Antoni Szymański

Znaczący sukces polskiej „jedenastki” *

Dwudziestego czerwca 1957 roku odbyło się w Opolu spotkanie w jedenastoosobową piłkę ręczną mężczyzn pomiędzy reprezentacjami Polski i NRD. Naszą kadrę miał prowadzić etatowy jej trener  Jerzy Til. Ponieważ w tym samym czasie żeńska reprezentacja Polski wyjechała do Wiednia na mecz z Austrią wraz z Jerzym Tilem władze Związku popadły w pewna nerwowość  i uznały, że kadrę w Opolu musi poprowadzić nowy trener. Byłem w tym czasie przewodniczącym Rady  Trenerów i zostałem wręcz zmuszony abym to ja wystąpił w roli trenera. Wszystkich kadrowiczów znałem bardzo dobrze, szczególnie z akcji obozowych, ale najbardziej  zapamiętałem dwa nazwiska: Daukszę z Gdańska i Kusiaka z Krakowa, którzy na moich testach biegali 100 metrów w czasie 11 sekund. Przed meczem w Opolu naszym zawodnikom potrzebny był wypoczynek, bowiem w niedzielę zakończyli rozgrywki ligowe, a w czwartek zameldowali się na miejscu zgrupowania w godzinach popołudniowych. Tego dnia zarządziłem mecz kontrolny i nakazałem odpoczynek nad wodą. W sobotę wieczorem pojechaliśmy całą ekipą do hotelu, w którym mieszkała reprezentacja NRD. Usiedliśmy w hallu i przypatrywaliśmy się Niemcom, kiedy schodzili na kolację. Reprezentanci Niemiec w ogóle nas nie zauważali, traktowali nas  tak jakbyśmy byli powietrzem. Ale może jeden z najlepszych zespołów świata w „jedenastce” miał prawo tak się zachowywać ? Powiedziałem moim podopiecznym, że z grą taką jak w lidze  to z Niemcami nic nie zwojujemy, zawodnicy na takie słowa tylko mocno zaciskali zęby. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego, Kusiak z Krakowa poderwał kolegów do boju z hasłem: za Warszawę, Oświęcim, Majdanek, co dzisiaj może wydać się nietaktem, ale wówczas miało swoje uzasadnienie i przyniosło spodziewane efekty. Mecz wygraliśmy zdecydowanie  18:12. Na początku zaatakowaliśmy z taką pasją i wolą wygranej, że już po czterech minutach było 7|:0 i do końca meczu ani przez moment nie oddaliśmy prowadzenia. Po meczu trener NRD Stein Sailer w rozmowie ze mną przyznał się, iż miał na obozie przygotowawczym aż 40 zawodników, z których wybrał 20 na mecz z Polską. Swój zespół nazywał „niepokonaną drużyną” z tej racji, że do meczu z Polską na szesnaście dotąd rozegranych  spotkań międzynarodowych zespół NRD wygrał wszystkie. Fatalnie zachowała się niemiecka prasa, która pisała z dużym  zdenerwowaniem, że w meczu z Polską grała reprezentacja NRD „B”. Poza tym sędziowie węgierscy byli stronniczy, zaś Polacy grali nie w piłkę ręczną ale w koszykówkę. I jeszcze jedno, jeśli ktoś myślał, że nie rozumiałem tego co po meczu mówili między sobą zawodnicy NRD, to był w dużym błędzie. Język niemiecki znam równie doskonale, jak język polski.

*- przedruk wspomnień z wydawnictwa ZPRP „75 lat piłki ręcznej w Polsce – Warszawa 1993.