16 października 2026

Monika Łęgowska. Lojalność i ciężka praca zawsze przynoszą efekty

Piętnaście lat w jednym klubie, droga od drugoligowych hal po europejskie puchary i status jednego z filarów gnieźnieńskiej piłki ręcznej. Choć na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Monika Łęgowska występuje dopiero od czterech sezonów, swoją determinacją i sportową cierpliwością udowadnia, że ciężka praca przynosi efekty. Dziś 29-letnia rozgrywająca Enea MKS Gniezno staje przed szansą na absolutnie wyjątkowy moment – debiut w biało-czerwonych barwach i to tuż przed historycznymi Mistrzostwami Europy Kobiet 2026 rozgrywanymi m.in. w Polsce.

„Na pewno jestem zawodniczką, która się nie poddaje. Ciężko pracuję, nigdy nie odpuszczam, zawsze gram do końca i nie ma u mnie czegoś takiego jak spuszczenie głowy” – charakteryzuje się Monika Łęgowska.

Leworęczna rozgrywająca Enea MKS Gniezno, piątej siły LOTTO Superligi Kobiet ubiegłego sezonu, poza parkietem jest szczęśliwą narzeczoną i opiekunką czworonoga o imieniu Edek. Ceni spokojny czas w rodzinnym gronie, ale na boisku zamienia się w prawdziwą wojowniczkę.

Jej rzuty z drugiej linii od lat napędzają gnieźnieńską drużynę. W debiutanckim sezonie na superligowych parkietach (2022/2023) zajęła drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodniczek całych rozgrywek z dorobkiem 151 bramek, a w kolejnych latach regularnie potwierdzała swoją wysoką dyspozycję (m.in. 115 trafień w rozgrywkach 2025/26).

Choć jak sama przyznaje, dziś Gniezno to dla niej drugi dom, wszystko zaczęło się w miasteczku oddalonym o 50 kilometrów, w Pyzdrach. Swoją przygodę z piłką ręczną rozpoczęła właśnie tam, podczas szkolnych zawodów i zajęć SKS, ale już od wieku juniorskiego nieprzerwanie związana jest z klubem z Gniezna. W swojej karierze nie raz musiała udowadniać, że cierpliwość i wierne trzymanie się obranej ścieżki pozwalają sięgać po coraz wyższe cele. Jej niezwykła, trwająca ponad dekadę historia w Gnieźnie, może stanowić prawdziwą inspirację.

„Na początku rodzice wozili mnie na każdy trening. Zawsze siedzieli i czekali, aż skończę zajęcia. A wszystko zaczęło się od szkolnych zawodów. Mieszkałam w Pyzdrach i Roman Solarek namówił mnie do gry w turnieju z udziałem klubu z Gniezna. Niedługo później trener powiedział, że muszę spróbować gry właśnie tam” – wspomina Łęgowska.

I dodaje – „Dlatego od dziecka jestem cały czas w Gnieźnie, w jednym klubie. Przeszłam tu wszystkie szczebelki: od poziomu juniorki, przez drugą ligę, przez pierwszą ligę, aż po awans do Superligi. I wciąż mega mnie cieszy, że jestem tu cały czas”.

Przez tyle lat Gniezno stało się dla niej czymś znacznie więcej niż miejscem pracy. To tam poznała ludzi, którzy tworzą społeczność klubu, i to tam jej twarz stała się symbolem lojalności i walki o wyższe cele.

Droga gnieźnieńskiego klubu z Moniką w składzie do krajowej czołówki była długa i naznaczona ogromną konsekwencją. Najpierw zespół wywalczył awans do II ligi, a w 2014 roku przypieczętował wejście na zaplecze elity, awansując do I ligi. Kolejne lata przynosiły stopniowy rozwój – w 2018 roku MKS po raz pierwszy zameldował się w rozgrywkach 1/8 Pucharu Polski, co powtórzył jeszcze cztery lata później. Z kolei w 2023 i 2024 roku Gnieźnianki poszły o krok dalej, awansując do ćwierćfinału tych rozgrywek. Ukoronowaniem wieloletniej, ciężkiej pracy był awans do LOTTO Superligi Kobiet w 2022 roku, a następnie historyczne 4. miejsce w elicie wywalczone w 2024 roku. Na tym ambicje klubu z Wielkopolski się jednak nie kończą.

