16 stycznia 2026

Historia występów reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy mężczyzn

W piątek 16 stycznia reprezentacja Polski mężczyzn rozpocznie swój dwunasty w historii udział w mistrzostwach Starego Kontynentu. Biało-Czerwoni jeszcze nigdy nie wrócili do kraju z medalem, choć w XXI wieku wystąpili w jedenastu z dotychczasowych dwunastu edycji turnieju. W dzień startu mistrzostw przypomnijmy sobie, jak wygląda historia występów Polaków w tej imprezie.

Mistrzostwa Europy Mężczyzn pod egidą Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej zainaugurowano w 1994 roku. Od tego momentu rozgrywki odbywają się co dwa lata. Oznacza to, że w 2026 roku czeka nas już 17. edycja turnieju. Mistrzostwa ruszyły 15 stycznia i potrwają do 1 lutego 2026 roku w Szwecji, Danii i Norwegii, a niezbędnik kibica przedstawiliśmy TUTAJ.

Biało-Czerwoni w mistrzostwach wystąpili dotąd jedenaście razy. Zanim Polacy zainaugurują swój dwunasty udział (początek meczu z Węgrami w piątek 16 stycznia o godz. 20.30), przypomnijmy sobie, jak wyglądały poprzednie starty naszej reprezentacji.

Debiut

Pierwsze cztery edycje mistrzostw Europy mężczyzn odbyły się bez udziału naszej reprezentacji. Wszystko zmieniło się w 2002 roku, kiedy drużyna prowadzona przez Bogdana Zajączkowskiego po raz pierwszy przebrnęła przez eliminacje i zakwalifikowała się do turnieju głównego, który rozegrano w Szwecji.

Co prawda Biało-Czerwoni udział w imprezie zakończyli na etapie fazy grupowej z trzema porażkami na koncie z Czechami (24:25), Ukrainą (23:30) i Szwecją (20:28) i ostatecznie zajęli 15. miejsce, to zebrali bezcenne doświadczenie. W polskim składzie obecni byli już m.in. Grzegorz Tkaczyk, Rafał Kuptel, Marcin Lijewski czy Mariusz Jurasik, którzy w kolejnych latach mieli stanowić o sile kadry.

Pierwsze zwycięstwo

Dwa lata później, pod wodzą tego samego selekcjonera, reprezentacja Polski ponownie awansowała do finałów, ale w fazie grupowej ponownie zaliczyła komplet porażek z Francją (25:29), Niemcami (32:41) oraz Serbią i Czarnogórą (29:38), co przełożyło się na 16. lokatę w całej imprezie. W polskim zespole po raz pierwszy na EURO wystąpili wówczas m.in. Sławomir Szmal, Karol Bielecki czy Mariusz Jurkiewicz.

Pierwsze w historii zwycięstwo w mistrzostwach Europy Biało-Czerwoni odnieśli przy siódmej próbie, w ramach inauguracyjnego meczu fazy grupowej w 2006 roku w Szwajcarii. Polacy pod wodzą Bogdana Wenty pokonali Ukrainę (33:24), zremisowali z gospodarzami (31:31) oraz przegrali ze Słowenią (29:33). Takie wyniki zapewniły nam pierwszy w historii startów awans do rundy głównej, gdzie musieliśmy niestety uznać wyższość Hiszpanii (25:34), Francji (21:37) i Niemiec (24:32). Mimo wszystko, to właśnie w 2006 roku Polska po raz pierwszy znalazła się w czołowej “dziesiątce” Starego Kontynentu (10. miejsce).

Coraz większe apetyty

Wielkie nadzieje wiązaliśmy z kolejnym turniejem, czyli Mistrzostwami Europy 2008 w Norwegii, na które Biało-Czerwoni jechali jako dość sensacyjni wicemistrzowie świata z 2007 roku z Niemczech. W polskim składzie obecni byli już bracia Bartosz i Michał Jureccy, Bartłomiej Jaszka czy Krzysztof Lijewski.

W fazie grupowej Polacy przegrali jednak z Chorwacją (27:32), choć później pokonali Słowenię (33:27) i Czechy (33:30), co zapewniło nam ponowny udział w rundzie głównej. Tym razem Polacy włączyli się do walki o awans do półfinałów, a remis z Norwegią (24:24), porażka z Danią (26:36) i zwycięstwo nad Czarnogórą (39:23) zapewniło nam najwyższe dotąd, bo 7. miejsce w całej imprezie. Marzenia były wielkie, a z każdą kolejną edycją turnieju biało-czerwona drużyna czyniła widoczne postępy.

