiem Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski w Piłce Ręcznej.

Aktualnie pomaga i kibicuje swoim dzieciom, które trenują tenis ziemny i osiągają duże sukcesy w swoich kategoriach wiekowych. 15-letni Martyn został nieoficjalnym mistrzem świata trzynastolatków podczas zawodów w Paryżu (2017), jest też mistrzem Polski U-14. 11-letnia Maja, to aktualna mistrzyni Polski w deblu i brązowa medalistka MP w grze pojedynczej w kategorii U-12. Zanim wybrała tenis próbowała swych sił także w koszykówce, piłce ręcznej i judo. Dzieci realizują tym samym niespełnione marzenie swojej mamy, która kiedyś poświęciła tenis dla piłki ręcznej. Sukcesy wnucząt radują serce babci Bronisławy, dwukrotnej mistrzyni Polski w „siódemce”. To piękna historia spinająca klamrą trzy pokolenia jednej sportowej rodziny.

Aleksandra ŚNIEGOŃ (PAWELSKA), ur. 27.11.1972, Gliwice; rozgrywająca – 171 cm, 64 kg; kluby: Sośnica Gliwice (1988-1991, 1992-1997), AZS AWF Gdańsk (1991-1992), Start Elbląg (1997-1999), Niemcy – BSV Buxtehuder (1999-2007); 2-krotna uczestniczka MŚ; uczestniczka ME; 129-krotna reprezentantka kraju (1991-2002), zdobywczyni 604 bramek (4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów za K.  Kudłacz, M. Mierzejewską i K. Grzyb); kapitan drużyny narodowej podczas MŚ 1997 oraz w latach 2000 i 2002;wicemistrzyni kraju (1996), 3-krotna brązowa medalistka MP (1994, 1998, 1999), 2-krotna mistrzyni Polski juniorek (1990, 1991), mistrzyni kraju juniorek młodszych (1989); 2-krotnie najskuteczniejsza piłkarka polskiej ligi (1992 – 229, 1996 – 234 bramki); zdobywczyni Pucharu Polski (1999); wicemistrzyni Niemiec (2003), brązowa medalistka mistrzostw tego kraju (2001), 3-krotnie na 4 miejscu w Bundeslidze (2000, 2002, 2004); w lidze niemieckiej rozegrała 137 meczów, zdobywając 835 bramek; półfinalistka (2005) i finalistka (2002) Challenge Cup; uhonorowana Złotą Odznaką ZPRP (2014); absolwentka kierunku trenerskiego na gdańskiej AWF (2002); trener zespołu KS Sośnica Gliwice oraz zespołu juniorskiego, który wywalczył wicemistrzostwo Polski (2011); w latach 2008-2015 nauczycielka wychowania fizycznego w gliwickim Technikum Ekonomiczno-Technicznym, mieszka w Szałszy niedaleko Gliwic; od roku 1996 nosi nazwisko Pawelska; pseudonim sportowy „Olson”; córka Bronisławy Nowak-Śniegoń (ur. 08.10.1946, Gliwice), piłkarki ręcznej (rozgrywającej i obrotowej) występującej w GKS Gliwice i Górniku Sośnica (1963-1967), młodzieżowej reprezentantki kraju, dwukrotnej mistrzyni Polski (1965, 1966) i dwukrotnej wicemistrzyni kraju (1964, 1967) oraz zdobywczyni Pucharu Polski (1966), wychowanki trenera E. Rosy.
MŚ: 1997 – 8, 1999 – 11; ME: 1996 – 11; Akad. MŚ: 1994 – 11;