„W Gnieźnie czuję się jak w domu i znam ludzi od lat. Dlatego wiem, jaki mamy potencjał i nie ukrywam, że jedyne, o czym teraz marzę z klubem, to zdobyć medal w LOTTO Superlidze” – zdradza rozgrywająca.

Wysokie miejsca w ligowej tabeli pozwoliły klubowi oraz samej Monice, aby jesienią 2024 roku otworzyć nowy rozdział. To właśnie wtedy gnieźnieński klub po raz pierwszy w historii wywalczył awans do europejskich rozgrywek, startując w EHF Pucharze Europejskim Kobiet. Kilka miesięcy później, wiosną 2025 roku, Enea MKS Gniezno dotarła do ćwierćfinału tych zmagań.

Dla zawodniczki, która przeżyła w MKS-ie zarówno trudne chwile w niższych ligach, jak i historyczny awans do krajowej czołówki, te mecze były potwierdzeniem, że cierpliwość i oddanie barwom mają sens. Dzisiaj, z perspektywy czasu i z apetytem na więcej, Łęgowska nie ukrywa, że drużyna ma chęć na powtórzenie tamtej pięknej przygody.

„Myślę, że bycie lojalnym wobec swojego klubu i ciężka praca zawsze przynoszą efekty. Chcemy w tym roku znów wrócić do pucharów europejskich, bo to niesamowita historia. Skoro raz się udało, to wiemy już, jak to smakuje, i na pewno chcemy to powtórzyć. To dowód na to, że pracą można osiągnąć naprawdę dużo” – przekonuje zawodniczka, która w bieżącym sezonie LOTTO Superligi ma już na koncie 27 bramek i 24 asysty w sześciu meczach, co stawia ją w pozycji najskuteczniejszej w drużynie i drugiej najlepszej podającej.

Dobre występy Moniki Łęgowskiej na arenie klubowej nie mogły umknąć uwadze selekcjonera reprezentacji Polski Arne Senstada. Pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji otrzymała już w marcu 2023 roku na zgrupowanie przed meczami eliminacyjnymi do mistrzostw świata z Kosowem. Choć później dostała szansy na debiut, to, jak sama przyznaje, samo powołanie wynagrodziło jej wszystkie lata starań.

„Kiedy przyszło pierwsze powołanie, nie miałam akurat dostępu do telefonu. Gdy włączyłam więc Internet, nagle dostałam mnóstwo powiadomień. Nie tylko od dziewczyn z drużyny czy rodziny, ale informacja była już znana nawet w mojej rodzinnej miejscowości. To było dla mnie coś naprawdę dużego!” – wspomina Monika.

Co ciekawe, pierwsze powołanie zbiegło się w czasie z debiutanckim sezonem MKS-u Gniezno w najwyższej klasie rozgrywkowej.

„To był nasz pierwszy sezon w Superlidze, więc cały czas towarzyszyły mi ogromne emocje. Gra na takim poziomie to było dla nas duże „wow”, a tu nagle przyszedł jeszcze telefon z kadry…. To było wielkie zaskoczenie. Cieszę się, że ciężka praca pokazała, że mogę być w reprezentacji. Serce mi się wtedy mocniej otworzyło, zwłaszcza, że mam za sobą też długą historię i aż cztery operacje kolan na koncie. Determinacja, żeby nigdy się nie poddać, w końcu została wynagrodzona” – cieszy się Łęgowska.

Monika nie jest zresztą jedyną reprezentantką Enea MKS Gniezno w gronie Biało-Czerwonych. Na startującym w niedzielę 18 października zgrupowaniu w Katowicach pojawi się również jej klubowa koleżanka, Katarzyna Cygan.

„To zawsze wielki plus, kiedy masz obok siebie koleżankę z klubu. Z Kasią gramy razem już trzeci sezon, więc to wspaniale czuć obok siebie kogoś, z kim spędzasz na co dzień tyle czasu. Kasia rozegrała już więcej meczów w kadrze, jest jedną z wiodących zawodniczek w reprezentacji, więc wiem, że mogę pójść do niej z każdym problemem i mi pomoże. To mi bardzo pomaga” – komplementuje swoją klubową koleżankę Łęgowska.

W reprezentacji rozgrywająca nie ma jednak łatwego zadania. Na jej pozycji występuje bowiem kapitan naszej kadry i niezwykle doświadczona prawa rozgrywająca, czyli jej imienniczka, Monika Kobylińska. Jak mówi jednak sama zainteresowana, obecność liderki wcale jej nie przeraża, a wręcz traktuje ją jako ogromną inspirację i dodatkową motywację.