O krok od medalu

W 2010 roku na mistrzostwa Europy do Austrii kadra Bogdana Wenty jechała już w roli jednego z głównych faworytów. Brązowy medal mistrzostw świata w 2009 roku w Chorwacji tylko umocnił naszą pozycję na arenie międzynarodowej.

Faza grupowa potwierdziła medalowe ambicje Polaków. Zwycięstwa nad Niemcami (27:25) i Szwecją (27:24) oraz remis ze Słowenią (30:30) dały nam pierwsze miejsce w grupie. W rundzie głównej Biało-Czerwoni dalej szli jak burza: zwycięstwa z Hiszpanią (32:26) i Czechami (35:34) zapewniły nam pierwszy (i na razie jedyny) w historii awans do półfinału, nawet pomimo porażki z Francją (24:29).

Niestety, choć półfinałowe starcie z Chorwacją długo toczyło się na bardzo wyrównanych warunkach (10:9 dla Polski do przerwy), drugą połowę lepiej rozegrali Chorwaci, którzy zwyciężyli ostatecznie 24:21. Dzień później Polacy zagrali o brązowe medale z Islandią, ale już do przerwy przegrywali aż 10:18, finalnie ulegając rywalom 26:29.

Warto zwrócić uwagę, że podczas turnieju w 2010 roku po raz pierwszy w historii reprezentant Polski został wybrany do Drużyny Turnieju. Najlepszym bramkarzem imprezy został wówczas Sławomir Szmal.

Niedosyt

W 2012 roku w Serbii Biało-Czerwoni wciąż mieli w składzie wielkie nazwiska światowej piłki ręcznej i ponownie marzyli o medalu. Niestety, turniej rozpoczął się od porażki z gospodarzami (18:22), a kolejne zwycięstwa nad Słowacją (41:24) i Danią (27:26) zapewniły nam drugie miejsce w grupie. O tym, że turniej nie układał się po myśli drużyny Bogdana Wenty – dla którego, jak się potem okazało, był to ostatni turniej w roli selekcjonera – świadczyły też wyniki w rundzie głównej: remis ze Szwecją (29:29) wywalczony w dramatycznych okolicznościach (strata 11 bramek do przerwy!) oraz przegrana z Macedonią (25:27). Sytuacji nie uratowało nawet zwycięstwo nad Niemcami (33:32). Biało-Czerwoni w rundzie głównej zajęli 5. miejsce, a w całym turnieju – 9. lokatę.

Dwa lata później sytuacja miała się w zasadzie powtórzyć. Podczas turnieju rozgrywanego w Danii inauguracyjne spotkanie ponownie przypadło na starcie z Serbią, a mecz zakończył się minimalną wygraną rywali (20:19). Na domiar złego drugi mecz padł łupem Francuzów (28:27). Sytuację w fazie grupowej uratowało zwycięstwo nad Rosją (24:22) i dobry bilans bramkowy podopiecznych nowego selekcjonera, Michaela Bieglera. Druga runda rozpoczęła się od zwycięstw nad Białorusią (31:30) i Szwecją (35:25), ale o braku awansu do półfinału zadecydowała porażka z Chorwacją (28:31). Polacy w rundzie głównej zajęli trzecie miejsce, dzięki czemu wzięli udział w meczu o 5. lokatę całego turnieju, w którym przyszło im uznać wyższość Islandii (27:28). Po zakończeniu mistrzostw po raz drugi w historii Polak znalazł się w Drużynie Turnieju. Tym razem wyróżniono Krzysztofa Lijewskiego.

Turniej przed własną publicznością

Mistrzostwa Europy 2016 miały być wyjątkową edycją, bo rozgrywaną w Polsce. Ekipa dalej prowadzona przez Michaela Bieglera wciąż miała w składzie swoje największe gwiazdy: Sławomira Szmala, Karola Bieleckiego, Michała Jureckiego czy Krzysztofa Lijewskiego, do których dołączyli najlepsi zawodnicy nowego pokolenia z Kamilem Syprzakiem i Michałem Daszkiem na czele. Nadzieje były ogromne, a świetna faza grupowa tylko je napędziła. Zwycięstwa z Serbią (29:28), Macedonią (24:23) i Francją (31:25) pozwoliły myśleć o historycznym medalu.

