Urszula Krzykawska -Wittkampf

Wspomnienie reprezentantki

Na pierwszy trening piłki ręcznej trafiłam stosunkowo późno, w wieku 15 lat. Ponieważ wcześniej trenowałam gimnastykę artystyczną, przyszłam na trening w baletkach, co bardzo rozbawiło moje przyszłe koleżanki, z którymi “nota bene” przyjaźnimy i spotykamy się do dziś, a z kilkoma z nich, z którymi grałyśmy razem również w seniorkach, co roku w wakacje wyjeżdżamy gdzieś razem na kilka dni.

Mimo późnego startu szybko trafiłam do reprezentacji Polski juniorek 
(w listopadzie 1970) i niedługo później do pierwszej kadry seniorek. Uczestniczyłam w dwóch Mistrzostwach Świata (Jugosławia 1973 i ZSRR 1975) ale najprzyjemniej z kariery reprezentacyjnej wspominam Turnieje o Puchar Śląska, gdzie była zawsze wspaniała atmosfera, którą tworzyli niezawodni kibice. Nie będę wspominała więcej historii sportowych, bo nic szczególnie ciekawego nie przychodzi mi do głowy. Jest wiele rzeczy interesujących, ale o nich piszą zapewne wszyscy. Ja zdobyłam się na odrobinę melancholii i napiszę coś z “innej beczki”. 

Z perspektywy czasu niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie, czy warto było uprawiać ten, delikatnie mówiąc, dość brutalny sport z taką intensywnością i grać w piłkę ręczną pomimo niedoleczonych kontuzji. Przez długi czas nie potrafiłam sobie samej na to pytanie odpowiedzieć, do momentu, kiedy zobaczyłam dzieci mojego bratanka biegające po boisku i próbujące mnie naśladować. Zobaczyłam ich radość i zdałam sobie sprawę z tego, że jednak warto było, choćby dla takich właśnie momentów. Widzę zaangażowanie trenerów tych dzieci i młodzieży, często bezinteresowne. Rzucają się w wir pracy i “zaszczepiają” dzieciakom entuzjazm i wiarę w siebie i swoje możliwości. Patrząc na tych ludzi, przypominają mi się moi dawni trenerzy, przede wszystkim Jurek Dyrkacz w juniorkach i Józef  Zając w seniorkach, którzy w przeszłości też tak postępowali. Bardzo miło wspominam również współpracę z ówczesnym trenerem Reprezentacji Polski, Zygmuntem Jakubikiem. Im to właśnie należą się największe ukłony, za ich ciężką pracę i wiarę w nasz talent i możliwości. W sumie piękne, niezapomniane chwile i przeżycia.