„Doskonale wiem, jak klasową zawodniczką jest Monika Kobylińska i zawsze będę się na niej wzorować. Kiedy pojechałam na zgrupowanie po raz pierwszy, starałam się ją podpatrywać. Ja dopiero wchodziłam do tego świata i musiałam uczyć się, co i jak funkcjonuje, a Monika była perfekcyjnym wzorem. Wszystko robiła konkretnie, wiedziała, co trzeba zrobić na boisku, znała każdą zagrywkę. Wiem, że muszę się od niej bardzo dużo uczyć, bo ma ogromny staż w kadrze. Cieszę się, że mogę czerpać z jej doświadczenia” – relacjonuje Łęgowska.

Rozgrywająca w ostatnim czasie ponownie znalazła uznanie w oczach selekcjonera. Arne Senstad najpierw zaprosił ją na wrześniowe zgrupowanie w Szczyrku, a niedawno umieścił ją na liście 18 zawodniczek, które będą przygotowywać się do towarzyskiego meczu z Islandią zaplanowanego na sobotę 24 października o godz. 18.00 w Arenie Katowice (BILETY). Dla Łęgowskiej występ w tym meczu byłby reprezentacyjnym debiutem.

„Jeśli tylko dostanę szansę, będę się starała pokazać z jak najlepszej strony, wykorzystać każdą minutę i udowodnić, że jestem gotowa do grania. Chcę wnieść od siebie coś małego, co przełoży się na duży sukces drużyny. Liczę tylko na to, że ominą mnie kontuzje, wszystko będzie dobrze i zaprezentuję się jak najlepiej” – mówi Monika.

Dla naszej kadry to niezwykle ważny moment. Zgrupowanie w Katowicach to kluczowy etap przygotowań do grudniowych Mistrzostw Europy Kobiet 2026, które po raz pierwszy odbędą się m.in. w Polsce (WIĘCEJ).

„Każde spotkanie, nieważne czy turniejowe, czy sparingowe, rozwija nas jako zawodniczki i jako zespół. Lepiej się poznajemy, wiemy, jak zachować się pod konkretnego przeciwnika, docieramy rozwiązania w defensywie i ofensywie. Każda minuta na boisku jest nam teraz bardzo potrzebna” – wyjaśnia rozgrywająca.

Perspektywa historycznego turnieju, którego Polska będzie współgospodarzem, rozpala wyobraźnię każdej zawodniczki. Marzenia o graniu wielkiej imprezy przed własną publicznością nie omijają również Moniki, która na ostatniej prostej przed mistrzostwami coraz śmielej zaznacza swoją obecność w kadrze.

„Teraz chcę się skupić tylko na październikowym zgrupowaniu i tam pokazać wszystko, co mam najlepsze, dając z siebie sto procent. Jeśli chodzi o EURO w Polsce, to coś niesamowitego. Każda zawodniczka pragnie wystąpić w takim turnieju przed własną publicznością. O tym wszyscy marzą po cichu i ja też. Wszystko zależy jednak od formy i tego, jak zaprezentujemy się na treningach. Skupiam się więc na Katowicach, na meczu z Islandią, a potem zobaczymy, czy trener zauważy we mnie to coś, co pozwoli mi dołączyć do kadry także na turniej” – przyznaje zawodniczka.

I podsumowuje – „Bardzo cieszę się z kolejnego powołania. Wciąż będę taką „świeżynką” w kadrze i wiem o tym. Myślę, że to może być coś ciekawego i przełomowego, bo rzadko zdarza się, żeby zawodniczki trafiały do kadry po takiej drodze, jaką przeszłam ja”.

Poznaj więcej reprezentantek:
Joanna Gadzina. Nie sądziła, że jeszcze zagra w reprezentacji, choć rzuciła bramkę w meczu o brąz MŚ
Magda Balsam. Dąży do wielkości na przekór wszystkiemu
Dagmara Nocuń. Walka o powrót do kadry po półrocznej przerwie od piłki ręcznej
Zuzanna Zimnicka. Rewelacja kadry młodzieżowej wdziera się na salony
Dominika Więckowska. Odważny krok i wyjście z cienia siostry
Karolina Jureńczyk. Niespodziewany transfer otworzył nowy rozdział
Paulina Uścinowicz. Piłka ręczna może być czymś więcej niż sportową karierą – sposobem na poznawanie świata i samej siebie
Patrycja Noga. Na reprezentację nie ma drogi na skróty

Pin It on Pinterest