Przegrana z Norwegią (28:30) na start drugiego etapu turnieju utrudniła nam życie, ale wygrana z Białorusią (32:27) zapewniła Polakom autostradę do półfinału. Biało-Czerwoni mogli pozwolić sobie nawet na niewielką porażkę z Chorwacją, ale w decydującym meczu Polacy przegrali z drużyną z Bałkanów… aż 23:37! Do dziś mecz ten pozostaje jedną z najboleśniejszych porażek w historii naszego szczypiorniaka. Efekt? Czwarte miejsce w rundzie głównej, udział w meczu o 7. miejsce ze Szwecją (26:24) i taka też lokata na koniec turnieju. Niewielkim pocieszeniem był wybór rozgrywającego Michała Jureckiego do Drużyny Turnieju.

Walka o powrót do elity

W 2018 roku reprezentacja Polski występująca wówczas pod wodzą Talanta Dujehbaeva po raz pierwszy i jedyny od wywalczenia pierwszego awansu w 2002 roku nie wystąpiła w turnieju finałowym, przegrywając w grupowych eliminacjach z Białorusią, Serbią i Rumunią.

W 2020 roku kadrę na turniej wprowadził Patryk Rombel. Faza grupowa okazała się jednak dość bolesną lekcją. Porażki ze Słowenią (23:26), Szwajcarią (24:31) i Szwecją (26:28) oznaczały 4. miejsce w grupie i dopiero 21. w całym turnieju. Pierwszy występ w turnieju tej rangi zanotowali niektórzy dzisiejsi reprezentanci. Bezcenne doświadczenie zebrali m.in. Arkadiusz Moryto, Piotr Jarosiewicz czy Dawid Dawydzik.

A to szybko zaprocentowało. W 2022 roku, Polacy, dalej pod wodzą Patryka Rombla, trafili do trudnej grupy, ale pokonali w niej Austrię (36:31) i Białoruś (29:20), na koniec przegrywając z Niemcami (23:30). Wystarczyło to, aby awansować do rundy głównej, gdzie Polacy zderzyli się z Norwegią (31:42) i Szwecją (18:28), zremisowali z Rosją (29:29) oraz stoczyli wyrównany bój z Hiszpanią (27:28). Efekt? Spora poprawa względem poprzedniej edycji i 12. miejsce w całym turnieju.

Najświeższe wspomnienie

Na ostatnią edycję EURO, która odbyła się w 2024 roku w Niemczech, Biało-Czerwoni pojechali pod opieką selekcjonera Marcina Lijewskiego. Niestety, tym razem rywalizacja zakończyła się dla nas już na etapie fazy grupowej. Przegrane z Norwegią (21:32) i Słowenią (25:32) szybko zabrały nam szansę na promocję. Na poprawę humorów przyszło zwycięstwo nad Wyspami Owczymi (32:28), co pozwoliło zająć 16. miejsce w całej imprezie. Świetny turniej rozegrał rozgrywający Szymon Sićko, który niedługo później doznał jednak groźnej kontuzji i do dziś nie wrócił do gry w biało-czerwonych barwach.

Co przed nami w 2026 roku?

W 2026 roku Biało-Czerwoni ponownie spróbują nawiązać do najlepszych lat, choć grupowi rywale wydają się bardzo wymagający. Swój dwunasty w historii udział w mistrzostwach Starego Kontynentu Polacy rozpoczną w piątek 16 stycznia. Nasi kadrowicze w ramach fazy grupowej trafili do Grupy F razem z Węgrami, Islandią i Włochami, a mecze odbędą się kolejno w dniach 16 stycznia (godz. 20.30), 18 stycznia (godz. 18.00) i 20 stycznia (godz. 18.00) w szwedzkim Kristianstad. Transmisja na żywo będzie dostępna na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi materiałami zapowiadającymi start Polaków w EHF EURO 2026: analizą grupowych rywali (TUTAJ), zapowiedzią inauguracyjnego spotkania z Węgrami (TUTAJ), a także rozmową z Pawłem Paterkiem, rozmową z Michałem Olejniczakiemrozmową z Arkadiuszem Moryto czy rozmową z Jotą Gonzalezem. Razem z kadrowiczami zastanawialiśmy się także, jak pokonać Węgrów (TUTAJ).

Historia występów reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy mężczyzn:
2002: 15. miejsce
2004: 16. miejsce
2006: 10. miejsce
2008: 7. miejsce
2010: 4. miejsce
2012: 9. miejsce
2014: 6. miejsce
2016: 7. miejsce
2020: 21. miejsce
2022: 12. miejsce
2024: 16. miejsce
2026: ?

Pin It on Pinterest