Marian Rozwadowski

Jak to się zaczęło ?

Sam sobie zadaję pytanie: jak się to zaczęło i sam dokładnie mogę na nie odpowiedzieć. Byłem wówczas na trzecim roku studiów w warszawskiej AWF i pod wodzą naszego „doktora” Józefa Pachli pojechałem wraz z kolegami do Wrocławia, gdzie prof. Antoni Szymański zaprosił wszystkie Wyższe Szkoły Wychowania Fizycznego na turniej szczypiorniaka. Nasza drużyna wygrała nieoczekiwanie ten turniej i trzeba przyznać, że naprawdę sukces ten spadł na nas z nieba. Szybko też podjąłem konkretne decyzje, koledzy z roku Alojzy Chrószcz i Tadeusz Breguła, którzy pochodzili ze Śląska, byli motorami napędowymi powołania sekcji szczypiorniaka w AZS AWF Warszawa. Stało się ! Wkrótce zdobyliśmy mistrzostwo Warszawy, braliśmy udział w mistrzostwach Polski. Kiedy studia dobiegły końca, połowa drużyny z nakazami pracy w kieszeniach rozjechała się po kraju. Nie trenowaliśmy razem ze zrozumiałych względów, nie sposób było dojechać na zajęcia lecz wystartowaliśmy w krajowym championacie. Zajęliśmy szóste miejsce, ale jako jedyna drużyna w tej edycji, mieliśmy na swoim koncie zwycięstwo nad mistrzem kraju AKS Chorzów, drużyną  braci Tilów, Tomana, Solowskiego. W 1952 roku rozpocząłem pracę zawodową jako nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Rolniczej w Olsztynie prowadząc jednocześnie  sekcje wyczynowe piłki siatkowej, koszykowej i szczypiorniaka. Wychowanek tej ostatniej Andrzej Jagodziński, późniejszy wielokrotny reprezentant Polski, po moim przeniesieniu do Gdańska, wprowadził AZS Olsztyn do I ligi. Mile wspominam lata pracy w Studium Wychowania Fizycznego Politechniki Gdańskiej  i lata gry w AZS pod wodzą  trenera Aleksandra Bereśniewicza. Później przez szereg lat byłem szkoleniowcem tego zespołu, który występował już w „siódemce”.

Mistrzostwa Świata w 1958 roku były dla mnie przeżyciem największym. Drużyna prowadzona przez trenera Tadeusza Bregułę a na boisku przez kapitana „Saszę” Swietlińskiego okazała się rewelacja piątych mistrzostw, a trzeba pamiętać, że wystartowała w nich oraz pierwszy i zajęła znakomite piąte miejsce. Podstawowy skład polskiej reprezentacji, do którego i ja należałem, został uhonorowany brązowymi medalami „Za Wybitne Osiągniecia Sportowe”. W 1959 roku rozpocząłem grę w Gwardii Gdańsk (późniejsze GKS Wybrzeże), gdzie trenowali nas tak znakomici fachowcy, jak wspomniany już Tadeusz Breguła i Leon Wallerand. Dużo się od nich nauczyłem, co pomogło mi potem w pracy trenerskiej i prowadzeniu przez pięć lat tego zespołu. W latach 1955 – 1975 byłem powoływany na stanowisko szkoleniowca reprezentacji juniorów, młodzieżowej i seniorów, byłem tez drugim trenerem  naszej kadry podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium. Z piłką i dla piłki objeździłem kawał świata.

Te wspomnienia, a właściwie próba sportowego życiorysu, który napisałem, upoważnia mnie do stwierdzenia, że urodziłem się w „czepku”. Jako nauczyciel, piłkarz ręczny, trener i działacz miałem okazję spotkać na swojej drodze setki wspaniałych ludzi, osiągnąć sukcesy sportowe i trenerskie. Gdybym urodził się raz jeszcze chciałbym przeżyć to ponownie. To coś wspaniałego !

*- przedruk wspomnień z wydawnictwa ZPRP „75 lat piłki ręcznej w Polsce – Warszawa 1993.